18.11.2020

"Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn

 


Autor: Gillian Flynn
Wydawnictwo: Burda Publishing Polska
Tytuł oryginału: Gone Girl
Data wydania: 2014-10-22
Liczba stron: 652
ISBN: 9788377787915

I żyli długo i szczęśliwie... Tak zdaje się kończyć większość komedii romantycznych. Zakochana para pada sobie w ramiona, dość często pojawia się również pocałunek przed ołtarzem. O tym, co dzieje się po wyjściu z kościoła wspomina niewielu. Bo proza życia niestety rzadko bywa zabawna i romantyczna... Nie inaczej jest w związku Nicka i Amy Dunne. Para przeżyła ze sobą pięć lat, ale Nickowi wcale nie śpieszy się, by świętować z żoną rocznicę. Dla osób postronnych może wydawać się to nieco dziwne, Amy uchodzi bowiem za ideał - piękna, inteligentna, dowcipna, marzenie każdego faceta, obiekt zazdrości każdej kobiety. I nagle świat wywraca się do góry nogami. Zamiast żony, Nick zastaje w domu pobojowisko wskazujące na to, że Amy mogła zostać ... porwana. W kolejnych godzinach poszukiwania kobiety nabierają zawrotnego tempa. Wszyscy są do głębi poruszeni zaginięciem cudownej Amy. Tylko Nick zachowuje się podejrzanie. Wkrótce wychodzi na jaw, że nie był idealnym mężem, za jakiego uchodził. Gdy na światło dzienne wychodzą jego grzeszki, nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie on stoi za porwaniem, a może i morderstwem. Co jednak, jeżeli społeczeństwo zbyt szybko wydało werdykt? Co naprawdę wydarzyło się w mieszkaniu państwa Dunne?

Powieść "Zaginiona dziewczyna" autorstwa Gillian Flynn, uznanej amerykańskiej pisarki i publicystki telewizyjnej, zaczyna się dość przeciętnie. Powstało już tak wiele książek o morderstwach, których dokonuje jeden z małżonków. Mimo to kolejne strony czyta się z dużym zaciekawieniem, historia zdecydowanie ma w sobie to "coś". Nie mija wiele czasu i fabuła przestaje być tak oczywista, nabieramy coraz większych wątpliwości, aż wreszcie autorka serwuje nam rozwiązanie zagadki ... mniej więcej w połowie książki! To jednak nie koniec zabawy, wręcz przeciwnie, wszystko dopiero się rozkręca. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dla Nicka i Amy przyjdzie Wam zarwać noc, bo równie niezwykłej pary nie spotyka się na łamach wielu książek. Bardzo chciałabym móc napisać więcej o tej niezwykłej fabule, jednak w ten sposób mogłabym zepsuć Wam przyjemność czytania, ograniczę się więc do stwierdzenia, że autorka zapewni Wam wrażenia porównywalne do jazdy kolejką górską.

Trudno wskazać największy atut książki. Oczywiście trzeba wymienić znakomitą, wielowarstwową, pełną świetnych zwrotów zdarzań fabułę. Warto jednak również wspomnieć o niezwykłych bohaterach, którzy z każdą chwilą zyskują nowych barw. Amy, zdawałoby się tak idealna, oczko w głowie bogatych rodziców, absolwentka znakomitych szkół, inspiracja dla postaci niezwykle popularnej bohaterki serii książek dla dzieci, przemienia się w osobę, która bez skrupułów dąży do celu, gotowa zniszczyć każdego, kto stanie na jej drodze. Szalenie przystojny wykładowca akademicki Nick, mężczyzna inteligentny, zaradny, bezgranicznie oddany żonie, przemienia się w pospolitego flirciarza, który kompletnie traci kontrolę nad swoim życiem. Na uwagę zasługuje również znakomita detektyw Rhonda Boney - profesjonalistka w każdym calu, dla której miejsce zbrodni zdaje się być otwartą księgą, systematycznie wyszukująca kolejne dowody zbrodni Nicka, a mimo to wciąż poszukująca alternatywnego rozwiązania.

