12.12.2018

"Uwierz w miłość, Calineczko" Natalia Sońska




Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 31 października 2018
ISBN: 9788379760237
liczba stron: 384





Natalia Sońska jest autorką licznych powieści obyczajowych, w tym kilku w świątecznym klimacie, inspirowanych baśniami. "Uwierz w miłość, Calineczko" to z założenia właśnie jedna z nich, choć tym razem i z baśnią i ze świętami chyba jakoś jej nie po drodze...

Maja wiedzie dość spokojne życie, choć czasami wkradają się do niego małe zawirowania. Jednym z nich jest z pewnością Wojtek, znajomy ze szczenięcych lat, który nie wiedzieć czemu pała do dziewczyny otwartą niechęcią. Czy Maja zdoła go do siebie przekonać? A może pisany jej jest stary, dobry znajomy, który w przekonaniu wielu już dawno skradł jej serce? W życiu dziewczyny zapowiada się wyjątkowo burzliwy okres.

Jak już wspomniałam, historia z założenia miała mieć świąteczny klimat i baśniowy akcent, niestety obu tych rzeczy na próżno szukać w dość schematycznej i mocno przewidywalnej opowieści. Być może całość prezentowałaby się nieco lepiej, gdyby nie mocno naciągana i dziwaczna ślubna intryga już na samym początku. Miało być zabawnie, trudno jednak uwierzyć w tak abstrakcyjny pomysł, a co za tym idzie, wczuć się w sytuację. Jeśli chodzi o bohaterów to zdecydowanie najlepiej wypadają starsze panie. Czy ciotka, czy kobieta sprzedająca góralskie smakołyki, każda jest ciepła, serdeczna i ma w sobie wiele mądrości. Aż szkoda, że to nie one są tutaj na pierwszym planie. Sama Maja nie wzbudza już tak pozytywnych wrażeń. Momentami może wręcz drażnić swoją naiwnością i mało poważnym podejściem do życia. I choć jest to już kobieta trzydziestoletnia, pracująca i teoretycznie niezależna, czytając o jej codziennych zajęciach ma się raczej wrażenie, że to nastolatka bez pomysłu na siebie, wysłana do ciotki, by z nudów nie za bardzo narozrabiała. Całkiem nieźle wypada za to jej przyjaciel Bartek, tym bardziej szkoda, że los bardziej mu nie sprzyja...

Choć świąteczna atmosfera nie wyszła, autorka powieści zdecydowanie zaraża fascynacją do gór i podhalskich smakołyków. Po lekturze tej historii naprawdę ma się ochotę wybrać w podróż, podążać górskim szlakiem, próbować niepowtarzalnych dań. Pisarka zdaje się dobrze znać tamtejsze rejony i nie ukrywa fascynacji życiem górali. Myślę, że to najmocniejszy punkt tej książki i powód dla którego mimo wszystko może dobrze sprawdzić się w zimowe wieczory.

Lektura powieści już za mną, mimo to nadal tak dokładnie nie wiem, jakie marzenia miała Maja i czemu pozostała wierna. Książkę czyta się stosunkowo szybko, mnie jednak tym razem zdecydowanie nie porwała. Polecam przede wszystkim osobom, które wyjątkowym sentymentem darzą góry. Być może będzie ona dla Was pretekstem, by powspominać cudowne wędrówki, zapierające dech w piersiach widoki, smak harbaty w schronisku... A może za jej sprawą nabierzecie ochoty, by po raz pierwszy wybrać się w góry i zapałać do nich autentyczną miłością. Choćby dla tej małej szansy można książkę przeczytać, świątecznej magii szukajcie jednak lepiej w innych opowieściach.

03.12.2018

"Magia grudniowej nocy" Gabriela Gargaś



Autor: Gabriela Gargaś
Cykl: Wieczór taki jak ten (tom 3)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 31 października 2018
ISBN: 9788379760732
liczba stron: 377










Gabriela Gargaś jest autorką wielu sympatycznych powieści obyczajowych. "Magia grudniowej nocy" to trzeci, świąteczny tom jej popularnej serii Wieczór taki jak ten. Książkę można czytać niezależnie od pozostałych, myślę jednak, że gdy ją przeczytacie, zapragniecie pozostać w tym klimacie i poznać również dwie wcześniejsze powieści.

