09.10.2018

"Lunchbox na każdy dzień. Przepisy inspirowane japońskim bento" Malwina Bareła




Autor: Malwina Bareła
Wydawnictwo: Znak Horyzont
data wydania: 17 września 2018
ISBN: 9788324054589
liczba stron: 320




Lunch to najczęściej posiłek mało doceniany i zupełnie pozbawiony kreatywności. Szybko zjadany w kantynie, odgrzewany w mikrofalówce (resztki z poprzedniego dnia) lub składający się z kilku kanapek - niezmiennie takich samych. Oczywiście można by pokusić się o przygotowanie czegoś apetycznego i zdrowego, jednak większość z nas wykręca się brakiem czasu, zmęczeniem i brakiem pomysłów. Tymczasem Malwina Bareła, autorka książki "Lunchbox na każdy dzień. Przepisy inspirowane japońskim bento" oraz bloga Filozofia smaku przekonuje, że lunch może być naprawdę smakowity, łatwy do przygotowania, a do tego bardzo efektowny. A to wszystko w duchu japońskiej tradycji...

Autorka jest wielbicielką bento, posiłku wywodzącego się z Japonii, serwowanego w niewielkich pudełkach. Zazwyczaj składa się on z porcji ryżu lub makaronu, mięsa lub ryby, a do tego warzyw i owoców. Całość prezentuje się tak apetycznie, że już widok samej okładki książki skutecznie zachęca nas do wypróbowania kilku przepisów. Zanim jednak do nich dotrzemy, przyjdzie nam dowiedzieć się nieco więcej na temat samego bento. Malwina Bareła wspomniała chyba o wszystkim, co powinien wiedzieć ktoś, kto pragnie zacząć swoją przygodę z własnoręcznie przygotowanymi lunchboxami. I tak dowiemy się jak dobrze wybrać pudełko do bento i na co zwracać uwagę, by długo nam służyło, odkryjemy masę sympatycznych akcesoriów do pudełek, które może i nie są niezbędne, ale świetnie się prezentują i trudno im się oprzeć, dowiemy się jak planować posiłki, jak często i gdzie kupować produkty potrzebne do ich sporządzenia, a nawet jak kreatywnie wykorzystać resztki. Bardzo interesujące są również informację na temat właściwego przechowywania posiłków, czy też rekomendacje, z czym najlepiej łączyć makaron, ryż czy kaszę.

W dalszej części pojawiły się przepisy podstawowe, które przydadzą się w najróżniejszych wersjach bento. Co prawda dressing czy przyprawy można też po prostu kupić w sklepie, jednak autorka książki przekonuje, że lepiej, zdrowiej i taniej przygotowywać je własnoręcznie. Po przepisach podstawowych przechodzimy do tego, co czytelników interesuje najbardziej, czyli całej masy smakowitych przepisów na lanchboxy. Wszystko to z podziałem na cztery pory roku, tak aby maksymalnie wykorzystać to, co w danej chwili oferuje nam natura. Podziału nie musimy jednak kurczowo się trzymać, wiele produktów da się przecież zamrozić i wykorzystać wtedy, gdy ma się na nie ochotę. 

Każda pora roku w książce rozpoczyna się małym wprowadzeniem, w którym znajdziemy informację na temat najważniejszych sezonowych produktów, tego, co warto mrozić, kisić czy zamykać w słoikach. 


Przepisy na bento prezentują się fantastycznie. Z jednej strony sam przepis, informacja o stopniu trudności przygotowania, czy jego czasie, a także, co bardzo przydatne w przypadku lunchboxów, informacja, jak długo dane danie można przechowywać. Po drugiej stronie mamy zaś fantastyczne zdjęcie prezentujące gotowe danie. Przeglądając książkę wprost nie można nasycić się ich widokiem. Wyobraźcie sobie też minę Waszych znajomych, gdy zobaczą u Was podobne cudeńko.

