28.03.2018

Français Présent 44 i Français Présent 1 Paris

Język francuski jest niezwykle piękny, ale i bardzo wymagający, szczególnie dla osób, które faktycznie chcą biegle nim władać, a nie tylko jakoś przetrwać kolejny test. Niestety nadal mamy do dyspozycji bardzo mało pomocy naukowych, które przygotowywałyby nas do kontaktu z żywym, aktualnym językiem. Tym goręcej zachęcam Was do zapoznania się z magazynem Français Présent, w którym znajdziecie szereg aktualnych tematów i masę materiału do samodzielnej (lub grupowej) pracy. Tym razem mam przyjemność nie tylko zaprezentować Wam najnowszy numer tego magazynu, ale również pierwsze wydanie specjalne, poświęcone jednemu z najpiękniejszych miast na świecie.



Z okładki nowego wydania magazynu spogląda na nas Brigitte Macron. W chwili, gdy jej mąż został prezydentem Francji, stała się ona jedną z najbardziej rozpoznawalnych Pierwszych Dam. Wiele kontrowersji wzbudził fakt, że jest ona o wiele starsza od wybranka swojego serca. W artykule przeczytacie historię związku Macronów, która jest świetnym potwierdzeniem na to, że prawdziwa miłość potrafi przełamać wszelkie bariery. W tym numerze przeczytacie również o młodej, utalentowanej, francuskiej piosenkarce Almie, która w roku 2017 reprezentowała swój kraj w konkursie Eurowizji.

Miłośnicy kina znajdą tu również propozycje francuskich filmów z ostatnich lat, które dostarczają emocji i wzruszeń, dla których tak chętnie zasiadamy przed "wielkim ekranem". W tym numerze pojawił się także obszerny artykuł na temat DOM - czyli departamentów zamorskich. Tekstów oczywiście jest więcej, każdy ma więc szansę znaleźć tu coś, co szczególnie go zainteresuje. 

Jak zawsze, część artykułów możemy ściągnąć w formacie mp3, osłuchać się z nimi i przećwiczyć właściwą wymowę. Ze strony magazynu można również ściągnąć arkusz pracy dla nauczyciela i listę słówek. Jeżeli uczycie się francuskiego na kursach czy w szkole, warto zwrócić na to uwagę Waszym wykładowcom, jest to bowiem dobra okazja by oderwać się od "programowych" tematów i słówek, wprowadzić do lekcji nieco więcej "życia".

Pragnę również zwrócić uwagę na oznakowanie obok artykułów - wszędzie oznaczono poziom tekstów, dzięki czemu możecie zacząć pracę od tych najłatwiejszych i przechodzić do trudnych w miarę zaostrzania apetytu. 

Magazyn dostępny jest w formie papierowej, jednak część numerów można również zakupić w korzystniejszej cenowo wersji elektronicznej. (TUTAJ)





Niezmiernie się cieszę, że Français Présent doczekał się pierwszego wydania specjalnego. I to jakiego, cały numer poświęcony jest stolicy Francji! Jeżeli kiedykolwiek byliście w Paryżu, to wiecie, jak niezwykłe jest to miasto. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie, nie inaczej jest w specjalnym wydaniu magazynu. Zaczynamy od sylwetek osób, które miały szczęście urodzić się w Paryżu. Dalej znajdziemy coś na temat muzeów, restauracji, paryskiego metra, a także kalendarz wydarzeń, które warto przeżyć w tym wyjątkowym mieście. Dowiecie się również, jakie są stereotypy na temat mieszkańców tego miasta i jacy naprawdę są Paryżanie. Paryż, miasto tak wyjątkowe, pojawiło się już w wielu filmach. Zapewne z przyjemnością przeczytacie o paru z nich, jestem pewna, że większość jest Wam doskonale znana. 

Wszystkich artykułów nie sposób wymienić, tym bardziej że wydanie specjalne liczy sobie blisko 80 stron. Oczywiście nie zabrakło charakterystycznych elementów, jak oznaczenia trudności tekstów, nagrań części artykułów w formacie mp3, słowniczków z najtrudniejszymi słowkami przy artykułach, czy też możliwości ściągnięcia arkuszy nauczyciela.

Français Présent, czy w wersji tradycyjnej czy specjalnej, przekonuje solidnie opracowanymi tekstami, różnorodnością tematów, aktualnością i wysokim poziomem artykułów. Nauka z magazynem dostarcza sporo satysfakcji, daje nam możliwość kontaktu z "żywym językiem".

Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji poznać tego magazynu, lub uczycie się innego języka (hiszpański, niemiecki, angielski, rosyjski, włoski) i zastanawiacie się, czy magazyny wydawnictwa Colorful Media to coś dla Was, zachęcam do wypełnienia formularza w celu otrzymania próbnego numeru w formie elektronicznej. Formularz znajdziecie TUTAJ.