Wreszcie warto podkreślić niezwykle udaną prezentację problematyki tej książki, czyli blasków i dużo częściej cieni życia w stałym, długoterminowym związku. Flynn pokazuje złożoność takich relacji, ale i utarte poglądy na temat kobiet i mężczyzn, jakie nadal pokutują w społeczeństwie. Co ważne, autorka dała możliwość głosu obu płciom i jak się okazuje każda z nich ma swoje racje, każda również popełnia ogromne błędy. I tak "Zaginiona dziewczyna" staje się dobrym pretekstem do przemyślenia stereotypów zakorzenionych w naszych głowach i być może do spojrzenia na własny związek pod innym kątem. Niezależnie od tego na ile poważnie potraktujecie tę książkę, z dużym prawdopodobieństwem dostarczy Wam wielu pozytywnych wrażeń. Dlatego też chętnie polecam ją Waszej uwadze.

06.11.2020

"Igrając z ogniem" Tess Gerritsen

 


Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: Playing with Fire
Data wydania: 2016-05-18
ISBN: 978-83-7985-751-7
Liczba stron: 320


Tess Gerritsen jest jedną z najbardziej cenionych autorek thillerów medycznych. Z zawodu lekarz internista, po studiach praktykowała w Honolulu na Hawajach. Jej debiutancka książka została opublikowana już w 1987 roku, jednak prawdziwy przełom miał miejsce w roku 1996, za sprawą powieści "Dawca", która pozwoliła jej na dobre pożegnać się z zawodem i skupić na pisaniu. Od tego czasu na rynku pojawiło się już wiele jej książek, tłumaczonych na 35 języków, których nakład przekroczył 30 milionów egzemplarzy.

"Igrając z ogniem" opowiada historię utalentowanej skrzypaczki Julii Ansdell. Kobieta praktycznie żyje muzyką, nic więc dziwnego, że ma słabość do zapuszczania się do zapomnianych antykwariatów, w których ma nadzieję znaleźć prawdziwe muzyczne skarby, nuty cudownych utworów, których nigdy wcześniej nie słyszała. Podobnie ma się rzecz we Włoszech, gdzie trafia na zapis skomplikowanego, fascynującego walca. Gdy po powrocie do domu próbuje go zagrać, dzieje się jednak coś dziwnego. Czy to możliwe, że dźwięki tego utworu zmieniają trzyletnią córeczkę Julii w rządnego krwi potwora? A może to w kobiecie odezwały się uśpione, rodzinne problemy zdrowotne? Nikt jeszcze nie przypuszcza, że drobiazg, majacy być pamiątką pobytu we Włoszech, stanie się kluczem do odkrycia wielkiej tajemnicy, która może zagrozić pozycji niezwykle wpływowej osoby...

Powieść Tess Gerritsen w dużej mierze przypomina utwór, będący podstawą fabuły. Zaczyna się dość spokojnie, ale szybko wciąga, zaczyna niepokoić, wprowadza ogromny chaos, który udaje się uciszyć dopiero na ostatnich stronach. Początkowo można podejrzewać, że będzie to kolejna książka o ludziach, którzy wpadli w diabelskie moce, nieco później pojawi się hipoteza, że cała histora to zapisek niespokojnego umysłu, dotkniętego psychiczną chorobą. Tym bardziej zaskakujący staje się wątek z przeszłości, opisujący losy młodego, utalentowanego muzyka, żydowskiego pochodzenia, który miał nieszczęście żyć w Wenecji za panowania Mussoliniego. Jakby tego wszystkiego było mało, w pewnym momencie dochodzi jeszcze polityczna intryga na najwyższym szczeblu i czytelnik zaczyna mieć wrażenie, że z tak wybychowej mieszanki nie może wyjść nic dobrego. A jednak Gerritsen zdołała wyjść z tego zamieszania i doprowadzić do dość satysfakcjonującego zakończenia. Po zakończeniu lektury trudno jednak jednoznacznie odpowiedzieć, co to tak naprawdę było. Osobiście uważam, że ostatni, "polityczny" wątek niestety popsuł cały efekt i zniszczył coś z magii, jaka przez długi czas unosiła się nad historią. Zdecydowanie lepiej byłoby pozostać przy niepokojącej genezie intrygującego utworu i problemów, jakie spadły na barki rodziny zdolnej skrzypaczki. Trochę szkoda, mimo to książka ma wystarczająco wiele plusów, by poświęcić jej nieco czasu. 