"Lunchbox na każdy dzień. Przepisy inspirowane japońskim bento" to przepięknie wydana, bardzo inspirująca i dogłębnie przemyślana książka. Jestem pod dużym wrażeniem jej przystępnego języka. Czytając ją nawet osoba, która zawsze unikała kuchni zaczyna wierzyć, że gotowanie może być nie tylko proste, ale i przyjemne. Bento to znakomity pomysł na fantazyjne, apetyczne i zdrowe posiłki. Gorąco zachęcam do zapoznania się z książką, a także do eksperymentów w kuchni.

03.10.2018

"Burka w Nepalu nazywa się sari" Edyta Stępczak





Autor: Edyta Stępczak
Wydawnictwo: Znak Literanova
data wydania: 3 września 2018
ISBN: 9788324048076
liczba stron: 384




Nepal to miejsce, które wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z zapierającymi dech w piersiach widokami. Tam wszystko wydaje się być kolorowe i radosne jak sari, jeden z tradycyjnych strojów kobiecych. Ludzie są uśmiechnięci i serdeczni, chętnie przyjmują gości i dzielą się wszystkim, co posiadają. Niełatwo jest więc pogodzić się z rzeczywistością, jaką roztacza przed nami Edyta Stępczak. Jej Nepal to miejsce nieustannego ucisku kobiet, to miejsce, gdzie narodziny kobiety interpretowane są jako przekleństwo...

Edyta Stępczak spędziła w Nepalu ponad pięć lat. W tym czasie zdołała poznać ten kraj o wiele lepiej, niż przeciętny turysta, otumaniony piękną, ale złudną otoczką szczęścia i radości. Na jej drodze stanęło wiele przeszkód. Nepalczycy skutecznie chowają swoje tajemnice, wiele drzwi pozostaje na długo zamkniętych. Na szczęście nie zabrakło osób, które wspomagały ją w dążeniach do odkrycia całej prawdy. Nepal, jaki poznała, budzi grozę i pewną dozę niedowierzania. Czy to możliwe, żeby w dzisiejszych czasach, w tak malowniczym kraju dochodziło do takich niegodziwości i praktycznie mało kto o nich wiedział?

Powiedzieć, że kobieta w Nepalu to człowiek drugiej kategorii to chyba za mało. Nierzadko traktowana jest ona jak przedmiot, z którym można zrobić wszystko, nawet zniszczyć. Poniżanie, wyzywanie, groźby odebrania dzieci czy porzucenia to tylko kilka przykładów psychicznego upodlenia. Niestety to nie wszystko, bo nadal dochodzi tu do licznych przypadków pobicia, okaleczania, morderstw poprzez oblanie kwasem, czy też palenia żywcem. Trudno to wszystko pojąć, aż strach pomyśleć, co musi dziać się w głowie kobiety, która narażona jest na tyle niebezpieczeństw. Paradoksalnie kobiety same w pewnym sensie nakręcają tę machinę cierpienia. Gdy tylko udaje im się wywalczyć nieco lepszą pozycję, momentalnie zapominają jak podle się czuły i stają się kolejnymi oprawcami. Edyta Stępczak zadbała o to, by czytelnik zrozumiał, jak złożony jest problem uciskanych kobiet, na jak wielu poziomach doświadczają one niegodziwości, jak trudno jest wydostać się z błędnego koła. Bo i cóż z tego, że teoretycznie można uwolnić się od męża tyrana, skoro odchodząc traci się wsparcie rodziny, naraża na wiele nowych niebezpieczeństw, nierzadko ląduje na ulicy? Autorka książki uświadamia nam też, jak trudno jest zrozumieć tamtejsze problemy, żyjąc w kraju, w którym nie trzeba nieustannie obawiać się o swoje życie. Jednym z przykładów może być dość dobrze znana adopcja na odległość. Proceder jest bardzo dobrze znany, wiele osób wierzy, że w ten sposób robi coś dobrego. Tymczasem nie brakuje osób, które zarabiają na naszej krótkowzroczności. I tak adopcja może przyczyniać się do procederu... handlu dziećmi.

Lektura książki "Burka w Nepalu nazywa się sari" naprawdę daje do myślenia i bardzo przygnębia. Długo ma się wrażenie, że sytuacja nepalskich kobiet jest całkowicie beznadziejna. Na szczęście końcówka książki to małe światełko w tunelu. Autorka opowiada o ludziach, którzy walczą o zmiany, próbują pomóc tym, którzy najbardziej tego potrzebują. Ich działalność napotyka na wiele przeszkód, nierzadko muszą działać w ukryciu, zmieniać swoje siedziby. Na szczęście nie przestają w próbach, i choć na wymierne efekty trzeba czekać, rewolucja już się rozpoczęła.