22.03.2018

"Labirynt duchów" Carlos Ruiz Zafón




Autor: Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: Wydawnictwo MUZA S.A.
Data premiery: 2017-10-11
Seria: Cmentarz Zapomnianych Książek
Liczba stron: 896





 
 
Jeżeli kiedykolwiek mieliście przyjemność poznać "Cień wiatru" Zafóna, to prawdopodobnie tak jak ja z dużym napięciem czekacie na kolejne książki tego autora, a już w szczególności te, należące do serii Cmentarz Zapomnianych Książek. Każda z nich jest zupełnie inna niż pozostałe, każda czymś zaskakuje. Nie inaczej więc powinno być z zakończeniem tetralogii, "Labiryntem duchów". Oczekiwania wobec tej powieści były ogromne. Czy autor zdołał im sprostać, dowiecie się już za chwilę.

Alicja Gris jest doskonale wyszkoloną i pozbawioną skrupułów agentką. Nic więc dziwnego, że to właśnie jej przydzielono skomplikowane zadanie - musi odnaleźć zaginionego ministra kultury, Mauricia Vallasa. Sprawa jest nader pilna, dlatego też do pomocy przydzielony jej zostaje kapitan policji. Para dość szybko odnajduje kilka tropów, odkrywa coraz to nowe elementy mrocznej przeszłości Vallasa. Z każdym krokiem ściąga na siebie coraz więcej niebezpieczeństw. Co więcej, Alicję dopadają demony z przeszłości. Gra idzie o najwyższą stawkę i praktycznie nikomu nie można już ufać. Czy to nie za wiele, nawet jak dla tak utalentowanej agentki?

Już pierwsze strony książki przypomniały mi, za co tak sobie cenię Zafóna. Potrafi on nie tylko stworzyć niezwykle intrygujące powieści, gdzie fikcja doprawiona zostaje odrobiną magii, ale też najzwyczajniej w świecie ... potrafi pięknie pisać. Sposób, w jaki dobiera słowa, tworzy zdania, akapity, niezmiennie zaskakuje i urzeka. I oczywiście sprawia, że na dobre przepadamy w wykreowanej przez niego rzeczywistości. To jednak dopiero początek, bo "Labirynt duchów" to historia utkana z masy intryg i powiązań, zagadek i ich zaskakujących rozwiązań. I co prawda sam autor utrzymuje, że powieść można czytać bez znajomości poprzednich, czytelnik który faktycznie sięgnie tylko po nią, naprawdę wiele straci. Powracają bowiem zapomniani bohaterowie i intrygujące wątki, poznajemy rozwiązania wielu zagadek. Do tego mamy jeszcze misję Alicji, wątek utkany z niebywałą dbałością o szczegóły, z wieloma zwrotami akcji, przyprawiający czytelnika o szybsze bicie serca. Wykreowane przez pisarza postaci wzbudzają szereg intensywnych emocji. Do jednych czujemy czystą sympatię, mamy wręcz wrażenie, że znamy ich osobiście. Inni budzą szczerą odrazę, a chwile ich triumfu dotykają czytelnika do głębi.

Wreszcie nie można zapomnieć o samej Barcelonie, nadal doświadczonej wojną, polityką, pełną swoich sekretów, ale i niezaprzeczalnego uroku. To miejsce do którego po prostu chce się jechać, by chłonąć jego klimat i poznawać jego liczne tajemnice.

"Labirynt duchów" to powieść napisana z wielkim rozmachem, dbałością o szczegóły, pełną barwnych, pełnokrwistych postaci. Mimo to niestety nie mogę powiedzieć, że jest to powieść, która spełniła wszystkie moje oczekiwania. Momentami trudno mi było nie zadać sobie pytania, czy to jeszcze Zafón, którego tak cenię, czy jakaś specyficzna mieszanka kryminału z elementami powieści obyczajowej. Próbując ogarnąć wszystkie elementy kryminalnej układanki, często brakowało mi czasu by docenić styl autora, dać się ponieść całej historii. Zabrakło mi też tak charakterystyczniej magii. Co prawda często przywoływany zostaje Cmentarz Zapomnianych Książek, ale bez znajomości wcześniejszych tomów serii, trudno zapałać pragnieniem, by tam się znaleźć. Cóż, do ideału niestety co nieco zabrakło, nie zmienia to jednak faktu, że "Labirynt duchów" to barwna i wciągająca powieść, którą naprawdę warto poznać. Fanów Zafóna zachęcać nie muszę, bo niezależnie od tego, co bym napisała, po książkę na pewno sięgną, o ile jeszcze tego nie zrobili. Pozostałych gorąco zachęcam do lektury, ale koniecznie we właściwej kolejności. Musicie poznać wszystkie elementy układanki, by prawdziwie docenić i pokochać tę serię. Naprawdę warto poświęcić jej czas, sama również z pewnością jeszcze do niej wrócę.

