21.05.2013

Wywiad z Jolantą Kwiatkowską

Niedawno miałam dużą przyjemność pisać recenzję do znakomitej książki Jolanty Kwiatkowskiej - "Przewrotność dobra". Na jej początku wspomniałam, że do lektury zachęciła mnie sama postać autorki, która bardzo zaintrygowała mnie podczas pewnej rozmowy. Trudno wyrazić słowami, co aż tak bardzo mnie zaciekawiło, być może jednak zrozumiecie, co mam na myśli, czytając mini wywiad, jaki miałam szczęście przeprowadzić. Serdecznie zapraszam do lektury.





1. Na okładce książki widnieje napis:
...„Przewrotność dobra” napisało jej [czyli autorki] kolejne „ja”. „Ja” rozzłoszczone do granic wytrzymałości na to, co widzi, słyszy i czyta.

To zdanie prowokuje dwa pytania:
- jaka ilość „ja” skrywa się w Jolancie Kwiatkowskiej i dlaczego się na nie podzieliła?
- aż strach pytać ale skoro „widzi, słyszy i czyta”, czy oznacza to, że historia Dorotki jest bardziej prawdziwa niż fikcyjna?

- Na blogu wpisałam dawno temu notkę pt „Myślenie czasowo zaimkowe”. W niej między innymi napisałam: „Ja - w moim życiu (i nie tylko moim) jest najczęściej liczbą mnogą, czyli logicznie rozumując i zaimkiem wielokrotnym. Moje Ja jest wielorakie: ja, taka dla siebie i ja w ocenie innych. I jeszcze bardzo dużo tych osobowych – ja ….”.

- Dlaczego się na nie podzieliłam? Nie zrobiłam tego. Tak po prostu jest, że czasami „szkolna nauka” nijak się ma do życiowej. Szerzej „udowadniam” to po swojemu, czyli z przymrużeniem oka w powieści, tylko nie wiem czy znajdzie się wydawca, który ją wyda. :-)

- Pani Agnieszko na to pytanie odpowiadają (ostatnio stanowczo za często) niusy w mediach.

2. Książka porusza bardzo ciekawy temat – „dobra”, które niekoniecznie jest „dobre”, choć będąc „niedobre” wciąż ma szansę, by pokazać się w „dobrej” perspektywie. Czy istnieje więc dobro absolutne, czy może zawsze gdzieś tam chowa się drugie dno?

- Prawie żadne pojęcie nie jest oczywistą oczywistością. Wystarczy wspomnieć o prawdzie, która dzieli się na moją, twoją, naszą, ich lub pół prawdę i całą prawdę, i inną, którą nie wypada mi wymienić. :-) Czy istnieje prawdziwa prawda? A dobro, o które Pani pyta, to dobro moje, czy….?

3. Bohaterka książki doświadczyła w życiu ogromnej ilości ludzkiej podłości. Podłości, za którą kryły się najbliższe jej osoby. Podłości, które w dużej mierze ją ukształtowały. Czy te wyjątkowo niekorzystne warunki to wystarczający argument, by usprawiedliwić jej czyny, już jako dorosłej osoby?

- Nie wiem. Wiem, że najłatwiej jest skrytykować fikcyjną bohaterkę, bo wtedy sami się dowartościowujemy. Przecież „Doroty” bez względu na płeć są obecne w naszym bliższym czy dalszym otoczeniu. Podłość w wielorakim rozumieniu jest coraz częściej obecna na podium medialnym i to nie tylko w niusach dnia. Dlatego ja, wiedząc, że moją Dorotę dodatkowo usprawiedliwia choroba psychiczna, skomentuję: „Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem”.

4. Wciąż trudno mi w to uwierzyć, jednak wiem, jak długo musiała Pani szukać wydawcy, gotowego zająć się historią Dorotki. Jak Pani myśli, co sprawiło, że podchodzili do niej z tak ogromną rezerwą?

- Nie muszę myśleć czy domyślać się. Ale odpowiedź dla mnie jest tak niewiarygodnie absurdalna, że w całości nie przytoczę jej, bo też jestem współczesnym czytelnikiem. Proszę zadowolić się jednym fragmentem. To nie jest „sprzedawalna” historyjka.

5. Pani najnowsza książka, „Ja i oni. Pół żartem, pół serio”, która podobnie jak „Przewrotność dobra” zbiera już wiele pozytywnych opinii, porusza również skomplikowane tematy i można ją odczytywać na wielu płaszczyznach. Czy mogłaby Pani w paru słowach opisać zawartą w niej historię?

