16.05.2019

"Nikt nie może się dowiedzieć" Agnieszka Rusin





Autor: Agnieszka Rusin
Wydawnictwo: Luky
data wydania: 2018
ISBN: 9788365351609










Agnieszka Rusin z wykształcenia jest ekonomistką, a na co dzień jest pracownikiem administracyjnym. Dodatkowo co jakiś czas udaje się jej "popełnić" powieść obyczajową, w swym dorobku ma również książkę dla młodszego odbiorcy. W swych książkach Rusin opowiada o bolączkach dnia codziennego, o miłości i walce o szczęście. Nie inaczej jest w powieści zatytułowanej "Nikt nie może się dowiedzieć".

Życie Oli nigdy nie rozpieszczało. Ojciec alkoholik, ukochany, który bez słowa ją opuszcza, ciąża, która kończy się tragedią... Wydaje się, że los jednak zaczął się do niej uśmiechać, w końcu właśnie ma zamiar świętować dziesięć lat udanego, małżeńskiego pożycia. Niestety, dzień, który miał być tak przyjemny, staje się kolejnym koszmarem, kobieta po raz kolejny zostaje na lodzie. I na oddech też nie ma czasu, bo nie mija wiele czasu, a Ola dowiaduje się, że jej matka umiera... Kobieta postanawia pogodzić się z rodzicielką i wybiera się do szpitala. Jeszcze nie wie, że okrutny los szykuje tam na nią kolejną, straszną niespodziankę. Tym razem jednak dramat wzbudza w niej nowe siły do działania. Czy Ola zdoła rozwikłać zagadkę z przeszłości i wreszcie doświadczy odrobiny szczęścia?

Fabuła powieści jest dość zakręcona, ale dość łatwo jest się w niej zatracić. Ciekawi nas, czy dziewczyna, która zawsze miała pod górkę, wreszcie doświadczy nieco szczęścia i zdobędzie to, o czym od dawna marzy. I co tu dużo mówić, po raz kolejny pisarka wykreowała postać, której nagle wszyscy gotowi są pomagać, liczne zbiegi okoliczności sprawiają, że to co wydaje się niemal niemożliwe, staje się dziecinnie proste. Podobnie rzecz miała się w książce "Miłość w spadku", gdzie choć sama bohaterka niewiele robiła poza użalaniem się nad własnym losem, to cały świat zdawał się jej sprzyjać, nawet osoby, które zupełnie jej nie znały, spontanicznie oferowały pomoc. Podobnie i tutaj, choćby jakaś daleka znajoma ze szkolnej ławy, w imię jakiegoś śmiesznego długu wdzięczności, gotowa jest zaryzykować utratę pracy, byle pomóc naszej bohaterce. Przykładów jest oczywiście o wiele więcej i po raz kolejny historia, która miała jakiś potencjał, staje się strasznie naiwna i mało prawdopodobna. Mimo to trudno przestać czytać, chyba w nadziei, że jeszcze coś sensownego z tego będzie, finał przyćmi wcześniejsze niedociągnięcia. W moim odczuciu niestety do tego nie doszło. Zamiast tego mamy choćby absurdalną rozprawę sądową ze sprzątaczką w chwili, gdy dziecko pozywającej przepadło bez wieści i naprawdę trudno uwierzyć, że matka traci czas na takie banały. 

Główna bohaterka nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć, jej los był dla mnie względnie obojętny. Chyba jedyne, co naprawdę intrygowało, to postać Pauli i pytanie, jak poradzi sobie z nadciągającą burzą. Niestety i ten motyw nie powalił mnie na kolana. Choć świat dziewczyny się wali, wystarczy jej zaledwie kilkadziesiąt godzin, by stanęła na nogi i podjęła decyzję o opuszczeniu rodziny. Wszystko to mocno naciągane, jeżeli więc wzbudza jakieś odczucia, to chyba przede wszystkim frustrację.

Lektura tej powieści potwierdziła moją obawę, że z twórczością tej pisarki raczej już się nie zaprzyjaźnię. Choć pomysły na fabułę nie są złe, razi naiwność rozwiązań. Książka wyłącznie dla osób szukających lekkiej pozycji i gotowych przymknąć oko na zupełnie oderwaną od rzeczywistości fabułę.