15.03.2018

"Rinke za kratami" Rinke Rooyens




Autor: Rinke Rooyens
Wydawnictwo: Zwierciadło

data wydania: 9 września 2015
ISBN: 9788364776632
liczba stron: 304





 
 
 
Ta książka spędziła na mojej półce bardzo dużo czasu. Niby więzienna tematyka wydawała się ciekawa, ale książka towarzysząca produkcji telewizyjnego programu? To zachęcało zdecydowanie mniej i sprawiało wrażenie popełnienia książki tylko po to, by wyciągnąć od widzów parę groszy. Do tego jeszcze postać autora książki - producenta takich programów jak „Szymon Majewski Show”, „Mamy Cię”, „Top model” albo „Jak oni śpiewają?” - czy to wszystko można w ogóle brać na poważnie? Zapewne byłam równie sceptyczna jak sami więźniowie, gdy dowiedzieli się, kto ma zamiar spędzić z nimi cały miesiąc. Rinke musiał więc zyskać nie tylko ich zaufanie, ale również i moje, jako czytelnika. I co tu kryć, spisał się po prostu śpiewająco.

Początkowe obawy, że mam przed sobą "rozrywkową publikację", nic nie wnoszącą do tematu, rozwiały się bardzo szybko. Jeszcze szybciej nabrałam szacunku do autora książki, który okazał się być człowiekiem, którego wiele osób może brać za prawdziwy wzór. Rinke należy bowiem do ludzi bardzo doświadczonych przez los. Wie, co to znaczy być uzależnionym i obracać się w wątpliwym towarzystwie, był zaskakująco blisko tego, by również trafić za więzienne kratki. Na szczęście nie zabrakło mu apetytu na życie i celów do osiągnięcia. Dziś wzięty producent, kiedyś musiał zaczynać od zera i zapewne niewiele osób uwierzyłoby, że kiedykolwiek osiągnie sukces. Jego osiągnięcia są naprawdę ogromne, szczególnie biorąc pod uwagę, że karierę zrobił nie w swoim rodzinnym kraju, a w Polsce, która nie należy do miejsc szczególnie przyjaznych obcokrajowcom. Co tu kryć, myślę, że książka "Rinke za kratami" nie byłaby w połowie tak dobra, gdyby nie fakt, że to właśnie producent musiał stanąć przed kamerą i ... przed samymi więźniami. Zanim to zrobił, napisał do nich list, opowiedział o swoich doświadczeniach i wzbudził duże zainteresowanie, które zaowocowało wieloma interesującymi spotkaniami.

Książka podzielona jest na rozdziały, a każdy z nich przedstawia jeden dzień pobytu ekipy filmowej w więzieniu. Rinke spotyka się z więźniami, zarówno tymi, których czeka długa odsiadka, jak i tymi, którzy mają niewielki wyrok za drobne wykroczenie. Co ważne, trafia również do osób pracujących w więzieniu, zadaje trudne pytania odnośnie skuteczności "odsiadki" jako formy kary, problemu osób, które notorycznie powracają za kratki. To wszystko sprawia, że otrzymujemy, bardzo interesujący i pełny obraz tego, co dzieje się w więzieniu. Obraz ten z całą pewnością obali niejedno wyobrażenie czytelników o tej instytucji.

Rozmówcy Rinke to naprawdę bardzo różne osoby. Są tacy, którzy nieustannie obiecują poprawę, by już po chwili złamać wszelkie obietnice, wielu brak wizji, jak mogliby zmienić swoje życie. Nie brakuje jednak też ludzi, którzy w więzieniu faktycznie coś zrozumieli i pracują nad tym, by już nigdy tu nie wrócić. Szczególnie boli pojawienie się tak wielu osób z talentami, które wspaniale mogliby wykorzystać na wolności. Czytając rozmowy producenta z więźniami łatwo zapomnieć, że to ludzie, którzy nie siędzą tam bez powodu, osoby, których w normalnych warunkach na pewno byśmy unikali. Również Rinke zdaje się wpadać w tą pułapkę, czuje się w jakiś sposób związany z tymi ludźmi, którzy uświadamiają mu, że i on sam mógł podobnie skończyć. Choćby z tego powodu zarówno on jak i my musimy czasem oderwać się od więziennej rzeczywoistości, nabrać do wszystkiego większego dystansu.

Podczas rozmów dość często pojawia się problem braku pomysłu na samego siebie. Osadzeni doskonale zdają sobie sprawę, jak niewielki kredyt zaufania mają po odsiadce w "normalnym" społeczeństwie. Wielu pochodzi z domów, w których wszyscy mieli problem z alkoholem, jak więc nie popełnić tych samych błędów powracając do ludzi, którzy picie i przemoc uważają za normalne? To smutne ale ci, którzy poważnie myślą o zmianach, stawiają sprawę jasno - muszą wyjechać za granicę. To naprawdę daje do myślenia i trudno nie zgodzić się z gorzką prawdą, że ludziom, którzy z różnych przyczyn popełnili błąd, bardzo rzadko gotowi jesteśmy dać drugą szansę.