W małym bieszczadzkim miasteczku mieszkańcy z utęsknieniem wypatrują świąt. Każdy boryka się z jakimś problemem, coś zaprząta jego myśli. Michalina obawia się, że przez jeden błąd będzie musiała samotnie wychowywać dziecko. Babcia Zosia ledwo wyrabia z masą zamówień na świąteczne wypieki i ostatnie, czego jej potrzeba, to niefortunny wypadek, po którym będzie musiała rozejrzeć się za pomocnikiem. Amelia planuje kupić dworek i otworzyć w nim ośrodek Spa. Na szczęście, pod wpływem impulsu, postanawia poznać historię tego miejsca. W ten sposób trafia do Arlety, która uraczy ją przejmującą historią o pożądaniu i miłości...

Powieść Gabrieli Gargaś jest niewątpliwie bardzo klimatyczna. Momentami można odnieść wrażenie, że ktoś nasączył ją herbatą z miodem i pomarańczą i dodał do niej nieco aromatu świątecznych wypieków. I choć nie jest to książka kucharska, jakoś tak od razu chce się upiec parę ciasteczek i powdychać ich wyjątkowy zapach, nieodmiennie kojarzący się ze świętami. Książka pełna jest rówież pięknych, głębokich myśli. Czytając, ma się ochotę od razu zacząć wypisywać wartościowe cytaty, by już zawsze mieć je przy sobie i w razie potrzeby do nich powracać.

Co do samej fabuły, niektóre elementy są nieco okrojone, innym poświęcono sporo uwagi, w tym najciekawszej w tym tomie historii kobiety, która niegdyś pracowała w dworku, którym interesuje się Amelia. Właśnie ta historia nadaje ton całej książce i bez niej nie byłaby ona ani w połowie tak pasjonująca. Jest ciepło i świątecznie, ale momentami również smutno i przejmująco. Na szczęście wszystkie emocje bardzo dobrze się równoważą, powieść czyta się szybko i ze sporym zainteresowaniem. 

Osobiście bardzo przypadło mi do gustu zakończenie książki ,a konkretniej parę słów do czytelnika. Czytając je ma się wrażenie, że autorce bardzo zależy, by wlać w czytelnika trochę życiowej mądrości i pozytywnego nastawienia. I choć pisarka jest młodą osobą, można odnieść wrażenie, że rad udziela nam bardzo wiekowa i mądra staruszka :-)

"Magia grudniowej nocy" to historia idealna na chłodne wieczory. Pełna ciepła, optymizmu, cudownych zapachów. Doskonale wprowadza w świąteczny klimat i przypomina o tym, co w tym okresie jest naprawdę ważne - miłość, życzliwość, bliskość drugiego człowieka. Zachęcam.


28.11.2018

"Siedem cudów" Agata Przybyłek







Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 31 października 2018
ISBN: 9788379760251
liczba stron: 384





Czym jest cud? Gdy myślimy o nim czysto teoretycznie, jest on czymś nadzwyczajnym i unikatowym. W praktyce jednak o wiele częściej doświadczamy innych cudów. Bywa, że są one tak maleńkie, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo są ważne i potrzebne. Każdego roku rodzi się tak wiele dzieci. Większość z nich wcześniej czy później się uśmiechnie lub zrobi pierwszy krok. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak dla niemal każdej matki jest to jeden z najcenniejszych cudów, którego nie zamieniłaby nawet na wygraną w lotto. Świąteczna książka Agaty Przybyłek jest właśnie o cudach. Nie tych spektakularnych, a tych bardziej swojskich. I o tym, że powinniśmy bardziej je doceniać.

Choć do świąt pozostało zaledwie siedem dni, niektórzy jeszcze wcale nie czują wyjątkowości tego czasu. I trudno im się dziwić: Monika nieustannie spotyka byłego chłopaka, a każde kolejne spotkanie przypomina jej o szczęściu, które zostało jej odebrane. Jej brat od tygodni przygotowuje idealne zaręczyny, by w niemal ostatniej chwili zorientować się, że zaplanował wszystko na dzień urodzin swojej ... byłej partnerki. Z kolei tata Moniki na parę dni przed świętami dowiaduje się, że w styczniu pożegna się z pracą i doskonale zdaje sobie sprawę, że na kogoś w jego wieku i z jego doświadczeniem nikt nie czeka... Wszystko zdaje się walić, czy jest chociaż cień nadziei, że te święta nie okażą się jedną, wielką katastrofą?