09.05.2019

"Bandyci Rodriguez" Łukasz Gołębiewski




Autor: Łukasz Gołębiewski
Wydawnictwo: Jirafa Roja
data wydania: 15 stycznia 2013
ISBN: 9788362948956
liczba stron: 262










Łukasz Gołębiewski jest dziennikarzem, krytykiem literackmi, redaktorem i wydawcą „Magazynu Literackiego Książki” i „Biblioteki analiz”, a także autorem wielu książek. Biorąc pod uwagę jego liczne zajęcia i podróże, nasuwa się pytanie, kiedy ten człowiek znajduje czas na odpoczynek. Jego książka "Bandyci Rodriguez" zdaje się odzwierciedlać jego życie. Jest szybko, dynamicznie, trudno znaleźć moment, by zaczerpnąć choćby jeden oddech...

Lata dziewięćdziesiąte. Meksykiem rządzi bezprawie, nędza i alkohol. Para bliźniaków, Rosita i Ricardo, przemierzają kraj, okradając banki i mordując. Wychowywani bez ojca i matki, marzą wyłącznie o spektakularnej śmierci, na temat której powstaną pieśni, i o wstępie do Raju dla bandytów...

Powieść Gołębiewskiego zaskakuje od pierwszych stron. Śledzimy zaledwie kilka dni z życia rodzeństwa wychowanego przez ulicę. Wydaje się, że to jedynie moment, jednak każdy dzień tej dwójki zdaje się być bardziej intensywny niż lata życia przeciętnego mieszkańca Meksyku. Rodzeństwo Rodriguez nie rabuje dla zysku. Wszystko, o co naprawdę walczą, to życie według samodzielnie wyznaczonych reguł. Uporządkowane i podporządkowane życie zwykłego człowieka jawi się im niczym najgorsze więzienie. Wolą żyć krótko, ale intensywnie, niczego nie żałując, z nadzieją, że z czasem staną się legendą. 

Bliźniacy nie znają współczucia i nie mają skrupułów. Nieustannie przekraczają granice, zdają się nie rozumieć różnicy między złem a dobrem, moralnością i grzechem. Choć tak okrutni, na swój sposób bardzo pociągający. Jest coś niesamowicie intrygującego w tej parze, żyjącej tak, jakby jutro nie miało nastąpić. I choć może samemu nie chciałoby się od razu chwycić za rewolwer, trudno nie przyznać im racji, że współczesny człowiek coraz częściej egzystuje, ale nie żyje, przestrzega wszelkich reguł i zasad, jednak często zasypia z poczuciem, że zmarnował kolejny dzień jakże cennego życia. W pewnym sensie łatwo więc utożsamić się z nieposkromionymi, którzy być może nie doczekają starości, jednak niemal fizycznie odczuwają każdą sekundę swojego szalonego życia.

Dobrym pomysłem jest przedstawienie historii z perspektywy dwóch osób, Rosity i Ricardo. Dzięki temu czytelnik ma szansę poznać dwa, często rozbieżne punkty widzenia. Bo choć bliźniaki trzymają się razem, każdy z nich jest inny i co zabawne, często również błędnie interpretuje zachowania drugiego.

"Bandyci Rodriguez" to bardzo świeża i zaskakująca opowieść. Pełna akcji, ciekawych zwrotów zdarzeń, ale i skłaniająca do przemyśleń. Podobno książka porównywana jest do "W drodze" Jacka Kerouaca oraz "Bonnie i Clyde" Arthura Penna. Co prawda można doszukać się tu pewnych podobieństw, jednak w moim przekonaniu opowieść Gołębiewskiego jest niepowtwarzalna i zupełnie unikatowa. Polecam ją wszystkim, którzy z entuzjazmem przyjmują literackie eksperymenty. Warto.

02.05.2019

"Zostań do rana" Agnieszka Krakowiak-Kondracka




Autor: Agnieszka Krakowiak-Kondracka
Seria: Seria z fasonem
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 26 października 2017
ISBN: 9788308064047





Pamiętacie jeszcze czasy, gdy niemal każdy z napięciem śledził losy bohaterów serialu "Na dobre i na złe"? Przez wiele lat funkcję wiodącej scenarzystki tego serialu pełniła niejaka Agnieszka Krakowiak-Kondracka. Był to okres, gdy perypetie lekarzy przykuwały do telewizora ponad 6 milionów widzów. Ten spektakularny sukces zapewne sprawił, że pani Agnieszka podjęła ryzyko napisania kilku powieści, w tym "Zostań do rana". Jak sprawdziła się w roli pisarki? O tym już za moment.