Przymrużając oko wpisałam też na blogu między innymi to, że: „Niniejszym donoszę, że w imieniu wszystkich, czyli moim własnym piszę donos, Opisuję dokładnie, nic nie zatajając - „Wszechobecne „tortury” psychiczne i fizyczne przez wszystkich, bez względu na płeć i pokrewieństwo od pierwszej chwili zaistnienia (zwycięski plemnik w uścisku z jajem) na tym ziemskim padole - wszystkich, których molestować się dało. Od lat przedszkolnych, w zasadzie regularnie i z codzienną skrupulatnością i prawie, co godzinę. Doniosę w nim, że zamaskowani prześladowcy o kosmicznych zapędach sadystyczno-masochistycznych tylko czasami pozwalają pooddychać powietrzem bez ich nachalnej współobecności, ale tylko po to, żeby samemu nabrać sił do dalszego dręczenia każdej godności osobistej, stosując wszystko, co mają pod ręką: groźby, szantaż emocjonalny itp. I te pe nie ma, co wymieniać, bo wystarczy jedno słowo powtórzone trzy razy: naciski, naciski, naciski”.

Parę słów to nie jest ( :-) ), ale chętnie troszkę rozszerzę: „Z góry przewidując, że mój anonimowy donos podpisany imieniem i nazwiskiem zostanie przyjęty jako bezdyskusyjny dowód na popełnienie przeze mnie przestępstwa w postaci zdradzenia tajemnicy tajne przez poufne specjalnego znaczenia – sama się w post scriptum przyznam, że zasługuję na banicję do Norwegii i dożywocie w więzieniu w Halden (dostęp do studia dźwiękowego, wydzielonych ścieżek do uprawiania joggingu, nie mówiąc o takich przyziemnych drobiazgach jak telewizory, lodówki, biblioteka, wygodne sofy, stoliki na kawę, czy oczywistościach w postaci osobnego pomieszczenia z dwoma łóżkami, w którym można przyjmować członków rodziny na całą noc)”.

I teraz już na pewno opis jest jak „kawa na ławę” :-)

6. I wreszcie, czy możemy liczyć na to, że wkrótce w księgarniach pojawią się kolejne książki Jolanty Kwiatkowskiej? Czy należy Pani do autorek, które wiecznie coś piszą, nawet po kilka książek naraz? A może każda książka to oddzielny proces, na tyle wyczerpujący, że potrzeba nieco czasu by ochłonąć i zacząć myśleć o kolejnej historii?

- Przewrotnie zacznę odpowiadać od końca. Ani nie proces, ani niewyczerpujący. To bardzo intrygująca „klikająca” rozmowa samej z sobą, czyli z moimi bohaterami. Do spisywania kolejnej historii siadam wtedy, gdy mam ochotę o czymś znowu porozmawiać, coś przedyskutować, czasami posprzeczać się a niekiedy pośmiać. Dużą frajdą jest to, że najważniejsza „interlokutorka” ma takie samo podejście do wielu życiowych problemów i poczucie humoru jak ja. :-) Z powyższego wynika, że nie mogę bez przerwy pisać, bo efektem byłoby zapalenie krtani i bezgłos, a to byłoby dla mnie dotkliwą karą. :-) Jednoczesna rozmowa na kilka tematów, w dodatku z kilkoma swoimi „ja” – niegrzeczna. :-)

- Czy pojawią się kolejne książki Jolanty Kwiatkowskiej? – szczerze mówiąc, nie wiem. Pani słowa: „porusza również skomplikowane tematy i można ją odczytywać na wielu płaszczyznach” przemawiają za tym, że ciężko będzie :-) Wiem tylko tyle, że w mojej szufladzie leżą dwie spisane historie. Jedną hasłowo określiłabym - precz od miłości. Drugą - wyszłam za mąż, zaraz wracam :-)



Autorce bardzo dziękuję za czas, jaki poświęciła na ten wywiad, a Was jeszcze raz zachęcam do lektury książki "Przewrotność dobra".

5 komentarzy:

  1. Jeden wdech i wydech...przeczytałam i dzieki za ten wywiad. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo rzetelny, interesujący, wnikliwy wywiad. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję wywiadu :) Przyjemnie się go czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wywiad, sama uwielbiam czytać i przeprowadzać wywiady ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...