Autorka tym razem popisała się znakomitymi sylwetkami zdolnych muzyków. I nieważne, czy mowa tu o skrzypaczce Julii, skrzypku Lorenzo, czy wiolonczelistce Laurze. Każda postać jest inna, może wzbudzać sympatię, lub irytować, wszystkie łączy jednak magiczna miłość do muzyki i niezwykła pasja, z jaką oddają się grze na swoich instrumentach. "Igrając z ogniem" to jedna z tych powieści, podczas której czytelnik zaczyna zastanawiać się, czy może warto byłoby zacząć muzykować...

Powieść Tess Gerritsen jest bardzo złożona i trudno ją jednoznacznie ocenić. Niektórzy będą zachwyceni ciekawym połączeniem tak różnorodnych wątków, inni pogubią się już na samym początku i być może w ogóle nie zdecydują się przeczytać jej do końca. Osobiście, pomimo pewnych zastrzeżeń, polecam tę lekturę. Przede wszystkim dla zachwytu nad mocą muzyki i ku pamięci zwykłych ludzi, którzy w niezwykłych okolicznościach przemieniają się w prawdziwych bohaterów. Warto.

20.10.2020

"Tylko matka…" Elisabeth Carpenter

 



Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: Only a Mother
Data wydania: 2020-06-03
Liczba stron: 352
ISBN: 9788381259316


Dobra matka gotowa jest dla dziecka przenieść góry. Już od pierwszych chwil jego życia, stara się robić wszystko, by żyło mu się najlepiej. To ona wspiera, pociesza, motywuje. Co jednak, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jej pociecha, ukochane, najlepsze dziecko odebrało komuś życie? Erica niezależnie od tego, co by nie znalazła, jaką mroczną informację by nie odkryła, nie ma wątpliwości, że jej syn nie mógł zamordować swojej dziewczyny. Dlatego też nie waha się dać mu alibi, a gdy pomimo to zostaje skazany, uparcie tkwi w swoim domu, choć latami narażona jest na przykrości ze strony innych mieszkańców miasteczka. Jej upór zdaje się zostać nagrodzony, Craig przedwcześnie ma możliwość opuścić więzienie. Jednak wystarczy kilkadziesiąt godzin na wolności, by zaczęło dziać się coś dziwnego... Erica uparcie trzyma się wiary w syna, próbując znaleźć sensowne wytłumaczenie dla tego, co rozgrywa się wokół niej. Czy matczyna miłość kompletnie ją zaślepiła? A może jako jedyna nie podąża drogą na skróty i ma szansę poznać prawdę?

Elisabeth Carpenter jest uznaną, brytyjską pisarką, a powieść "Tylko matka…" to trzecie dzieło w jej dorobku. Historia kwalifikowana jest jako thriller, jednak sporo w niej powieści obyczajowej i dramatu. Nie jest to jednak wada, wręcz przeciwnie. Dzięki temu łatwiej wczuć się w historię, przejąć losem doświadczonej przez los kobiety, nieustannie zadawać sobie pytanie, co wydarzyło się naprawdę. Autorka sprytnie wplata do powieści nowe wątki, kluczy tak, by każdy z nas miał wątpliwości, jak zakończy się ta historia. To sprawia, że powieść szybko wciąga, łatwo przy niej zgubić poczucie czasu. Nieustannie towarzyszy nam wrażenie, że stanie się coś złego, każda kobieca postać zdaje się być w niebezpieczeństwie. Atmosfera podtrzymuje się do niemal ostatniej strony, co jest niewątpliwym plusem powieści. 