Z pewnością wiele razy słyszeliście o ludziach, którzy uciekli od zgiełku wielkich miast, zaszyli się w jakimś zapomnianym zakątku i odnaleźli szczęście i radość prostego życia. Baśka naprawdę chciała wierzyć, że podobnie będzie z nią i Andrzejem, dwójką utalentowanych architektów. Niestety rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Mąż odszedł do innej, pozostawiając Basię na odludziu, bez jakichkolwiek perspektyw i ze złamanym sercem. Zrozpaczona kobieta oddała się pomocy bezpańskim psom, doświadczonym życiowo, obdartym z miłości, opuszczonym. Niestety oszczędności zaczęły topnieć w zastraszającym tempie. W chwili, gdy Baśka uległa drobnemu wypadkowi stało się jasne, że dalej sama nie da rady. Tylko czy pomoc recydywisty to odpowiedź na jej modlitwy, czy też dodatkowe obciążenie? Jakie niespodzianki przyszykował dla kobiety przewrotny los?

Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością i gromada porzuconych czworonogów - nie ulega wątpliwości, że Krakowiak-Kondracka miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę. Choć "Zostań do rana" to w dużej mierze opowieść o miłości, zarówno tej straconej, jak również tej, której mamy nadzieję jeszcze doświadczyć, powieść nie sprawia wrażenia lekkiego romansidła, nie brakuje tu materiału do przemyśleń, prawd życiowych, które choć oczywiste, tak łatwo "wypadają nam z głowy". 

Autorka skupiła się na zaledwie kilku wątkach, wiele elementów łatwo przewidzieć, mimo to całość czyta się ze sporym zainteresowaniem. Jak to możliwe? Być może zawdzęczamy to sympatycznym czworonogom, skrzywdzonym przez los. Tak bardzo chciałoby się im jakoś pomóc, udowodnić, że nie brakuje osób, którym los takich kudłatych nieszczęść nie jest obojętny. A może chodzi o to, że pisarka wplotła w fabułę sporo prawd życiowych, o których warto sobie przypomnieć? Jak choćby fakt, że nie powinniśmy zbyt szybko oceniać drugiej osoby. Wzięty architekt może okazać się podłym człowiekiem, podczas gdy człowiek po odsiadce, może być pierwszym, który pośpieszy drugiej osobie na pomoc. Inna, również ważna kwiestia, to nasze nastawienie do świata. Jeżeli będziemy dostrzegać tylko problemy, będziemy coraz bardziej się w nich pogrążać. Skupiając się na poszukiwaniu rozwiązań, na pewno jakieś odnajdziemy. Jednym słowem, to, jak będzie wyglądało nasze życie, w dużej mierze zależy od naszego nastawienia. Takich perełek jest w książce zdecydowanie więcej i myślę, że to właśnie one są największą wartością powieści.

Trudno nie wspomnieć też o głównej bohaterce, kobiecie, która udawadnia, że chcieć, znaczy móc. Pomysł założenia schroniska w niewielkiej miejscowości wydaje się absurdem, mimo to kobieta stawia na swoim, a dzięki swojej kreatywności znajduje sposób, by przetrwać najtrudniejszy okres. To naprawdę budująca historia, którą łatwo "przełożyć" na własne życie i bolączki.

„Zostań do rana” to ciepła, mądra, napawająca optymizmem historia o odzyskiwankiu wiary w siebie i poszukiwaniu własnej drogi. Sympatyczna, ale nie przesłodzona, powinna przypaść do gustu wszystkim fanom literatury obyczajowej. Zachęcam.

25.04.2019

"To jedno spojrzenie" Dorota Milli




Autor: Dorota Milli
Wydawnictwo: Filia
data wydania: 14 marca 2018
ISBN: 9788380754058
liczba stron: 516









"To jedno spojrzenie" to poniekąd kontynuacja książki "To jedno lato", choć może lepiej napisać uzupełnienie. W pierwszej części czytelnik miał okazję poznać dość egoistyczną Lukrecję, w drugiej jej do bólu dobrą siostrę Rozalię. Która z nich bardziej przypadnie Wam do gustu? Wbrew pozorom odpowiedź nie musi być tak oczywista...

