28.10.2014

Odrobina prywaty...

O naszym blogowym światku napisano już wiele postów. Bez większego problemu znajdziecie masę wyliczanek na temat tego, co blogerów drażni, jak powinien wyglądać wartościowy komentarz pozostawiony na blogu itd. Większość tych postów napisana jest w mniej lub bardziej krytycznym tonie. W przyrodzie powinna panować harmonia, dlatego postanowiłam napisać o czymś, co wydało mi się bardzo pozytywne i do czego właśnie Wy - osoby, które czytają ten post - się przyczyniacie. 

Być może zdążyliście już zauważyć, że w ostatnich miesiącach moja aktywność na blogu znacząco spadła. Jeszcze gorzej sprawa prezentuje się, jeśli chodzi o moją obecność na Waszych blogach – myślę że nie będzie przesadą jeśli napiszę, że w ostatnim miesiącu odwiedziłam może z 10 blogów, nie jestem pewna czy na którymkolwiek pozostawiłam ślad mojej wizyty... 

Póki co jedynie kilka osób zna powód tego stanu rzeczy. Dziś ogłaszam to wszem i wobec – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w połowie stycznia na świat przybędzie nowy mól książkowy ;-) Ciąża znacząco wpłynęła na mój rozkład zajęć. Z jednej strony najchętniej przespałabym każdą wolną minutę, niestety Kruszynka nie bardzo chce się do tych planów dostosować. Właściwie nie ma pozycji w której siedziałaby spokojnie, ciągle musi przypominać o swojej obecności. Co za tym idzie mało sypiam i coraz bardziej przypominam zombie... Nawet najciekawsza książka nie jest w stanie przykuć mojej uwagi na dłużej niż pół godziny. Recenzje pisuję podczas przerw w pracy, wieczorami czasem brakuje mi sił żeby przynajmniej utworzyć z nich kolejne posty... Przez jakiś czas zastanawiałam się czy w tej sytuacji nie zawiesić działania bloga, w końcu tak wiele osób pisało, że odwiedzanie blogów przypomina handel wymienny – ja zajrzę do Ciebie, o ile Ty wcześniej zajrzysz do mnie. Postanowiłam jednak zaryzykować i muszę przyznać, że bardzo miło mnie zaskoczyliście. Statystyki odwiedzin bloga w ogóle nie spadły, regularnie pojawiają się również Wasze bardzo sympatyczne komentarze. Jesteście najlepszym dowodem na to, że nasza blogosfera to coś więcej niż „maszynka do wyłudzania darmowych książek”. Że książki to rzeczywiście Wasza pasja. Że warto prowadzić blogi poświęcone książkom, bo nie brakuje osób, które z chęcią właśnie takie blogi czytają. Dziękuję za Waszą obecność, każde dobre słowo. Nie macie pojęcia jak dobrze czuć się częścią zakręconej, rozkochanej w książkach społeczności, jaką bezsprzecznie jesteście. :-)

Dziękuję!

21 komentarzy:

  1. Gratulacje, do styczeń zbliża się wielkimi krokami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I bardzo podoba mi się ta postawa, ileż można czytać o narzekaniach na to i tamto... :)
    Gratulacje składam również:) I zdrówka dużo życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje:) Mój syn też nie dawał mi spokoju, kopał jak szalony. Ani się wyspać, ani skupić:) Uwielbiałam to!
    Istnieje szansa, że jak teraz dokazuje, to po urodzeniu będzie dobrze spało;p Nadzieję trzeba mieć:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje :) Ja też jak była w ciąży z synem - dużo spałam, ale on był spokojny w brzuchu - dopiero po narodzinach dał mi popalić :) Mogę Cie pocieszyć, że córka (moja druga ciąża) była dużo gorsza, gdyż miałam problemy takie jak ty - strasznie córka mnie kopała :( Natomiast po porodzie była spokojna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje!! Wypoczywaj i nie przejmuj się blogowaniem i blogosferą, bo teraz twój mały mól książkowy, który rośnie w Tobie jest najważniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję! W takim razie wybaczamy zdecydowanie nieobecność i razem z Tobą czekamy na tego nowego mola książkowego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! :) Czekamy na Kruszynkę razem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy ma przerwy w blgowaniu lub odwiedzaniu innych.
    U mnie koty chorują...
    A u Ciebie ważna sprawa , bo Kruszynka :-)
    Zdrowia życzę...

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje! Nie zawieszaj działania, ja choć nie zawsze komentuje to zaglądam i byłoby szkoda gdybyś zrezygnowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzidziuś w drodze <3 Gratuluję! I życzę wszystkiego dobrego :)

    A co do Twoich przemyśleń na temat prowadzenia bloga i odwiedzania innych blogów, to niestety sama zauważyłam po moim blogu, że w niektórych przypadkach jeśli nie odwiedzisz czyjegoś bloga, to nie masz co liczyć na odwiedziny tej osoby. Nie jest to regułą, ale często jednak się tak dzieje. Dobrze, że u Ciebie nie jest tak źle ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogromnie gratuluję! Gdyby moja córa się nie pospieszyła też byłaby styczniowa....
    Zanim zaszłam w ciążę to miałam taki plan że wtedy to ja się naczytam za wszelkie czasy... ale jak już doszło do tego faktu to niestety - nie przeczytałam ani jednej książki (wtedy jeszcze nie blogowałam). Nie byłam w stanie się skupić, choć maleństwo sypiało grzecznie to niestety hormony szalały...

    OdpowiedzUsuń
  12. To rzeczywiście świetny dowód na to, że nie zawsze chodzi o wymianę typu komentarz za komentarz. I oby tak dalej. No i oczywiście gratulacje. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej, to już niedługo! Raz jeszcze serdecznie gratuluję, a Ty w międzyczasie przeglądaj ofertę książek dla dzieci. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję Ci kochana:) Cieszy mnie Twoje pozytywne podejście do świata:) Oczywiście, że teraz będziesz miała mniej czasu, ale się nie martw, poukładasz sobie wszystko i z pewnością znajdziesz i czas dla blogowania :) Pozdrawiam serdecznie, trzymaj się cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratulacje!!! Śpij póki możesz, bo przez kolejne 18 lat będzie ciężko ;) ja ciążę wspominam jako wieczną zgagę i ból głowy, a od 6 msc miałam rozejście spojenia, przez co musiałam leżeć, to była katorga, co prawda spałam całą noc i pół południa, ale mimo wszystko wolałbym móc chodzić. Tak czy siak owocem jest cudowny dzieciak, więc warto było przejść przez te męczarnie, a w ciąży uwielbiałam ruchy dziecka w brzuszku i bardzo mi tego brzuszka brakowała jak już Tuśka wyszła ze mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Coż za wspaniała wiadomość. Bardzo się cieszę! Teraz musisz dbać wyłącznie o swoje zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ dobra nowina, cudowna nowina.
    Będziemy chuchać i dmuchać razem z Tobą na rozwijającą się pod Twym sercem kruszynę.
    Ja od czasu do czasu zaglądam, też nie mam czasu chociaż swoje pociechy już dawno odschowałam i nie liczę wcale na rewizytę - w tej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ogromnie gratuluję i z całego serducha życzę szczęśliwego rozwiązania :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...