Nie ulega wątpliwości, że Edyta Stępczak dogłębnie poznała problem nepalskich kobiet i zdołała pokazać nam jego złożoność i powszechność. Pokazała też, jak trudno jest pomóc uciskanym i sprawić, by uwierzyły, że można żyć inaczej. Trochę szkoda, że tak mało zostało powiedziane o pomocy z zewnątrz, tej skutecznej i sensownej. Bo po lekturze książki bardzo chciałoby się coś zrobić, jakoś wesprzeć raczkujące zmiany. Być może jednak to temat zbyt obszerny na jedną książkę. W każdym bądź razie "Burka w Nepalu nazywa się sari" to książka ważna i potrzebna, dlatego też polecam ją Waszej uwadze.

25.09.2018

"Zerwij z nią!" Ewa Nowak




Autor: Ewa Nowak
Seria: NOWAK 16+
Wydawnictwo: Egmont Polska
data wydania: 30 sierpnia 2017
ISBN: 9788328123090
liczba stron: 288





Ewa Nowak jest jedną z najbardziej popularnych autorek książek młodzieżowych. Z zawodu pedagog-terapeuta, posiada sporą wiedzę za temat problemów młodych ludzi, którą wykorzystuje tworząc ciekawe i bliskie sercom historie.

Pochodzącym z rozbitej rodziny Jackiem targa wiele emocji. Z jednej strony jest nieśmiały i wrażliwy, z drugiej stara się być twardy i zadziorny. Któregoś dnia na jego drodze staje Emilka, dziewczyna "z dobrego domu", której rodzice próbują sterować życiem tak, by zdobyła w społeczeństwie uznanie i odpowiednią pozycję. Zarówno Jacek, jak i Emilka bardzo potrzebują uczucia, nic więc dziwnego, że bardzo ich do siebie ciągnie. Czy świeże uczucie jest jednak w stanie przezwyciężyć niechęć i opór ze stony rodziców?

Z twórczością pani Nowak miałam do czynienia już kilkakrotnie i jak dotąd były to bardzo pozytywne wrażenia. Tym razem niestety było z tym o wiele trudniej. Zaczęłam nawet zastanawiać się, czy nie mam tu do czynienia z przypadkową zbieżnością nazwisk. Bardzo trudno było mi przekonać się do tej historii. Brakowało mi jakiegoś intrygującego punktu zaczepienia. Przewracałam kolejne strony i ... autentycznie się nudziłam. Musiało minąć naprawdę sporo czasu, by opowieść nabrała rumieńców, choć prawdę mówiąc nigdy tak naprawdę mnie nie porwała.

Niestety również para głównych bohaterów nie powala na kolana. Zachowania Jacka są bardzo chaoteczne, momentami irytujące, szczególnie w przypadku jego kontaktów z rodziną. O Emilce trudno w ogóle coś powiedzieć, to bardzo niejednoznaczna postać, przez co nie mogłam jej ani współczuć, ani kibicować. Niestety jej zachowanie jest mocno przekombinowane. Nadal nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam, o co chodzi ze wszystkimi wersjami "Stasia". Pojawiają się też pewne sprzeczności, jak choćby kwestia kontroli rodziców nad Emilką. Z jednej strony ma ona być notorycznie ograniczana i sprawdzana, z drugiej okazuje się, że ma dość interesujące ... życie towarzyskie. Dlaczego więc w przypadku Jacka wszystko było tak zagmatwane? Doprawdy nie wiem.

Na plus historii zaliczam podjęcie problematyki kontroli rodziców nad dziećmi. Gdzie znajduje się granica, której nie powinni przekroczyć, nawet jeśli wierzą, że działają w interesie dziecka? Czy powinni dziecko chronić przed zagrożeniami, czy powinno ono uczyć się na własnych błędach? Bardzo pokrzepiające jest również przesłanie, że aby odnieść sukces, należy przede wszystkim ciężko pracować, talent jest sprawą drugorzędną. Kto wie, być może właśnie za sprawą tej historii ktoś wreszcie uwierzył w siebie i własne możliwości?