W książce "Rinke za kratami" wielu może zaskakiwać sama instytucja więzienna. Wyposażenie sal, oferty zajęć (pomimo problemów z brakiem dostatecznej ilości personelu), regularne posiłki - to warunki, o jakich wielu osadzonych na wolności mogłoby tylko pomarzyć. Wielu z nas pielęgnuje w sobie zupełnie inne wyobrażenie odosobnienia, miejsca tak strasznego, że nikt nie chce w nim zostać choćby jednej minuty dłużej. Łatwo zapominamy, że w tym miejscu człowiek ma odbyć karę, ale też nabrać apetytu na wolne od przestępstw życie. I faktycznie, niektórzy odkrywają w sobie inne pasje, niż przesiadywanie przed budką z piwem. Pozostaje jednak pytanie, co stanie się w chwili, gdy naprawdę będą mogli usiąść przy tej budce...

"Rinke za kratami" to książka napisana zaskakująco dobrze, podejmująca wiele aspektów "odsiadki", dająca czytelnikowi wiele do myślenia. Książka nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, ale uczula nas na wiele spraw, daje zupełnie inny obraz więzienia jako instytucji, jak i samych osadzonych. Książkę polecam osobom zainteresowanym tą tematyką, ale również każdemu, kto chętnie weryfikuje swoje światopoglądy. Warto.

12.03.2018

"Czerwona jaskółka" Jason Matthews




Autor: Jason Matthews
Tłumaczenie: Krzysztof Puławski
Wydawnictwo: Świat Książki
tytuł oryginału: Red Sparrow
data wydania: 28 lutego 2018
ISBN: 9788380319936
liczba stron: 528




 
Wielu miłośników książek uparcie twierdzi, że film nigdy nie będzie lepszy od książki. Mimo to często zdarza się tak, że dopiero za sprawą spektakularnego filmu dana książka robi się bardzo popularna. Tłumy zachęcone tym, co zobaczyły na ekranie, gorączkowo zaczynają poszukiwać książki, czy choć ebooka, licząc na to, że po raz kolejny doświadczą tych samych emocji. Nie inaczej jest w przypadku "Czerwonej jaskółki". Jej treść jednak dla wielu może okazać się dość chłodnym prysznicem...

Współczesna Rosja i bezwzględne służby specjalne. Tu nie ma miejsca na sentymenty, wymaga się bezgranicznego oddania i ślepej wiary w potęgę i nieomylność władzy. Dominika Jegorowa nigdy nie marzyła, by stać się częścią takiego świata, niestety los zadecydował inaczej. Choć bardzo chciałaby zdobyć uznanie dzięki swoim umiejętnościom, wiele osób sprowadza ją do roli profesjonalnej uwodzicielki. Mimo to liczy, że zadanie, które właśnie otrzymała, wszystko zmieni. Jej celem staje się Nathaniel Nash, agent CIA, oficer prowadzący niezwykle ważnego dla Ameryki "kreta". Dziewczyna jeszcze nie przypuszcza, że ta operacja wywróci do góry nogami jej życie i postawi pod znakiem zapytania wszystko, w co dotąd wierzyła.

Fabuła zapowiada się całkiem obiecująco, szybko jednak okazuje się, że nie jest aż tak porywająca, jakby można zakładać. Autor książki, Jason Matthews, jest emerytowanym oficerem CIA z trzydziestoletnim stażem w tej instytucji, co całej powieści może nadawać wrażenie dużej autentyczności. Jak jest naprawdę, wie sam Matthews. Być może zdradził nam parę interesujących szczegółów, a może po prostu nas zmanipulował, co biorąc pod uwagę jego doświadczenia, nie powinno być żadnym zaskoczeniem. To co jest pewne, książka obfituje w najróżniejsze szczegóły pracy agenta i przeprowadzanych przez niego operacji, spisków, strategii itd. Dla wielu osób ta drobiazgowość będzie dość męcząca, nie zawsze bowiem wprowadza coś istotnego do fabuły, czasem wręcz odwraca naszą uwagę od tego, co w książce najbardziej interesujące.

Rozczarowuje również postać Dominiki. Początkowo można by zakładać, że będzie to prawdziwa super-woman, która dzięki swoim niezwykłym (nadprzyrodzonym) umiejętnościom będzie w stanie zatrząsnąć całym rosyjskim mocarstwem. Niestety, o ile na początku jako bohaterka bardzo dobrze się zapowiada, z czasem coraz bardziej ogranicza się do nieco sfrustrowanej agentki, która próbuje udowodnić całemu światu, że ma mu coś więcej do zaoferowania niż ponadprzeciętna uroda. Czy jej się to udaje? W moim przekonaniu nie. Raz po raz daje się zmanipulować, czy to Rosjanom, czy Amerykanom, a wzmianki o jej niezwykłych umiejętnościach zupełnie nic nie wnoszą do całej historii.

Dość zaskakującym, nie do końca zrozumiałym zabiegiem pisarza jest umieszczanie na końcu każdego rozdziału przepisu kulinarnego. Cóż, być może znajdzie się osoba, która zechce je przestudiować, a nawet wypróbować, większość czytelników będzie je jednak omijać, bo w końcu nie sięgali po tę książkę, by nauczyć się gotować.