Rozalia Lis sądziła, że dokładnie wie, co będzie robić w życiu. Jej pasją od dawna był taniec, szybko jednak okazało się, że na poziomie profesjonalnym traci dla dziewczyny cały blask. Zupełnie nieoczekiwanie odżywa inna jej pasja, związana z okularami. Rozalia decyduje się na otwarcie nowego salonu optycznego, a nawet stworzenia własnej, innowacyjnej kolekcji oprawek. Czy szczera, ale i naiwna dziewczyna ma jakiekolwiek szanse w bezlitosnej Warszawie? Bez pomocy przyjaciół na pewno nie da rady. Pozostaje tylko pytanie, kto tak napradę mocno trzyma za nią kciuki, a kto szczerze pragnie, by jej ambitny plan spalił na panewce? No i co w tej całej opowieści robi utalentowany artysta rzeźbiarz? "To jedno spojrzenie" to pełna optymizmu historia o walce o własne marzenia.

Powieść jest dość obszerna, mimo to czyta się ją stosunkowo szybko i bardzo miło. Z góry można założyć, że główna bohaterka dopnie swego, mimo to miło jest towarzyszyć jej na każdym etapie walki o własne marzenie. Poznajemy wielu bohaterów, dobrych, złych, zgorzkniałych, wspaniałomyślnych, jednak nie ma najmniejszej wątpliwości, że to właśnie Rozalia najbardziej się wyróżnia. Z każdej strony książki bije od niej dobro, ciepło, wiara w ludzi, ale i naiwność. Osobiście jestem również zdania, że dziewczyna sporo zyskałaby w oczach czytelnika, gdyby ... trochę mniej płakała. Niezależnie, czy spotyka ją coś dobrego, czy złego, jej oczy zdają się produkować morze łez, co z czasem staje się nieco irytujące. 

Autorka książki bardzo szczegółowo i ciekawie opisała proces tworzenia Saloniku Spojrzeń, co jest zdecydowanie plusem książki. Autorki powieści obyczajowych często mają tendencje do "otwierania" różnych sklepików i kawiarenek tak, jakby było to równie proste jak zakup chleba. Dobrze więc, że ktoś wreszcie podkreślił, że realizacja marzeń jest możliwa, ale zwykle wiąże się z dużym nakładem pracy, odrobiną szczęścia, nierzadko znajomością właściwych osób. 

W powieści nie brakuje ciekawych zwrotów zdarzeń, elementów zaskoczenia, autorka umiejętnie serwuje nam coraz to nowe atrakcje. Jak już wspomniałam, bohaterów jest tu całkiem sporo, myślę więc, że każdy znajdzie tu swoją "bratnią duszę". Fabuła jest z całą pewnością dobrze przemyślania i nie mam do niej większych zastrzeżeń. Wyjątkiem jest może fakt wyjawienia swojego sekretu przez wziętego projektanta, zupełnie mu nieznanej, prostej dziewczynie. Osoba, która z takim zapałem tworzy swój nietuzinkowy image, z całą pewnością nie naraziłaby się w tak głupi sposób na zdemaskowanie. Jest to jednak drobny epizod, który nie wpływa w znaczący sposób na przebieg zdarzeń.

"To jedno spojrzenie" to powieść przepełniona optymizmem, pozwalająca nam wierzyć, że chcieć, znaczy móc. Sympatyczna historia miłosna i ciekawe perypetie niesamowicie życzliwej dziewczyny sprawiają, że naprawdę miło zapomnieć się w lekturze, odprężyć i może zastanowić nad relacją własnych pragnień? Zachęcam.

18.04.2019

"Sekrety kobiet." Ewa Woydyłło




Autor: Ewa Woydyłło
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 2011
ISBN: 9788308045978
liczba stron: 184






Czym są sekrety kobiet? Czego dotyczą? Według Ewa Woydyłło chodzi tu o problemy, z którymi kobiety pozostają często same, nie mają z kim się nimi podzielić. Jeżeli należysz do takich kobiet, lub (niezależnie od płci) wydaje ci się, że taką osobę znasz i pragniesz lepiej zrozumieć, jest szansa, że z książki wyniesiesz sporo interesujących informacji. Jeżeli jednak jesteś szczęśliwa, realizujesz się w życiu prywatnym i zawodowym, książka może sprawić ci spory problem. Czytając ją trudno bowiem nie oprzeć się wrażeniu, że życie współczesnych kobiet jest bardzo ciężkie i przytłaczające...

Ewa Woydyłło jest psychologiem zajmującym się leczeniem uzależnień. Jest również autorką szeregu książek, w których porusza problemy nękające współczesnego człowieka. Nie inaczej jest w "Sekretach kobiet", książce, która ma pełnić funkcję swoistej poradni. Poradni, do której być może będziemy miały odwagę zajrzeć, gdy brakuje odwagi by gdzie indziej poszukać pomocy.