Agata Przybyłek z charakterystyczną dla siebie lekkością opisuje przedświąteczne perypetie kilku bohaterów. Tym razem nie jest aż tak zabawnie, za to nieco refleksyjnie i świątecznie, a jak się okazuje, zbudowanie odpowiedniego, świątecznego klimatu, nie udaje się każdemu. Choć lekka i łatwa w odbiorze, historia nie jest na szczęście przesłodzona i prawdopodobnie prawie wszystkich choć raz naprawdę zaskoczy. Bardzo cieszy duży nacisk na to, co w tym wyjątkowym okresie powinno być najważniejsze: spotkanie z bliskimi, oderwanie się od codziennej gonitwy, docenienie tego, co ma się wokół siebie. Myślę, że niemal każda osoba po zakończeniu lektury pomyśli o cudach, jakie dokonują się w jej życiu. To dobrze, bo właśnie w święta warto docenić każdą drobnostkę i każdego życzliwego człowieka. To czas, w którym warto odezwać się do dawno niewidzianych przyjaciół, czy członków rodziny. Kto wie, może taki mały gest dla kogoś również stanie się prawdziwym cudem, o wiele cenniejszym, niż jakikolwiek prezent pod choinką. 

"Siedem cudów" to lekka, ale i mądra opowieść, która wprowadzi Was w magiczny nastrój i być może zmobilizuje do tego, by na chwilę przystanąć i nacieszyć się tym, co dzieje się wokół nas. Sprawdzi się również jako prezent pod choinkę. Z odpowiednią dedykacją może nabrać dla obdarowanego ogromnego znaczenia. Zachęcam do lektury.

24.11.2018

Business English Magazine 68/2018 + Legal English + wydanie angielsko-niemieckie

Magazyn Business English Magazine towarzyszy mi już od naprawdę wielu lat. Niezmiennie cieszy mnie jego wysoki poziom, interesujący dobór tematów i aktualność opisywanych tematów. Tym razem mam przyjemność opowiedzieć Wam aż o 3 różnych wydaniach...


Business English. Legal English


Oprócz standarodwych magazynów, w ramach BEM często pojawiają się wydania specjalne, obejmujące specyficzną tematykę. Tym razem jest to angielski prawniczy. O tym, że jest to bardzo skomplikowany język nie muszę chyba nikogo przekonywać. Nawet sięgając po przepisy w języku polskim, momentami można mieć wrażenie, że napisano je w zupełnie innym, egzotycznym języku... Z tego właśnie powodu osoby rozpoczynające swoją przygodę z taką tematyką, mogą poczuć się bardzo zagubione i zniechęcone, sięgając po teksty na zagraniczych portalach. O wiele lepszym rozwiązaniem jest więc wydanie specjalne BEM, oferujące szereg zróżnicowanych tekstów, poręcznych słowniczków na każdej stronie, nagrań w formacie mp3. To wszystko sprawia, że praca z magazynem jest o wiele bardziej przystępna, przyjemna i skuteczna.

Choć angielski prawniczy kojarzy się z monotonią, w magazynie znajdziecie szereg bardzo ciekawych tekstów. Być może najbardziej zainteresują Was informacje o amerykańskiej konstytucji, prawie unijnym lub karze śmierci? Nie braknie również słówek z zakresu prawa konsumenta, prawa pracownika, czy też własności intelektualnej. Oczywiście nie mogło zabraknąć tekstu na temat pracy prawnika. Osobiście najbardziej ucieszyło mnie jednak zestawienie najciekawszych filmów o tematyce prawniczej. 

Wydanie specjalne przyda się osobom szczególnie zainteresowanym zagadnieniom prawniczym ale również wszystkim, którzy chętnie poszerzają swoje słownictwo. Magazyn charakteryzuje bardzo dobry poziom i opracowanie tekstów, co zresztą jest już chyba znakiem firmowym BEM.


Business English Magazine 68/2018


Jeżeli angielski prawniczy nieszczególnie do Was przemawia, zachęcam do lektury najnowszego, regularnego wydania magazynu. Znajdziecie w nim wiele bardzo ciekawych, świetnie opracowanych artykułów, w tym bardzo intrygujący temat z okładki - dlaczego niektóre kraje są bogate, a inne biedne? Odpowiedź na to pytanie oczywiście nie jest prosta, przekonajcie się, jak poradzili sobie z nim redaktorzy BEM.