"Czerwona jaskółka" to powieść z niezłym potencjałem, który jednak nie został do końca wykorzystany. Czyta się ją z umiarkowanym zainteresowaniem, licząc (chyba na próżno), że jeszcze coś pasjonującego się tutaj wydarzy. Brak lekkości pióra, umiejętnego budowania napięcia sprawiają, że jest to lektura co najwyżej przeciętna. Trudno mi było przekonać się do tej historii, jak również do autentyczności opisywanych tu szczegółów życia agentów. Niestety to raczej jedna z tych książek, którą szybko się zapomni. Film podobno okazał się o wiele ciekawszy, więc ... może tym razem przy nim pozostańmy.

09.03.2018

Magazyny wydawnictwa Colorful Media - język angielski

Magazyny wydawnictwa Colorful Media od lat towarzyszą osobom uczącym się języków obcych. Ich ogromną zaletą jest duża różnorodność tematów, aktualne, żywe słownictwo, a także wartościowe dodatki, które sprawiają, że nauka staje się jeszcze bardziej efektywna i skuteczna. Jeżeli uczycie się języka angieslkiego, a jeszcze nie słyszeliście o magazynach tego wydawnictwa, koniecznie przeczytajcie ten wpis. Dowiecie się, czego możecie spodziewać się po poszczególnych tytułach i wybrać ten, który najbardziej Wam odpowiada.
 
 
 
 
Business English Magazine to pozycja skierowana do osób, dla których najważniejsze jest słownictwo biznesowe. To również jedyny tego typu magazyn na naszym rynku, a jego największą zaletą jest fakt, że w odróżnieniu od podręczników do Business English, magazyn podejmuje aktualne tematy, a nie ogranicza się jedynie do słownictwa wymaganego przy biznesowych certyfikatach. Jednym słowem BEM to magazyn dla tych, którzy faktycznie pragną biegle poruszać się w biznesowej tematyce, a nie tylko odbębnić kolejny sprawdzian. Choć podkreślam tu Charakter biznesowy tego magazynu, osobiście uważam, że sięgnąć może po nie każdy, kto już w miarę dobrze posługuje się językiem angielskim. Znajdziecie tu naprawdę ciekawe i bardzo różnorodne artykuły, z najróżniejszych dziedzin.

Przykładowo w 63 numerze tego magazynu przeczytacie o branży fitnessowej, która od wielu lat nie przestaje być modna. Najbardziej interesujące rodzaje treningu, fitnessowi guru i ciężkie pieniądze, jakie przeciętny zjadacz chleba inwestuje w nadziei, że wreszcie uda mu się osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Temat z okładki to coś, o czym każdy z nas słyszał, a mimo to znajdzie tutaj wiele zaskakujących faktów.

Obecnie w niemal każdym mieszkaniu znajdziemy choć parę drobiazgów ze sklepu IKEA. Wydaje się, że ma on rewelacyjną pozycję i nikt nie jest w stanie mu zagrozić, Z tym większym zainteresowaniem przeczytałam o potencjalnym konkurencie, który w najbliższym czasie ma szansę zawalczyć o naszą uwagę, mieszkania i portfele. Osobiście gorąco polecam też artykuł na temat RPA. To niewątpliwie bardzo piękny kraj, który ma naprawdę wiele do zaoferowania.

W magazynie, oprócz artykułów, znajdziecie też ćwiczenia i dialogi, dodatek tematyczny, jak również kody dostępu do filmów powiązanych z danym numerem magazynów. Część artykułów uzupełniona została o wersje audio, dzięki którym możemy również osłuchać się z prawidłową wymową.
 
 


Co jakiś czas w kioskach pojawia się wydanie specjalne magazynu Business English Magazine, skupiające się na konkretnej tematyce. Ostatnie z takich wydań poświęcone jest tematyce zasobów ludzkich. To świetna pozycja dla osób pragnących poznać specjalistyczne słownictwo, a i poznać wiele ciekawostek.

Choć narzucono tu konkretny temat, wybór artykułów jest nadal bardzo różnorodny. I tak przeczytacie tu choćby o niesamowitych strategiach zatrudniania wartościowych pracowników, pracy HR Managerów, pracownikach-duchach, którzy mogą pojawić się w niemal każdej firmie, czy też o filmach powiązanych tematycznie z tym wydaniem magazynu.

Wydania specjalne magazynu BEM niezmiennie prezentują znakomity poziom i dostarczają wiele wartościowego materiału do nauki języka angielskiego. I tutaj znajdziecie szereg dodatków, z jakimi spotkać się można w tradycyjnych wydaniach magazynu.



Na koniec parę słów o magazynie English Matters, którego najnowsza okładka z całą pewnością przykuwa uwagę :-). W odróżnieniu od BEM nie ma tutaj nacisku na język biznesowy, chodzi bardziej o to, by nauczyć się swobodnie rozmawiać na różnorodne, aktualne tematy.