„Zerwij z nią!” to opowieść o miłości, akceptacji, prawie do popełniania własnych błędów i podejmowania samodzielnych decyzji. Niestety nie jest to historia szczególnie udana, owszem, można pokusić się o jej lekturę, ale nie sądzę, że pozostanie ona na długo w pamięci. Szkoda, bo sam pomysł na fabułę był całkiem niezły. Niestety autorka kilkakrotnie za bardzo udziwniła opowieść i chyba sama w niej się trochę zgubiła. Jeśli nie mieliście jeszcze kontaktu z jej twórczością, polecam raczej inne książki, choćby "Drzazgę".

20.09.2018

Książeczki na dobry start...

O tym, że na kontakt z książkami nigdy nie jest za wcześnie, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Książeczki pobudzają dziecięcą wyobraźnię, dzięki nim możemy miło i pożytecznie spędzić czas z maluszkami, przy okazji pogłębiając naszą więź. 

Dziś chciałabym zaprezentować Wam dwie bardzo fajne książeczki, wydane w serii Kapitan Nauka. Obie skierowane są właśnie do najmłodszych "użytkowników". Po pierwszą z nich można sięgnąć praktycznie już parę dni po narodzinach.


„Pokój malucha” to książeczka kontrastowa. Tego typu książeczki zawierają uproszczone, początkowo czarno-białe obrazki, będące doskonałą pomocą w ćwiczeniu wzroku dziecka. W tej książeczce znajdziecie przedmioty, jakim otacza się małe dzieci - zabawki, meble, czy też butelka z mlekiem i smoczek. To rzeczy, które dziecku kojarzą się z bezpieczeństwem, tym chętniej będzie więc z taką książeczką pracować. Choć ilustracje są uproszczone, pozostają na tyle realistyczne, że maluch bez trudu rozpozna w przyszłości ich prawdziwe odpowiedniki. Grube strony zapobiegaja przypadkowemu zgięciu przez malucha. Z czasem dzieci mogą również same spróbować przewracać strony i wyszukiwać ulubione ilustracje.


Na pierwszy rzut oka praca z taką książeczką może wydać się monotonna. To, czy zostanie wykorzystany jej potencjał, zależy od rodzica. Warto nie tylko pokazywać obrazki, ale także dużo na ich temat opowiadać. W ten sposób, nie tylko stymulujemy wzrok malucha, ale również wspomagamy rozwój słuchu i mowy u niemowlęcia, a także zacieśniamy więź z dzieckiem. Książeczka skierowana jest do dzieci w wieku od narodzin do 6 miesięcy.


Książeczka "Pojazdy", wydana w serii 100 pierwszych słówek była dla mnie sporym zaskoczeniem. Spodziewałam się obrazków dobrze znanych pojazdów, jak auto, samolot, czy straż pożarna. Tymczasem, choć to pozycja skierowana do dzieci od pierwszego roku życia, zakres słownictwa jest tu o wiele bardziej poszerzony, niż we wszystkich znanych mi tego typu książeczkach.

Początkowo nie byłam pewna, czy to dobre rozwiązanie. Czy maluch naprawdę musi wiedzieć co to sterowiec i z czego składa się łódź podwodna? Być może nie musi, ale dlaczego nie stymulować jakże chłonnego mózgu dziecka? Dodatkowo, jeśli maluch ma już starsze rodzeństwo, książeczkę można oglądać wspólnie i każdy znajdzie w niej coś nowego i interesującego. Warto również zwrócić uwagę na wyraźne podpisy, dzięki którym książkę można wykorzystać również przy nauce pisania i czytania. 