Z każdym dniem robi się coraz chłodniej, wiele osób walczy już z przeziębieniem. Nic dziwnego, że właśnie w tym okresie tak chętnie sięgamy po witaminy w tabletkach. Jednak czy ich zażywanie daje nam jakieś wymierne korzyści? A może jedynie wspieramy producentów takich preparatów? Koniecznie przeczytajcie artykuł na ten jakże intrygujący temat. Z równie dużym zainteresowaniem przeczytacie pewnie tekst, w którym redaktorzy próbują odpowiedzieć na pytanie, jak wypadają nasze zarobki w porównaniu z tym, co zarabia się w innych europejskich krajach.

Od dłuższego czasu trwa dyskusja na temat wycofywania z obiegu produktów jednorazowego użytku z plastiku, w tym słomek. Czy wiecie, które wielkie koncerny pracują już nad kompletnym wycofaniem tego "drobiazgu"? W magazynie nie zabrakło też azjatyckich klimatów. I tak wybierzemy się w pasjonującą podróż po Japonii, czy też dowiemy, które chińskie firmy wiodą prym w sprzedaży telefonów komórkowych. Tematów jest oczywiście o wiele więcej. Tradycyjnie do dyspozycji mamy poręczne słowniczki i nagrania w formacie mp3. Dodatek tematyczny tym razem poświęcony jest słownictwu przydatnemu w dyskusjach na temat czarnego rynku. 



Business English Magazine wydanie angielsko-niemieckie


Na koniec jeszcze parę słów na temat bardzo fajnej opcji dla osób, które dobrze posługują się zarówno językiem angieskim, jak i niemieckim. Od pewnego czasu, BEM wydawany jest również w wersji angielsko-niemieckiej. Oznacza to, że mamy do dyspozycji słowniczki angielsko-niemieckie, a co za tym idzie, z tym magazynem możemy poszerzać słownictwo w obu tych językach. Aby zobaczyć przykładowe wydanie, kliknijcie TUTAJ. Wszystkie informacje na temat tego wydania znajdziecie na stronie www.business-english-magazin.de

21.11.2018

"Randka pod jemiołą" Agnieszka Olejnik


Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 31 października 2018
ISBN: 9788379760824
liczba stron: 391









Agnieszka Olejnik jest blogerką i autorką szeregu książek, głównie obyczajowych. "Randka pod jemiołą" to trzecia książka w sympatycznej serii, można ją jednak czytać bez znajomości wcześniejszych książek. I choć jest to powieść z założenia świąteczna, o wiele bardziej opowiada ona o relacjach damsko-męskich i o często zgubnej tendencji kobiet do uchylania mężczyznom nieba...

Joanna jest spełnioną mężatką. Tak bardzo utożsamia się z tą rolą, że już nawet sama nie wie, co tak naprawdę lubi, a co robi, bo tego oczekuje od niej mąż. Długie włosy, wysoko pozapinane bluzki i ściereczka w ręce - oto wizerunek, w którym doskonale się odnajduje. Joanna robi wszystko, by uszczęśliwić swojego męża, tym większe jest więc jej zaskoczenie i rozgoryczenie, gdy okazuje się, że ukochany ją zdradza. I choć wydaje się, że wszystko wali się jej na głowę, bolesny koniec może stać się początkiem nowego, lepszego życia. 

Z założenia książka Agnieszki Olejnik miała wpisać się w świąteczny klimat. Że tak właśnie będzie, sugeruje również klimatyczna okładka. Niestety, w fabule świątecznej magii jest naprawdę bardzo mało. Pewne elementy pojawiają się chyba tylko po to, by czytelnik faktycznie sięgnął po nią w zimowy wieczór. Historia Joanny jest też bardzo schematyczna i przewidywalna. Kobieta jest tak zaaferowana dbaniem o swoje domowe królestwo, że w ogóle nie przeczuwa nadciągającej katastrofy. Z kolei mąż oczywiście na kochankę wybiera sobie kobietę zupełnie inną niż ugrzeczniona małżonka i jak łatwo przewidzieć, nie minie wiele czasu, gdy ta "odmiana" zacznie go nudzić. Równie przewidywalny jest fakt, że na drodze Joanny pojawi się nowy, atrakcyjny mężczyzna. Założę się też, że po tym, co już napisałam, bez trudu przewidzicie zakończenie... Dla jednych będzie to zdecydowana wada książki, myślę jednak, że nie zabraknie osób, które lubią takie opowieści i mogą je czytać bez końca. To trochę tak jak z komedią romantyczną - niemal od początku wiemy jak historia się skończy, a mimo to tkwimy przy telewizorze, choćby po to, by przekonać się, że mieliśmy rację. 