Osobiście bardzo doceniam aspekt psychologiczny tej książki, przejmujący portret matki, która niezależnie od przeciwności losu uparcie tkwi przy swoim synu. To doprawdę poruszające ,ile podłości i upokorzeń gotowa jest znieść jedna kobieta w imię miłości... To zdumiewające, jak potrafi znaleźć wytłumaczenie dla każdego obciążającego jej syna zdarzenia czy przedmiotu...

Nieco mniej przypadł mi do gustu wątek dziennikarza, próbującego rozwikłać zagadkę. Jego zachowanie często było mało zrozumiałe, trudno uwierzyć, by niemal każda osoba, do jakiej się zwrócił tak łatwo dawała się namówić na jakąś wypowiedź w sprawie starej zbrodni (a mowa tu o osobach mocno w nią uwikłanych). Mam wrażenie, że świat dziennikarski nie do końca "leży" pisarce i albo musi nieco lepiej się mu przyjrzeć, bądź na przyszłość spróbować podobne wątki znacząco okroić. Dziennikarza jest tu bowiem bardzo dużo, co momentami naprawdę irytuje.

Pomimo pewnych zastrzeżeń, powieść wypada bardzo dobrze. Trzyma w napięciu, porusza i skutecznie pozwala zapomnieć o otaczającym nas świecie. Dlatego też zachęcam do lektury.

06.10.2020

"Amerykański brud" Jeanine Cummins

 



Autor: Jeanine Cummins
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tytuł oryginału: American Dirt
Data wydania: 2020-10-07
Liczba stron: 476
ISBN: 9788381782579


Jeanine Cummins jest autorką kryminałów, thrillerów i powieści obyczajowych. W jej książkach często przewija się motyw rodziny borykającej się z traumą po dramatycznym wydarzeniu. W swej pierwszej powieści wykorzystała nawet motyw zbodni, której ofiarami były spokrewnione z nią osoby. Książka szybko wybiła się na czołówki list bestsellerów. "Amerykański brud" odniósł jeszcze bardziej spektakularny sukces, a pisarze o formacie S. Kinga wypowiadają się o niej w samych superlatywach. Bo choć jest to historia wymyślona przez autorkę, czytelnik szybko zdaje sobie sprawę, że podobne dramaty dokonują się na amerykańskich granicach każdego dnia. Niby każdy o tym wie, a mimo to konfrontacja z lekturą jest zaskakująca i bolesna. Nie ma wątpliwości, że to jedna z tych książek, o których pamięta się bardzo długo.

Lydia Quixano Perez mieszka w Acapulco, gdzie wiedzie spokojne, uporządkowane życie. Prowadzi księgarnię, ma cudownego syna Lucę i kochającego męża, trudniącego się dziennikarstwem. I choć czasy zdecydowanie się komplikują, na pierwszy plan wysuwają się kartele narkotykowe, Lydia nadal nie ma powodów do narzekań. Z natury otwarta i ufna, nie zdaje sobie sprawy, że w jej życie wkracza niezwykle niebezpieczna postać. Jedno zdarzenie prowadzi do kolejnego i w ten oto sposób, dosłownie z minuty na minutę, kobieta traci niemal wszystko, co dotąd kochała. Osobiste dramaty zapewne zupełnie by ją pogrążyły, gdyby nie małe światełko w tunelu, ukochany syn, dla którego warto podjąć każde ryzyko. Lydia stawia wszystko na jedną kartę i wyrusza z synem w niezwykle niebezpieczną podróż do Ameryki, szlakiem nielegalnych emigrantów. 