Zabawa z książeczką wspiera rozwój mowy malucha i poszerza zasób słownictwa, a także rozbudza ciekawość świata i zachęca do prób budowania pierwszych zdań. Na kolejnych stronach przedstawione zostały różnorodne pojazdy, podzielone na kategorie tematyczne. Dziecko pozna maszyny znane z ruchu ulicznego, placu budowy, dowie się, z czego składa się auto, a z czego samolot, czym można latać, a czym pływać. Trwałe, tekturowe strony, zapewnią książeczce długi "żywot". Tak jak wspomniałam, choć to pozycja skierowana do dzieci od pierwszego roku życia, może sprawdzić się nawet w przypadku 5-latków.

Obie książki cieszą dobrą jakością, dbałością o detale i poważnym podejściem do naszych milusińskich. Dlatego też polecam je Waszej uwadze.

15.09.2018

"Owoce miłości" Karolina Wilczyńska







Autor: Karolina Wilczyńska
Cykl: Rok na Kwiatowej (tom 4)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 5 września 2018






Karolina Wilczyńska należy do najbardziej popularnych polskich autorek powieści obyczajowych. Osobiście szczególnym sentymentem darzę jej debiutancki "Performens", jednak wiele czytelników poznało ją za sprawą bardzo udanych obyczajowych cyklów, jak choćby Rok na Kwiatowej. Powieść "Owoce miłości" to już czwarty, ostatni tom w tym cyklu. I choć poznajemy w nim dalsze losy znanych już bohaterek, książkę bez problemu można czytać bez znajomości wcześniejszych powieści.

Cztery kobiety, które połączyła przyjaźń, wiodą bardzo intensywne życie. Każda z nich boryka się z problemami, nie brakuje jednak też powodów do radości. Wiola ma masę roboty z trójką dzieci, do tego podejrzewa, że jej "weekendowy mąż" ma romans. Mimo to nie chce rezygnować z siebie i podejmuje kolejne wyzwanie, które szybko przybiera bardzo nieoczekiwany obrót. Malwina próbuje zapanować nad przedweselną gorączką, a przy okazji pragnie pogodzić matkę z jej siostrą. Jeszcze nie wie, że wkrótce pozna wielką tajemnicę, dotyczącą również samej siebie. Róża doświadcza wszelkich uroków i ciemnych stron błogosławionego stanu. Momentami chciałaby na dobre zabarykadować się w domu, tylko że jak na złość goście walą drzwiami i oknami. Każdy z nich sprowadza wyjątkową niespodziankę... Lilianna stara się zachować stoicki spokój wśród zwariowanych przyjaciółek. Wkrótce ma jednak stanąć oko w oko z przeszłością i zawalczyć o sprawiedliwość...

"Owoce miłości" to powieść, którą czyta się tak, jakby regularnie chodziło się z dobrymi znajomymi na ploteczki. Każda ze znajomych opowiada o tym, co wydarzyło się w jej życiu, o obawach, rozterkach, radościach i ... pozostałych przyjaciółkach. W ten sposób czytelnik już od pierwszych stron powieści czuje się tak, jakby był jej częścią, jakby opisane tu kobiety naprawdę istaniały. Każda z historii jest ciekawa, jednak mnie urzekła opowieść przebojowej Wioli. Chyba każda świeżo upieczona matka chciałaby mieć w sobie choć połowę jej energii i apetytu na życie, a przy tym anielskiej cierpliwości w prawie samotnym wychowaniu trójki małych dzieci. Karolina Wilczyńska naprawdę potrafi słuchać ludzi, w tej historii zawarła wiele rozterek, z jakimi borykają się młode mamy, udowodniła też, że wie całkiem sporo o jasnych i ciemnych stronach vlogowania. "Owoce miłości" kipią pozytywną energią. Autorce zdaje się bardzo zależeć na tym, by kobiety uwierzyły w swoje możliwości. I tak przykładowo, niejedna osoba załamałaby ręce nad Wiolą, wychowującą trójkę małych dzieci. Ona jednak nie traci czasu na użalanie się nad sobą, uparcie brnie do przodu, a nawet znajduje czas, by zadbać o samą siebie. Co ważne, jej zachowanie jest zupełnie naturalne, brak tu wydumanych rozwiązań. Jak pisze sama autorka, czasem wystarczy, by zamiast problemów widzieć kolejne zadania do zrealizowania. Bardzo szybko może się okazać, że nie trzeba rozciągać doby, by sprostać wszystkim wyzwaniom.