Autorka książki porusza szereg problemów, z jakimi borykają się kobiety, choćby anoreksję, bulimię, niskie poczucie wartości, alkoholizm i inne uzależnienia, współuzależnienia. Próbuje wyjaśnić, jakie są przyczyny powstania takich zjawisk i jak można im przeciwdziałać. W dalszej części dowiecie się również, jak rozwiązywać problemy w związkach. Pozbycie się nawyku obwiniania drugiej osoby, czy też konstruktywne kłótnie to tylko dwa z przedstawionych tutaj sposobów. Nie ulega wątpliwości, że pani Woydyłło dysponuje obszerną wiedzą i potrafi przedstawić ją w przystępny sposób, często przywołując autentyczne przykłady kobiet z "sekretami".

Książka jest z założenia przydatna i potrzebna, niestety do mnie jednak zupełnie nie przemówiła. Przede wszystkim nie spodziewałam się, że "sekrety" będą tu synonimem problemów. Liczyłam na piękną opowieść o złożoności i wyjątkowości kobiety, a otrzymałam bardzo przygnębiający obrazek osób, które kompletnie pogubiły się w życiu. Lektura tej książki przez osobę, której tego typu problemy nie dotyczą, zdaje się kompletnie mijać z celem. No, chyba że sami mamy zapędy psychologiczne i aspiracje, by ulepszać świat. Drugi problem to spora ogólnikowość poradnika. Jak wspomniałam, poruszanych problemów jest niemało i biorąc pod uwagę, że książka liczy sobie zaledwie 184 stron, trudno oczekiwać dogłębnego rozpracowania każdego z nich. Momentami można odnieść wrażenie, że czytamy "streszczenie" poradnika, które ma nam pomóc w podjęciu decyzji, czy warto zająć się lekturą całości.

Nie wykluczam, że ta pozycja może pewnym kobietom pomóc. Czasem wystarczy jedno trafne zdanie, by poruszyć i zmotywować do działania. Niemniej dla mnie lektura "Sekretów kobiet" kompletnie minęła się z celem. Nie dowiedziałam się niczego, czego wcześniej bym nie widziała, i jak już wspomniałam, oczekiwałam czegoś bardziej "budującego", a nie potwierdzenia, że życie kobiety może być naprawdę ciężkie. Książkę polecam uwadze kobiet, które czują, że pogubiły się we własnym świecie i brak im jeszcze sił by zawalczyć o zmianę. Być może ta książka pozwoli Wam zrobić pierwszy krok we właściwą stronę...

11.04.2019

"Eva" Arturo Pérez-Reverte




Autor: Arturo Pérez-Reverte
Tłumaczenie: Marzena Chrobak
Cykl: Falco (tom 2)
Wydawnictwo: Znak
tytuł oryginału: Eva
data wydania: 13 marca 2019
ISBN: 9788324058389






Arturo Pérez-Reverte jest niezwykle znanym i utalentowanym pisarzem. Jego książki zostały przetłumaczone na wiele języków, powstały również liczne adaptacje filmowe jego powieści (przykładowo na podstawie Klubu Dumas Roman Polański wyreżyserował "Dziewiąte wrota"). "Eva" do druga część bestsellerowego cyklu, którego głównym bohaterem jest piekielnie niezbezpieczny agent, Lorenzo Falcó.

Tym razem pozbawiony zasad najemnik trafia do Tangeru. Właśnie tu rozgrywa się osobliwy spektakl, w którym stawką jest oszałamiająca ilość szczerego złota. W takich sytuacjach trudno jest ufać komukolwiek. Czyje intencje są jasne, kto prowadzi podwójną grę? W tej wojnie bierze udział wiele niebezpiecznych osób i na dobrą sprawę nikt nie ma szans na zwycięstwo....

Każdy, kto kiedykolwiek miał przyjemność obcować z twórczością znanego, hiszpańskiego pisarza wie, czego może się spodziewać. Historia pędzi na złamanie karku, nieustannie zaskakuje, więc trzeba być przygotowanym na wszystko. Falcó to postać niezamowicie intrygująca, choć momentami i irytująca. Trudno określić, kiedy gra, a kiedy jest sobą, co myśli naprawdę, a kiedy po prostu próbuje zbliżyć się do obranego celu. 

W tej części szczególnym smaczkiem jest obecność tytułowej Evy. Czytelnik długo będzie głowił się, jaką rolę tym razem odegra ta niezwykle inteligentna, dotkliwie doświadczona przez los kobieta. Minie naprawdę sporo czasu, zanim wreszcie pojawi się na kartach powieści. Ale gdy to już się stanie, mogę chyba zdradzić, że spotkania tej dwójki będą naprawdę intensywne... 