Nie bez powodu S. King napisał, że po przeczytaniu zaledwie kilku stron tej powieści, trudno przestać czytać. Pomysł na fabułę jest bardzo udany, trudno nie przejąć się losem przerażonej kobiety i jej małego synka, uciekających przed śmiertelnym niebezpieczeństwem. Co gorsza, szybko okazuje się, że choć z każdą chwilą zdają się (choć pozornie) oddalać od niebezpieczeństwa, w gruncie rzeczy uparcie zmierzają do wielkiej niewiadomej, która może okazać się dla nich równie "zabójcza". Lydia, pragnąc ukryć synka przed śmiertelnym zagrożeniem, decyduje się dołączyć do rzeszy anonimowych, nielegalnych emigrantów, próbujących, niejednokrotnie z narażeniem zdrowia i życia, przebyć karkołomną drogę do kraju, w którym mają nadzieję odnaleźć spokój i godność - do Ameryki. To, czego doświadczają podczas podróży, przechodzi wszelkie pojęcie. Lydia, która dotąd wiodła tak nieskomplikowane życie i szczyciła się tym, że regularnie przekazuje datki "na potrzebujących" nie może uwierzyć, z jaką podłością muszą mierzyć się ludzie uciekający przed głodem i terrorem. Jak to możliwe, że choć nie mają już niczego, na swej drodze nieustannie spotykają kogoś, kto odbiera im jeszcze więcej? Szok i przerażenie kobiety szybko udziela się czytelnikowi. Bo choć cała opowieść jest fikcją literacką, podobne tragedie rozgrywają się w dzisiejszych czasach, praktycznie obok nas, każdego dnia... 

"Amerykański brud" wzbudził ogrome emocje. Wielu osobom, które dotąd nie miały do czynienia z tą tematyką, na pewno "otwarły oczy", ukazały kolejną, bardzo mroczną stronę otaczającego nas świata. Nie brakuje jednak osób, które zarzucają książce zbytnią "amerykańskość", a samej autorce, że nie ma najmniejszego pojęcia o piekle, przez jakie przechodzą emigranci. Jako przykład może posłużyć Lydia, główna bohaterka, która, choć mieszkająca w Meksyku, zdaje się zupełnie nie znać tamtejszej rzeczywistości - w największym skrócie jest zszokowana tym, co mieszkańcy tego kraju już dawno traktują jak prozę życia. Gdy się nad tym zastanowić, faktycznie książka wpisuje się w pewną "amerykańską" formę. Nietrudno wyobrazić sobie spektakularny film na jej podstawie, przygładzony gdzie trzeba, by wzruszyć, poruszyć lecz po pewnym czasie pozwolić nam spokojnie wrócić do własnego życia. Powiedzmy to prosto, rzeczywistość jest zapewne po stokroć gorsza od powieści Jeanine Cummins. Nie zmienia to jednak faktu, że będąc fikcją literacką, jest naprawdę udana i przejmująca. Dostarcza czytelnikowi mocnych wrażeń, po raz kolejny boleśnie przypomina, w jak okrutnym świecie żyjemy i jak ogromne szczęście mamy rodząc się w miejscu, w którym nie jesteśmy narażeni na podobne dramaty. 

Jeżeli to za mało, bez trudu znajdziecie wiele innych materiałów, autentycznych świadectw, tragicznych historii. Póki co zachęcam jednak do lektury książki, niepokojącej, zmuszającej do głębszych przemyśleń, może nie doskonałej, ale przemawiającej do wyobraźni, ważnej i potrzebnej. Warto.

02.10.2020

"Ciche dni" Abbie Greaves

 




Autor: Abbie Greaves
Wydawnictwo: Muza
Tytuł oryginału:The Silent Treatment
Data wydania:2020-05-20
Liczba stron:320
ISBN:9788328713543


O Abbie Greaves wiadomo naprawdę niewiele. To młoda kobieta, której życie zdaje się nieustannie krążyć wokół książek. Czytanie i pisanie to, jak sama deklaruje, jej największe pasje. Z tego powodu zdecydowała się na studiowanie angielskiej literatury na Uniwersytecie w Cambridge. "Ciche dni" to jej literacki debiut, na tyle obiecujący i dojrzały, że nie powinno minąć wiele czasu, zanim na jej koncie pojawią się pierwsze wyróżnienia czy nagrody literackie. Czego powinniście spodziewać się po książce? Lektury, w którą naprawdę trzeba się porządnie wczytać, poświęcić jej nieco czasu, dobrze przemyśleć. Wysiłek naprawdę się opłaca, będziecie mieli szansę nie tylko wziąść udział w niezwykłej, literackiej przygodzie, ale również odebrać zaskakująco dojrzałą, biorąc pod uwagę wiek autorki, lekcję życia...