Skoro aktualne tematy to oczywiście związek Harrego i Megan, którym żyje cała Anglia. Książe buntownik wreszcie ofiarował komuś swoje serce i wszyscy pragną się dowiedzieć, czym mogła oczarować go sympatyczna Megan. Sporym zaskoczeniem był dla mnie tym razem artykuł na temat grupy Korn. Poznamy tu nie tylko historię zespołu, ale również szereg zwrotów z ... kukurydzą :-) "Especially" i "specially" - na pozór identyczne słowa mylą się wielu uczącym się angielskiego. Po lekturze tego magazynu na dobre zapamiętacie czym się różnią i w jakich sytuacjach można ich używać.

Również tutaj mamy do dyspozycji udźwiękowione wersje części artykułów, słowniczki z trudniejszymi słowami, dodatek tematyczny, a także kartę pracy dla nauczyciela, dzięki której magazyn można wykorzystać również na lekcjach w szkole.

Każdy z opisanych magazynów to spora dawka materiałów na bardzo dobrym poziomie. Ze swojej strony polecam wszystkie trzy, choć osobiście najchętniej sięgam po tradycyjny BEM. W tym miejscu polecam Wam również internetowy kiosk wydawnictwa Colorful Media. Możecie tam nie tylko zamówić bieżące i archiwalne magazyny, ale również skorzystać z korzystniejszej cenowo prenumeraty lub nabyć magazyny w formie elektronicznej.



Do kiosku przejdziecie klikając
TUTAJ

07.03.2018

"Pani Hazel i Klub Rosy Parks" Jonathan Odell




Autor: Jonathan Odell
Tłumaczenie: Zbigniew Kasprzyk
Wydawnictwo: WAM
tytuł oryginału: Miss Hazel and the Rosa Parks League
data wydania: 23 września 2015
ISBN: 9788327710512
liczba stron: 524



 
 
Prześladowania kolorowych w Ameryce to bardzo wdzięczny temat na poruszający film czy też przejmującą książkę. Niektóre tytuły wywarły na czytelnikach ogromne wrażenie i stały się światowymi bestsellerami. Inne przepadły gdzieś na księgarnianych półkach, choć to wcale nie oznacza, że nie są warte naszej uwagi. Jedną z takich książek jest "Pani Hazel i Klub Rosy Parks".

Hazel Graham jest kobietą z nizin społecznych. Nie może liczyć na pokaźny spadek, nie może pochwalić się dobrym wykształceniem, nie należy również do szczególnych piękności. Kobieta jest jednak tak uparta w dążeniach do wywalczenia sobie lepszego bytu, że w końcu udaje jej się zdobyć serce niejakiego Floyda. Mężczyzna zdaje się być spełnieniem jej marzeń, dzięki niemu ma dom i nie musi martwić się o swoją przyszłość. Jej jedynym zadaniem jest godne prezentowanie męża, szybko jednak okazuje się, że Hazel nie pasuje do wytwornych dam, nie jest wystarczająco oczytana, nie reprezentuje sobą poziomu, do jakiego przywykły panie z dobrych domów. Trudno jej również spełnić się w roli matki, sąsiadki nie szczędzą jej bolesnych uwag, które potęgują w niej poczucie niepewności. Rodzinna tragedia zupełnie ją załamuje i wygląda na to, że już nigdy tak na dobre się z niej nie otrząśnie. Wtedy jednak w jej domu pojawia się służąca Vida, która nie tylko pomoże jej wrócić do życia, ale również sprawi, że Hazel zapragnie walczyć o prawa kolorowych mieszkańców Missisipi.

"Pani Hazel i Klub Rosy Parks" to powieść dość stonowana i spokojna. Choć czasem jesteśmy tu świadkiem wstrząsającego wydarzenia, chyba prawie nikt nie będzie gotów zarwać nocy, by przekonać się, co wydarzy się na kolejnej stronie. Nie oznacza to jednak, że książka nie jest warta naszej uwagi. Jonathan Odell stworzył opowieść wielowarstwową, poruszającą takie tematy jak walka o własne szczęście, nierówność społeczna, walka o godne traktowanie kolorowych. Wykreowane przez niego postaci są barwne i zróżnicowane. Każda z nich ciągnie za sobą bagaż trudnych doświadczeń, które wpływają na ich przekonania i marzenia. Hazel tak na dobrą sprawę pragnie tylko szczęścia, jednak droga, jaką wybrała jest wyjątkowo wyboista i ... samotna. Bez właściwego oparcia, kobieta odnajduje ukojenie w alkoholu. Gdyby nie świeży impuls w postaci Vidy, pewnie do końca życia pozostałaby samotną, złamaną kobietą.

Vida zdaje się być przeciwieństwem Hazel. Kobieta ma za sobą gwałt i utratę dziecka, a mimo to pozostaje harda i silna. Jej siłą napędową staje się nienawiść i pragnienie odegrania się na tych, którzy tak boleśnie ją doświadczyli. Na szczęście w jej otoczeniu pojawiają się dobrzy ludzie, którzy pomagają jej się otworzyć i odnaleźć spokój ducha, którego tak bardzo potrzebuje.