"Owoce miłości" to niezwykle ciepła i pozytywna powieść, przede wszystkim dla kobiet. Opowiada o ich życiu, rozterkach, problemach, ale i radościach. Sprawia, że szara codzienność nabiera nowych barw. Przywraca wiarę w to, że niezależnie od okoliczności, przede wszystkim od nas zależy, czy będziemy spełniać swoje marzenia i zmieniać życie na lepsze. Naprawdę szkoda, że to już ostatni tom serii, bo na Kwiatową niejedna czytelniczka zapragnie powrócić. Zachęcam.

12.09.2018

"Montessori dla każdego. Samodzielnie odkryj świat" Małgorzata Ceremuga







Autor: Małgorzata Ceremuga
Wydawnictwo: Znak emotikon
data wydania: 20 sierpnia 2018
ISBN: 9788324050710
liczba stron: 224








Czy słyszeliście już o metodzie Montessori? To system wychowawczy przeznaczony dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, którego najważniejszym celem jest skuteczne i całościowe rozwijanie ich potencjału. Metoda ta odgradza się od monotonnego wkuwania, kładzie za to nacisk na naukę samodzielności, odpowiedzialności, empatii oraz współpracy w grupie. Zadaniem nauczyciela jest tu przede wszystkim stworzenie środowiska, które sprzyja rozwojowi dzieciących umiejętności i rozbudza ich głód wiedzy. Metodę pochwala wielu psychologów, poleca wielu zachwyconych rodziców, a w praktyce wykorzystali ją opiekunowie wielu ludzi sukcesu, choćby założycieli Google'a lub księcia Wiliama. "Montessori dla każdego..." to zestaw ćwiczeń dla dzieci w wieku od 3 do 7 lat. Młodsze mogą wykonywać je z rodzicami, strasze całkowicie samodzielnie.

Książka została podzielona na działy: życie codzienne, zmysły, kształty i kolory, język, matematyka oraz kosmos. Na początku każdego z nich znajdziecie parę słów wprowadzenia, zaraz po nim szereg różnorodnych, kreatywnych zadań. Ćwiczenia wymagają od dziecka aktywnego działania. Będzie ono wycinało, wyklejało, malowało, odkrywało różnice, obserwowało przyrodę. Do wykonania niektórych zadań będą potrzebne materiały znalezione w najbliższym otoczeniu, przykładowo piasek czy liście. Dzięki nim zajęcia stają się jeszcze bardziej atrakcyjne. Wszystko opiera się na czynnościach, które dzieci bardzo lubią, nie powinno być więc problemów z zachęceniem maluchów do pracy. 



Ładne, duże wydanie sprawia, że nawet młodsze dzieci nie będą miały problemów z pracą. Osobiście jestem zdania, że ćwiczenia najlepiej kilkakrotnie skserować, tak by dzieci mogły z nich korzystać na różnych etapach rozwoju. Zadania zdają się być bardzo proste, wystarczy jednak poobserwować chwilę dziecko, by zrozumieć, jak bardzo są kompleksowe. Dzięki nim nasi podopieczni będą ćwiczyć takie umiejętności jak koordynacja oko-ręka, koncentracja uwagi, umiejętność rozwiązywania problemów.

W gruncie rzeczy wcale nie trzeba być entuzjastą metody Montessori by sięgnąć po tę książkę. Można potraktować ją jako miły i rozwijający sposób spędzenia czasu z dziećmi. Jak już wspomniałam, zadania takie jak wyklejanki, praca z piaskiem, wycinanie, sprawiają maluchom dużo frajdy, będą więc z chęcią je wykonywać i jakby mimochodem poszerzać wiedzę i pogłębiać własne umiejętności. Dlatego też polecam ją uwadze wszystkich rodziców. To wspaniała alternatywa dla biernego przesiadywania przed telewizorem, która pomoże przygotować dziecko do wyzwań, jakie stawia przed nim szkoła, przedszkole, czy po prostu życie. Warto.