Dla świata zewnętrznego Frank i Maggie to wzorowe małżeństwo z niemal 40 letnim stażem. Nie ulega wątpliwości, że bardzo się kochają. W ich życiu pojawia się jednak wielka tragedia, na skutek której Frank przestaje się odzywać. I choć para nadal ze sobą mieszka, spożywa posiłki, śpi w jednym łóżku, jej dni wypełnia przeraźliwa cisza i pustka. Dla Mags sytuacja jest na tyle uciążliwa, że po 6 miesiącach traci chęć do życia i próbuje je zakończyć. Kobieta zostaje wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną i trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek jeszcze się obudzi. Dla Franka staje się jasne, że to ostatni moment, by odezwać się do żony i wyjawić swoją najstraszliwszą tajemnicę. Jeszcze nie wie, że Mags również ma swoją tajemnicę. Czy para, która od dawna żyła z sobą, ale jednak bardziej obok siebie, wreszcie do siebie dotrze?

Fabuła debiutu Abbie Greaves jest bardzo intrygująca. Niemal od pierwszej strony próbujemy rozwikłać wyrafinowaną zagadkę, znaleźć odpowiedź na pytanie, jakia straszna tajemnica może skłonić człowieka do tak konsekwentnego milczenia przez długie miesiące. I choć odpowiedź na to pytanie jest niewątpliwie intrygująca, z czasem zaczynamy rozumieć, że chodzi tu o coś innego. Autorka w bardzo ciekawy sposób konfrontuje nas z jakże aktualnym i powszechnym problemem braku komunikacji w kontaktach międzyludzkich. Pogrążeni w swoich sprawach, niemal połączeni z telefonem, często żyjemy we wspólnych domostwach, jednak nie wiemy niczego o osobach, z którymi dzielimy życie. Gdzieś pomiędzy serialami, portalami społecznościowymi, pogonią za sukcesem, zaczynamy gubić to, co w życiu jest najważniejsze. Co zobaczymy, jeśli po latach wreszcie zwolnimy i odwrócimy się za siebie? Czy zdążymy to zrobić, zanim będzie za późno?

Gdybym miała w jednym zdaniu odpowiedzieć na pytanie, o czym jest debiutancka powieść Abbie Greaves, powiedziałabym, że to książka o ciszy. O tym, że każde uczucie jest ważne i należy je pielęgnować. O tym, że czasem nawet drobny gest może zmienić życie drugiego człowieka, a nawet je uratować. Historia opowiedziana prostym, łatwym do zrozumienia językiem, skłania do refleksji, wzrusza i długo nie pozwala o sobie zapomnieć. To książka którą warto zatrzymać w swojej biblioteczce i wracać do niej ilekroć uświadomimy sobie, że po raz kolejny budujemy wokół siebie zabójczy mur milczenia... Warto.


Ciche dni [Abbie Greaves]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

21.09.2020

"Kobiety bez diety. Dietetyczki, terapeutki, psycholożki. Rozmowy bez retuszu" Katarzyna Błażejewska-Stuhr, Elżbieta Lang , Hanna Stolińska

 



Autor: Katarzyna Błażejewska-Stuhr, Elżbieta Lang , Hanna Stolińska i inni
Wydawnictwo: Burda Media Polska Sp. z o.o.
Data wydania: 2020-06-17
Liczba stron: 280
ISBN: 9788380537323