Powieść zmusza nas do wielu refleksji, przypomina, jak ważne jest poszanowanie drugiego człowieka. Podkreśla, że choć jesteśmy od siebie tak różni, każdy z nas ma prawo do godnego życia i swoim istnieniem ubogaca społeczeństwo. "Pani Hazel i Klub Rosy Parks" jest piękną opowieścią o relacjach międzyludzkich, książką refleksyjną, pełną mądrości, przypominającą nam, jak żyć w zgodzie z samym sobą i drugim człowiekiem. I choć sam temat prześladowań i niesprawiedliwości ,jakie dotykają kolorowych nie jest tutaj aż tak wymowny jak w innych powieściach, książka zdobywa punkty w innych kategoriach i na pewno jest warta uwagi czytelnika. Zachęcam.

06.03.2018

Francuski: Samouczek z kryminałem i ćwiczeniami + audiobook. Tous les secrets du docteur.





Wydawnictwo: Edgard
ISBN: 978-83-7788-972-5
Data wydania: 09.2017
Stron: 216







Nauka języków obcych niezmiennie kojarzy się ze wkuwaniem masy słówek i reguł gramatycznych. Dodatkowo demotywować może tempo nauki - po pół roku możemy mieć wrażenie, że nadal potrafimy co najwyżej się przedstawić, gdy zaś próbujemy szybciej przerobić materiał, szybko tracimy nad wszystkim kontrolę. Czy naprawdę nie ma innego rozwiązania? Owszem, jest ich nawet kilka, choć od razu należy zaznaczyć, że wymagają one sporego i szczerego zaangażowania. Początkowo nowa forma może nieco przerażać, jednak warto się przełamać, próbować, by wreszcie znaleźć taką formę nauki, która naprawdę będzie nam odpowiadać.

Dziś mam przyjemność zaprezentować Wam samouczek do nauki języka francuskiego, przeznaczony dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z tym językiem. Nie jest to jednak taki samouczek, do jakiego byliśmy dotąd przyzwyczajeni. Brak tu rozdziałów z dialogami w sklepie, na ulicy, czy u doktora. Zamiast tego otrzymujemy natomiast ... kryminał z szeregiem ćwiczeń.

W ekskluzywnym kurorcie La Baule turyści odkrywają dryfujące w wodzie zwłoki znanego chirurga. Szybko zostaje ustalona przyczyna śmierci, jednak przyjaciel zmarłego jest przekonany, że doszło tutaj do przestępstwa. Czy wynajęty detektyw zdoła to udowodnić?

Fabuła książki nie jest może zbyt skomplikowana, jednak pamiętajmy, że samouczek przeznaczony jest dla osób, które dopiero zaczynają uczyć się języka francuskiego. Myślę, że niejedna z nich i tak będzie wręcz przerażona, widząc długi tekst w jeszcze nieznanym języku, już na pierwszej stronie samouczka. Warto jednak przełamać opór, przeczytać wstęp i dowiedzieć się jak korzystać z książki. Szybko okaże się, że nie jest ona aż tak skomplikowana, jak by mogło na początku się wydawać, a ta dość niecodzienna forma nauki ma mnóstwo plusów. Zacznijmy od najbardziej oczywistych - zamiast nudnego wkuwania słówek i reguł, od początku pracujemy z dłuższym i ciekawszym tekstem. Oczywiście i tu nie obejdzie się bez nauki słownictwa, jednak poznając je w kontekście, o wiele łatwiej wszystko zapamiętujemy. Podobnie jest z gramatyką - poznajemy nie tylko zasadę, ale i od razu mamy do czynienia z jej praktycznym zastosowaniem. Warto też zwrócić uwagę na sam język opowieści - o wiele bardziej zbliżony do żywego języka, jakim posługują się Francuzi, niż szablonowe zwroty z tradycyjnych podręczników. Praca z tekstem pozwala nam również rozwinąć intuicję językową. To normalne, że w nieznanym nam tekście, nawet po latach nauki, mogą pojawić się nieznane nam słowa. Intuicja językowa pozwala nam jednak wydedukować ich znaczenie z kontekstu zdania. Ta umiejętność znacznie ułatwia i przyspiesza naukę jezyka.

Jak już wspomniałam, samouczek to nie tylko sam tekst, ale i szereg ćwiczeń gramatycznych i leksykalnych. Do książki dołączony jest również audiobook, dzięki któremu poznajemy właściwą wymowę i osłuchujemy się z nowo poznanym materiałem. W książce znajdziemy też kod, dzięki któremu możemy pobrać e-booka z treścią książki. W ten sposób możemy wgrać ją na czytnik czy telefon, mieć ją zawsze przy sobie i uczyć się w każdej wolnej chwili.