Arturo Pérez-Reverte po raz kolejny stworzył opowieść niebanalną, w której fikcja umiejętnie przeplata się z autentycznymi zdarzeniami. Tematyka być może nie przemówi do każdego, jest to jednak powieść napisana z dużą klasą i fantazją, i choćby dlatego zachęcam Was do jej lektury.

04.04.2019

"Życie pełne barw" Malwina Ferenz






Autor: Malwina Ferenz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 3 kwietnia 2019







Wyobraźcie sobie lokal znajdujący się blisko centrum Wrocławia, w którym zawsze znajdzie się dla Was stolik, a obsługa zdaje się czytać w Waszych myślach i serwuje dania, których na próżno szukaliście w innych miejscach. Mało tego, w tym miejscu zawsze znajdzie się ktoś, kto chętnie wysłucha historii Waszego życia. Jakiekolwiek by nie były, wykaże się całkowitym zrozumieniem, nie będzie doradzał ani oceniał, tylko słuchał. Po wizycie w tym miejscu człowiek czuje się o wiele lepiej, świat zdaje się być bardziej przyjazny, łatwiej można zmierzyć się z problemami. Niestety nie mogę podać adresu tego wyjątkowego miejsca, bo trafiają do niego wyłącznie ci, którzy mają do niego trafić. Pozostałym pozostaje lektura książki "Życie pełne barw", opowieści zaskakującej i niebanalnej, która przypomina nam, że każdy przeżył w życiu coś, o czym warto opowiedzieć, o czym warto posłuchać...

Przez uroczą Neon Café przewija się szereg dość przeciętnych osób. Poznajemy staruszkę Eufrozynę Mrozińską, policjanta Krzysztofa Borynę, ulicznego grajka Adama Potockiego, motorniczego Zenona Kociewniaka, oraz Ukrainkę Elenę. Niby nic szczególnego, wystarczy jednak wsłuchać się w ich historie, by przekonać się, jak interesujące to osoby. Każdy z nich pielęgnuje w sobie jakieś szczególnie dobre chwile, wie również, że życie potrafi być naprawdę trudne, jak jedno zdarzenie może rozsypać układane latami puzzle życia. Mimo to nie ma sytuacji beznadziejnej, niezależnie od trudności zawsze da się znaleźć jakieś rozwiązanie. To bardzo pokrzepiająca myśl i na tyle uniwersalna, że każdy z nas bez trudu może ją dopasować do własnej sytuacji i życiowych rozterek. 

Malwina Ferenz miała bardzo przyjemny i zaskakujący pomysł na fabułę książki. Szybko przykuwa naszą uwagę, niby do niczego nie zmusza ale nie wiadomo w którym momencie człowiek po prostu zapomina się w lekturze. To trochę tak jak z bohaterami książki, którzy, choć nie muszą, nagle postanawiają opowiedzieć o sobie, pozbywają się latami gromadzonego balastu, poniekąd "restartują" i nabierają ochoty na dalszą część ich z pozoru nijakiego życia. Szczypta magii sprawia, że cała historia staje się jeszcze bardziej wyjątkowa i ... tak bardzo by się chciało móc trafić w miejsce równie niesamowite jak Neon Café. 

Język powieści jest prostu i bardzo przystępny, tempo umiarkowane, bardzo dobrze dopasowane do fabuły. Dobór bohaterów znakomity, ani przez chwile nie spodziewałam się, że opisane historie będą dotyczyły tak odmiennych spraw i że każda z nich będzie do tego stopnia wciągająca. Miło jest również przeczytać wspaniałe opisy Wrocławia, porównujące to miasto do tętniącego życiem organizmu. Po lekturze aż nabiera się ochoty, by tam pojechać, trafić na opisywane przez autorkę miejsca, poczuć magię tego miasta.

"Życie pełne barw" to bardzo przyjemna książka, która pozwoli Wam na chwilę oderwać się od zagonionej rzeczywistości, zmusi Was do refleksji i zadumy, poruszy, momentami może rozśmieszy. To opowieść która na swój sposób zaskakuje, ale i szybko do siebie przekonuje. Idealna praktycznie na każdą porę roku. Dzięki niej uświadamy sobie, że każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy. I tak oto niepostrzeżenie sami doświadczamy magii Neon Café. Zachęcam. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...