Jedzenie jest dla ludzi. I nieważne czy mówimy tu o sałacie, czy czekoladzie - wszystko w rozsądnych ilościach jest dopuszczalne. Ta prawda powinna być zupełnie oczywista. Niestety w obecnych czasach, regularnie karmieni wizją idealnych (bo zmodyfikowanych komputerowo) ciał często o niej zapominamy, pozwalamy sobie wmówić, że jedyna droga do szczęścia wiedzie przez drastyczne diety, konsekwentne odmawianie sobie różnego rodzaju pokarmów. Ten problem szczególnie często dotyka kobiet, od których oczekuje się, że będą w stanie doścignąć nierealne ideały. Z tego rodzaju szaleństwem nigdy nie było mi po drodze, z tym większą radością przyjęłam informację, że pojawiła się grupka kobiet, próbujących walczyć o powrót do zdrowego rozsądku. Mało tego, owe kobiety, specjalistki w różnych dziedzinach, dietetyczki, psycholożki, terapeutki, powołały nawet fundację, będącą efektem buntu przeciwko opresyjnemu traktowaniu naszych ciał. Czegoś takiego zdecydowanie nam brakowało, nic więc dziwnego, że do wydanej przez wyżej wspomniane panie książki podeszłam z dużym entuzjazmem. Liczyłam, na swoisty kierunkowskaz, który pozwoli kobietom ponownie wejść na właściwą drogę i cieszyć się życiem bez kompleksów i presji świata zewnętrzego. Liczyłam i czytałam, nie minęło jednak wiele czasu bym zrozumiała, że tym razem zdecydowanie się przeliczyłam.

Jak już wspomniałam, autorki to niekwestionowane specjalistki w swoich dziedzinach, kobiety nieidaelne, ale świadome swoich słabości i wytrwale pracujące nad sobą. Nie mogę również zakwestionować faktu, że każda z nich w swoim życiu zawodowym zapewne ułatwiła niejednej kobiecie wyjście na prostą, zrozumienie potrzeb własnego ciała. Mam jednak wrażenie, że skupienie ich wszystkich w jednej książce przyniosło niewiele dobrego, w ten sposób otrzymaliśmy bowiem przede wszystkim zapis spotkania kilku znajomych i rozkład na czynniki pierwsze niesprawiedliwości tego świata. Może nie ma w tym nic złego, ale tak naprawdę trudno znaleźć tu coś nowego. Odpowiedzi na wiele pytań, choć ubrane w różne słowa, sprowadzają się do tego samego. A przecież na dobrą sprawę każda kobieta wie, że doścignięcie ideałów z wyretuszowanych zdjęc jest niemożliwe. Mimo to w wielu z nas kiełkuje irracjonalna nadzieja, że może akurat nam to się uda i może właśnie dlatego wycinamy te zdjęcia z magazynów i wieszamy na lodówkach. Jakoś trudno mi uwierzyć, że te kobiety zmienią nastawienie czytając, że świat kładzie na ich plecach ogromny ciężar i powinny się temu przeciwstawić. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie pozycji, w której każda z autorek "posiada" odrębny rozdział, w którym opisuje własną receptę na życie w zgodzie z samą sobą, zwraca uwagę na zachowania, których powinniśmy się wystrzegać, być może daje nam nowe spojrzenie na zdrową relację z jedzeniem? Kto wie, może jeszcze kiedyś powstanie tego typu książka? Osobiście bardzo bym sobie tego życzyła. Póki co, książka raczej nic we mnie nie zmieniła, co najwyżej utwierdziła w przekonaniu, że z tym światem niestety coś jest nie w porządku...