Samouczek "Tous les secrets du docteur" to pozycja dla wszystkich, którzy pragną poznać podstawy języka francuskiego, jednak odstrasza je rutyna i nuda podczas wkuwania słówek i reguł gramatycznych. To podręcznik dla osób, które nie boją się wyzwań, są gotowe na intensywną pracę, która szybko przynosi wymierne efekty. To niewątpliwie jedna z ciekawszych pozycji na rynku, skierowana dla osób rozpoczynających naukę języka francuskiego, dlatego też gorąco polecam ją Waszej uwadze.

01.03.2018

Francuski w tłumaczeniach. Gramatyka

Wydawnictwo Preston Publishing bardzo szybko wyrobiło sobie pewną pozycję wśród wydawnictw oferujących pomoce do nauki języków obcych. Nie bez powodu - dynamicznie rozwijająca się seria książek "... w tłumaczeniach" pozwoliła wielu uczącym uwierzyć, że faktycznie są w stanie opanować język obcy. Jeżeli jeszcze nie słyszeliście o tej serii, zachęcam do lektury wpisu na temat książek "Francuski w tłumaczeniach. Gramatyka". Nawet jeśli uczycie się innego języka, ten wpis da Wam odpowiedź na pytanie, czy propagowana przez autorów serii metoda nauki do Was przemawia i czy warto się nią zainteresować.

Na dzień dzisiejszy dostępne są 4 części kursu dla uczących się języka francuskiego, z którym możemy dojść aż do poziomu średnio zaawansowanego. Mam jednak nadzieję, że na tym się nie skończy i doczekamy się kontynuacji, tym bardziej, że wiele osób bardzo polubiło ten kurs i przywykło do stosowanej tu metody nauki.

Osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z językiem francuskim, w pierwszej chwili mogą się ... wystraszyć. Już od pierwszej strony podręcznika naszym zadaniem jest bowiem tłumaczenie zdań zaprezentowanych po polsku. Jak to? Tłumaczyć, choć nie poznaliśmy jeszcze ani jednego słówka? To zdecydowanie nie to, do czego przyzwyczaiły nas standardowe podręczniki, wierzcie mi jednak, że jest to metoda o wiele bardziej skuteczna bo bardzo aktywna. W ten sposób ludzie na całym świecie opanowują nie tylko jeden, ale często nawet kilka języków. Osobiście znam przypadku osób, które dzięki tej metodzie biegle posługują się różnymi, nawet bardziej egzotycznymi językami, mimo że nie spędziły ani godziny na zwykłym, językowym kursie.

Wracając jednak do tej konkretnej serii, jak jej tytuł wskazuje, ma ona pomóc nam przyswoić sobie zasady gramatyczne, obowiązujące w języku francuskim. Każdy rozdział to nowa zasada do opanowania i szereg zdań do przetłumaczenia. Bez obaw, na każdej stronie znajdziemy właściwą odpowiedź, której możemy również wysłuchać w wersji audio. Co jednak bardzo ważne i decyduje o efektach nauki, ten kurs nie polega na tym, by wkuć na pamięć podane zdania, a z nimi się oswoić, zrozumieć mechanizmy funkcjonujące we francuskiej gramatyce. Tylko w ten sposób faktycznie będziemy rozwijać nasze umiejętności i tworzyć zupełnie nowe, poprawne zdania.

Bardzo ważnym elementem książek są objaśnienia zagadnień gramatycznych, znajdujące się po prawej stronie. Nie brakuje tutaj uwag odnośnie tego, z czym uczący się może mieć największe trudności jak i omówień najczęściej popełnianych błędów. Jak już wspomniałam, do książek dołączone są płyty z nagraniami wszystkich zdań, zarówno w języku polskim, jak i francuskim. Dodatkowo po kursie polsko-francuskim, pojawiły się również nagrania wyłącznie w języku obcym. W ten sposób łatwiej nam będzie osłuchać się z językiem, skupić na właściwiej wymowie. Dzięki temu książki pozwalają nam nie tylko opanować słówka, zwroty i gramatykę ale również właściwą wymowę.

Książki charakteryzują się dużą przejrzystością i bardzo dobrym poziomem. która z założenia ma nam pomóc w opanowaniu języka na poziomie A1, w rzeczywistości już ten poziom przekracza i może właśnie dlatego bardzo płynnie przeprowadza do kolejnej książki w serii. Jeżeli kiedykolwiek braliście udział w zwykłym kursie językowym, pewnie będziecie zaskoczeni ilością materiału, jaką tutaj będziecie musieli sobie przyswoić. Odpowiedzmy sobie jednak całkiem szczerze - po co tygodniami katować się zdaniami typu "Jak się masz?" skoro tak wiele uczących się udowodniło już, że można uczyć się o wiele szybciej i efektywniej?

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że seria "...w tłumaczeniach" jest dość wymagająca, ale i bardzo skuteczna. Oferta wydawnictwa Preston Publishing dynamicznie się rozwijam, więc zachęcam do regularnego odwiedzania ich strony (
TUTAJ), a także do regularnej nauki z jego publikacjami. Zapewniam, że wysiłek się opłaca i już po krótkim czasie przekonacie się do jej skuteczności. Ze swojej strony gorąco polecam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...