09.09.2018

"Sekrety i kłamstwa" Sylwia Trojanowska






Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 22 sierpnia 2018
ISBN: 9788379760190





Czasem wystarcza tak niewiele, by rozdzielić dwie bardzo bliskie sobie osoby. Jedno słowo, które boli za bardzo, jeden gest, którego nie można zapomnieć przez lata. Krzywdy można przechowywać w sercu bardzo długo. Czasem jednak warto spróbować wybaczyć, zastanowić się, czy nie nadszedł czas, by dać drugiej osobie jeszcze jedną szansę. Książka "Sekrety i kłamstwa" opowiada między innymi właśnie o tym. O krzywdzie i trudzie przebaczania, ale również o tym, że czasem właśnie najtrudniejsza droga jest tą właściwą. To również przejmująca historia Szczecina z czasów drugiej wojny światowej, dramaty ludzi, które wreszcie muszą ujrzeć światło dzienne... 

Magdalena przez wiele lat tłumiła w sobie ból, jakiego doznała za sprawą dziadka. Nic nie wskazywało na to, że ta dwójka kiedykolwiek jeszcze się spotka, a co więcej, nawet ze sobą porozmawia. Mało tego, Magdalena gotowa jest dać dziadkowi drugą szansę i na jakiś czas z nim zamieszkać. Stawia jednak jeden, ważny warunek. Oczekuje od niego wyjawienia wszelkich sekretów związanych z przeszłością. Sekretów, które przerastają wszystko, co kiedykolwiek mogłaby sobie wyobrazić. Dziewczyna powoli poznaje historię swojej rodziny i swego miasta, przy okazji odnawia znajomości z sąsiadami i koleżankami z dawnych lat. Czy jest szansa, że właśnie tu odnajdzie też prawdziwą miłość. Czy miejsce wiążące się dla niej z wieloma trudnymi doświadczeniami okaże się tym, w którym znajdzie szczęście?

Sylwia Trojanowska jest autorką powieści obyczajowych oraz sztuk teatralnych, trenerem biznesu i coachem. Ma szczególny sentyment do Szczecina. Przy pomocy swojej twórczości pragnie zaszczepić w swoich czytelnikach optymistyczne spojrzenie na przyszłość. Nie inaczej jest w przypadku "Sekretów i kłamstw". Główną bohaterką jest tutaj Magdalena, jednak równie ważny, a może po części nawet ważniejszy jest jej dziadek. Bazując na doświadczeniach kobiety, można by założyć, że to zły człowiek. Szybko jednak orientujemy się, że rzeczywistość nie jest tak prosta, jakby mogło się wydawać. Ludwik Starkowski to człowiek bardzo doświadczony przez los. Przez długie lata skrywał wiele bolesnych wspomnień, a nawet ... swoją prawdziwą tożsamość. Mam wrażenie, że to, o czym opowiedział w tej powieści to dopiero wierzchołek wielkiej góry wspomnień, a i tak jest to już bardzo poruszające i przejmujące. 

Większość z nas zna to uczucie, gdy za sprawą jakiegoś słowa czy zdarzenia, dwoje bliskich dotąd sobie ludzi się od siebie oddala. Pewnie właśnie dlatego łatwo nam wczuć się w trudną sytuację Magdaleny i docenić jej wielki krok, jakim jest wyciągnięcie ręki do człowieka, który ją skrzywdził. Czy to wystarczy, by zapomnieć i zacząć od nowa? I czy Ludwik naprawdę jest gotowy na tak wielką zmianę? "Sekrety i kłamstwa" to historia, w której nic nie jest łatwe ani oczywiste i może właśnie dlatego tak wciąga i porusza. 

Dobrze nakreśleni bohaterowie, ciekawa fabuła, interesujące tło, wszystko bardzo dobrze się ze sobą zgrywa, tworząc bardzo udaną historię. Po jej lekturze czujemy jednak pewien niedosyt, co stanowi doskonały punkt wyjściowy dla kontynuacji, na którą, mam nadzieję, nie będziemy długo czekać. "Sekrety i kłamstwa" to klimatyczna opowieść o trudzie przebaczania, poznawaniu własnej tożsamości, przełamywaniu uprzedzeń. Czyta ją się bardzo dobrze i na dłużej pozostaje w pamięci, dlatego też polecam ją uwadze osób gustujących w tego typu historiach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...