01.09.2020

"Chrobot" Tomasz Michniewicz

 


Autor: Tomek Michniewicz
Data wydania: 2018-10-17
Liczba stron: 480
ISBN: 9788375154948
Wydawnictwo: Otwarte






Czy zastanawialiście się kiedyś, jak mogłoby wyglądać Wasze życie, gdybyście mieszkali w innym kraju, a nawet na innym kontynencie? Czy łatwiej żyłoby się w Indiach, czy może w Ugandzie? Jak żyje się w Ameryce? Czy dni Japończyków naprawdę są do bólu schematyczne i wypełnione pracą? Sięgając po książkę Tomasza Michniewicza spodziewałam się odpowiedzi właśnie na tego typu pytania i może potwierdzenie, że choć może nie trafiło nam się żyć w najlepszym kraju na świecie, to w gruncie rzeczy, w porównaniu z innymi, nie mamy wielu powodów do narzekań. Lektura książki zdecydowanie mnie zaskoczyła. Bo choć na wyżej wymienione pytania w jakimś sensie odpowiada, znajdziecie w niej o wiele więcej. I muszę uczciwie uprzedzić, nabyta wiedza niekoniecznie będzie Wam się podobać...

Tomasz Michniewicz to człowiek, który w swoim życiu naprawdę wiele zobaczył. Dziennikarz, podróżnik, autor uznanych reportaży książkowych, programów telewizyjnych, audycji radiowych - w największym skrócie obywatel świata, gotowy zajrzeć w każdy zakamarek, by opowiedzieć nam o tym, jak naprawdę wygląda życie. Nie inaczej jest w książce "Chrobot" będącej zestawieniem opowieści siedmiu zwykłych osób, żyjących w tych samych czasach, lecz jakże odmiennej rzeczywistości. To, czy los sprawił, że narodzili się w Kolumbii, Finlandii, czy Zimbabwe w jakimś stopniu zdeterminowało ich życiowe decyzje, wpłynęło na to, jakimi ludźmi się stali. 

Śledząc fascynujące losy bohaterów niejednokrotnie będziemy musieli zweryfikować własne poglądy i wyobrażenia na temat życia w poszczególnych krajach. Pewne aspekty zaskoczą, inne dobitnie uświadomią nam, że mając stały dostęp do wody pitnej, żywności, mając praktycznie nieograniczone możliwości kształcenia się i podejmowania niezależnych decyzji, naprawdę należymy do szczęściarzy. Życie w krajach wybranych przez autora bywa naprawdę trudne, czasem bardzo niebezpieczne, momentami przygnębiające, choć niejednokrotnie również fascynujące. I w tym miejscu muszę jeszcze raz podkreślić, że bohaterami książki są osoby zupełnie przeciętne. Czytając "Chrobot" uświadamiamy sobie jednak, że każde życie jest unikalne, a przez to na swój sposób naprawdę wyjątkowe. 

Gdyby autor na tym poprzestał, gdyby ograniczył się do opisu życia siedmiu zwyczajnych-niezwyczajnych osób, lekturę książki i tak uznałabym za naprawdę udaną i z pełnym przekonaniem bym ją poleciła. Bo już dla tych historii warto jest ją przeczytać. W książce pojawiło się jednak coś więcej. Coś, co niekoniecznie wprawi Was w dobry humor, ale coś bardzo ważnego, czego z pewnością długo (a może nawet nigdy) nie zapomnicie. Autor poświęcił sporo miejsca globalnym problemom współczesnego świata i w ten sposób poniekąd wciągnął nas w swoją historię. Niestety nasz "udział" nie będzie równie fascynujący jak wcześniej wspomnianych bohaterów. Tomasz Michniewicz w bardzo wymowny sposób pokazuje, jak każdy z nas, napawdę każdy z nas wpływa na losy ludzi na całym świecie. I zapewne domyślacie się już, że nasze postępowanie często pozostawia wiele do życzenia... Naprawdę, mając cudownych przyjaciół na różnych kontynentach myślałam, że jestem wyczulona na pewne sprawy. Tymczasem ta lektura pokazała mi, jak często dokonuję złych wyborów, wspieram mechanizmy napędzające biedę... Nie muszę chyba dodawać, że była to dla mnie dość bolesna lekcja życia... Mimo to jestem autorowi niezmiennie wdzięczna, że uczulił mnie na wiele spraw, a książkę z całego serca Wam polecam. Warto!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...