Na plus książki przemawia kilka bardzo sympatycznych i barwnych bohaterek. Do książki przemycają sporo pozytywnej energii, wartościowych refleksji na temat życia i wiary w dobro człowieka. Paradoksalnie więc to o nich czyta się chyba najchętniej i najbardziej chciałoby się je poznać. Jako, że we wcześniejszych książkach z tej serii wiodły prym, zakładam, że ich lektura sprawiłaby mi bardzo dużą przyjemność. Minusem książki, oprócz schematyczności są niestety dość oczywiste błędy, z których najbardziej rzuca się w oczy ... listopadowa Wielkanoc. Tego typu potknięcia wybijają z rytmu i sprawiają, że podświadomie coraz bardziej skupiamy się na wyszukiwaniu kolejnych błędów, a nie na perypetiach Joanny. Szkoda, bo choć książka nie rzuca na kolana, jest całkiem przyzwoicie napisana i mogłaby się podobać. 

"Randka pod jemiołą" jest co prawda powieścią mało świąteczną, niemniej myślę, że fankom książek obyczajowych może się spodobać. To historia o tym, jak ważne jest, by być wiernym własnym przekonaniom i nigdy nie udawać kogoś, kim się nie jest. A to już bardzo istotna i potrzebna lekcja...

17.11.2018

"Anioł na śniegu" Joanna Szarańska




Autor: Joanna Szarańska
Cykl: Cztery płatki śniegu (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 31 października 2018
ISBN: 9788379760718
liczba stron: 324





Joanna Szarańska, pisarka i blogerka, zdecydowała się zabrać nas po raz kolejny do mieszkańców bloku przy ulicy Weissa w Kalwarii. Poznaliśmy ich przy okazji książki "Czerech płatkach śniegu" i pewnie niejedna czytelniczka nie mogła się już doczekać, by poznać ich dalsze losy. Czy te święta będą dla wszystkich spokojne i radosne? Mogę tylko zdradzić, że na nudę narzekać nie będziemy...

Święta wielu osobom kojarzą się z ciepłem i spokojem, zapachem choinki, i wspaniałych, świątecznych potraw. Tymczasem na ulicy Weissa znowu dzieje się tak wiele, że trudno znaleźć czas na chwilę refleksji i zadumy. W gąszczu intryg i nieporozumień znajdzie się nawet zajęcie dla .. prywatnego detektywa. Czy świąteczny klimat zdoła zapanować nad tym bałaganem?

Autorka po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać lekko i z dużym poczuciem humoru. Perypetie mieszkańców bloku są tak zwariowane, że trudno choćby na chwilkę się od nich oderwać. Każdy z bohaterów jest niezwykle wyrazisty, choć może i lekko przerysowany. I tak starsze panie są pełne życiowej energii i szalonych pomysłów, panowie są raczej zagubieni i bardzo małostkowi. Z największą różnorodnością mamy du czynienia wśród młodszych dam, choć niemal każda zdaje się być na jakimś życiowym zakręcie. Wśród zwariowanych opowieści nie zabrakło również refleksji nad tym, co w świątecznym czasie powinno być najważniejsze. Czy są to umyte okna i efektowne zdjęcia na Istagramie? Odpowiedź zdaje się być oczywista, choć w przedświątecznym szaleństwie tak łatwo się o tym zapomina. Pewnie więc dobrze, że autorka zechciała o tym napisać.

"Anioła na śniegu" czyta się wręcz błyskawicznie. Sprawdzi się idealnie jako przerywnik podczas świątecznych porządków, lub jako umilacz podróży do bliskich. Pogodna, ciepła historia na pewno przypadnie do gustu fankom książek obyczajowych, idealnie nada się więc na prezent. Zachęcam.

14.11.2018

"Spełnione życzenia" Karolina Wilczyńska


Autor: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 31 października 2018
ISBN: 9788379760213
liczba stron: 271











W tym roku wielbicielki powieści obyczajowych nie muszą obawiać się, że nie znajdą pod choinką niczego ciekawego. Wydawnictwo Czwarta Strona wydało niedawno świąteczne powieści chyba wszystkich poczytniejszych autorek z nim współpracujących. Każda kusi cudowną okładką i wyjątkowym klimatem, jednak gdy na okładce jednej z nich zobaczyłam nazwisko Karoliny Wilczyńskiej wiedziałam, że to właśnie po nią muszę sięgnąć jako pierwszą. Oczekiwania były spore, a pani Karolina zdołała im nie tylko sprostać, ale i przebić.

"Spełnione życzenia" to opowieść, w której wędrujemy od drzwi do drzwi, zaglądamy do różnych mieszkań, poznajemy ich mieszkańców. Jedni są bogaci, inni muszą bardzo zaciskać pasa, by móc pozwolić sobie na lepszy posiłek w święta. Każdy ma jakiś problem i niespełnione życzenie. Nikt nie przypuszcza jeszcze, że tym razem ich marzenia naprawdę mogą się spełnić i to w ... centrum handlowym. Zanim jednak popędzicie z nadzieją, że i Wasze życzenie może się spełnić, dobrze je przemyślcie. Los bywa bowiem przewrotny, a to, czego tak bardzo sobie życzycie, może okazać się dla Was prawdziwym przekleństwem...

Spoglądając na okładkę książki, byłam nieco zaskoczona, że autorka zdecydowała się na napisanie świątecznej, do bólu słodkiej książki. Bo właśnie na coś takiego wskazywał tytuł i urocze zdjęcie dziewczynki. Poznając kolejnych bohaterów zakładałam, że dokładnie wiem, co niedługo się stanie i jakie będzie zakończenie powieści. Zwroty akcji zupełnie mnie zaskoczyły i wywołały masę autentycznych emocji. Trzeba więc wyraźnie podkreślić, że "Spełnione życzenia" to nie jest przesłodzona, sielska historyjka, którą zapomina się w parę minut po przeczytaniu, a powieść pełna ludzkich trosk, problemów, choć oczywiście i radości. Perypetie bohaterów stają się czytelnikowi bardzo bliskie. Pewnie niemal każdy z nich skojarzy kogoś znajomego, kto być może boryka się z podobnym problemem. To oczywiście potęguje emocje podczas lektury, a te, wierzcie, w przypadku tej książki są naprawdę ogromne. Chyba najbardziej w pamięć zapada pani Krystyna, staruszka, która próbuje uchronić wnuki przed domem dziecka. Nawet mniej wrażliwe osoby mogą tu uronić łezkę, tak bardzo chciałoby się wejść do książki i w jakiś sposób zmienić bieg zdarzeń... Niestety tego nie da się zrobić, tak samo jak nie da się zaplanować naszego własnego życia. Wszystko, co można zrobić, to starać się dobrze żyć, rozsiewać wokół dobro, z nadzieją, że wcześniej czy później do nas wróci. 

Karolinę Wilczyńską już od dawna doceniam za umiejętność obrazowego przedstawiania ludzkich trosk i za historie, które wychodzą poza utarte ścieżki, nieustannie czymś zaskakują. To wszystko znalazłam w "Spełnionych życzeniach" i właśnie z tego powodu książka ta zrobiła na mnie tak duże wrażenie. Wbrew początkowym planom, nie będę potrafiła się z nią rozstać i wolę ją po stokroć bardziej od całej góry typowych świątecznych powieści. Już dawno nie podeszłam do jakiejś książki równie emocjonalnie, ale w tym przypadku po prostu nie da się inaczej. 

"Spełnione życzenia" to bardzo wartościowa powieść, która przypomina nam, co w życiu naprawdę jest ważne i za co powinniśmy być wdzięczni. To bardzo potrzebna lekcja w czasach, gdy często popadamy w materialistyczne odrętwienie, zapominamy, co naprawdę jest źródłem szczęścia. Nawet jeśli nie jest to typowa świateczna powieść, warto przeczytać ją właśnie w tym czasie. Lektura bardzo porusza, rozdziera emocjonalnie, ale mam nadzieję, że również pozwala coś zrozumieć i zmienić, sprawić, że nadchodzące święta będą inne niż wszystkie. Książkę z całego serca polecam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...