16.08.2017

Niemiecki GAMEBOOK z ćwiczeniami Taxi frei?





Autor: Angelika Bohn
Wydawnictwo: Edgard
ISBN: 978-83-7788-724-0
Data wydania: 9.09.2016 

Liczba stron: 216 




"Taxi frei?" to już drugi gamebook wydawnictwa Edgard, jaki miałam przyjemność poznać. Wcześniej czytałam "Near Death Experience" w języku angielskim, a doświadczenie było na tyle pozytywne, że po prostu musiałam się przekonać, jak wypadnie w wersji niemieckiej. Osobom, które jeszcze nigdy nie miały do czynienia w gamebookami wyjaśniam, że jest to książka, w której czytelnik sam może zadecydować o losach bohatera.
 
W tym przypadku jest to taksówkarz Felix, który właśnie zostaje zaproszony na rozmowę w potężnej firmie IT. Szybko wychodzi na jaw, że ten niepozorny człowiek jest również szalenie zdolnym hakerem. Szef firmy, słysząc tę informację, momentalnie proponuje mu stanowisko i zaskakująco wysokie wynagrodzenie. Trudno nie nabrać podejrzeń, że obowiązki Felixa mogą stać w sprzeczności z obowiązującym prawem. Czy powinien więc przyjąć propozycję? To właśnie pierwszy moment w którym sam czytelnik wkracza do akcji i decyduje, jak zachowa się "jego" bohater.

Ta forma nauki po raz kolejny wydała mi się bardzo wciągająca i dostarczyła sporo frajdy. Nawet gdy założyłam, że mój bohater będzie szalenie ostrożny, wpakowałam go w duże tarapaty. Wersje potencjalnych wydarzeń są bardzo zróżnicowane i naprawdę ciekawe. Może być strasznie, śmiesznie, romantycznie - nigdy nie można przewidzieć, na co natraficie.

Jako że książka jest również pomocą do nauki języka niemieckiego, nie zabrakło tutaj słowniczka z trudniejszymi wyrazami, a także ćwiczeń weryfikujących poziom zrozumienia tekstu. Podejrzewam jednak, że podobnie jak ja najpierw ograniczycie się do poznania wszystkich możliwych wersji historii - bardzo trudno jest pohamować ciekawość.


"Taxi frei?" jest przeznaczona dla osób, które opanowały język niemiecki w stopniu średniozaawansowanym i myślę, że ta informacja jest całkowicie adekwatna do słownictwa, z jakim tu się spotkałam. Co więcej, całość napisana jest bardzo współczesnym językiem, dlatego nie mamy wrażenia, że pracujemy z podręcznikiem czy zeszytem ćwiczeń, a z ciekawą powieścią.

Jeżeli jeszcze nie znacie gamebooków, koniecznie skuście się na któryś z oferty Edgarda. Jak już wspomniałam, póki co mogą się nimi cieszyć uczący się języka angielskiego i niemieckiego. To bardzo fajna forma przyswajania nowych słówek i zwrotów, a od dawna wiadomo, że jeśli nauka sprawia przyjemność, to staje się też bardziej efektywna. Zachęcam.

09.08.2017

Business English Magazine nr 60/2017 + Wydanie Specjalne nr 6/2017

Magazyn Business English Magazine po raz pierwszy zakupiłam w 2010 roku i od razu doceniłam jego jakość, poziom i różnorodność zawartych w nim tematów. Od tej chwili minęło już 7 lat, moje zdanie na temat tej pozycji nie zmieniło się jednak ani trochę. Każdy kolejny numer to masa ciekawych artykułów i nowych słówek do opanowania. Praca z magazynem w ogóle mi się nie nudzi i z niecierpliwością wyczekuję nowych wydań. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że tym razem mogę zaprezentować Wam nie tylko nowy numer Business English Magazine, ale również wydanie specjalne, poświęcone coachingowi. Oba na tyle ciekawe, że trudno mi powiedzieć, który z nich poleciłabym w pierwszej kolejności. 

 
Business English Magazine 60:
http://magazynyjezykowe.pl/
http://www.kiosk.colorfulmedia.pl/glowna/263-business-english-magazine-60.html
 
 
O "Superfoods" słyszał już niemal każdy, przede wszystkim jednak Ci, którzy śledzą wszelkie nowinki dotyczące zdrowego odżywiania się. Superfoods to te produkty, które mają na nas wyjątkowo dobroczynny wpływ. Jakie produkty spożywcze zaliczają się do tej elitarnej grupy, przeczytacie już w obszernym aktykule, zarówno w najnowszym numerze magazynu, jak i jego wydaniu specjalnym. Co jeszcze znajdziecie w 60 już numerze?
 
Google, Apple, Amazon - to marki za którymi stoją ogromne pieniądze. Czy wiecie jednak jak wyglądały ich początki? Garaż, rodzinny dom, niewielki internetowy biznes. Te, jak również wiele innych przykładów z magazynu potwierdza, że na dobrą sprawę każdy może stać się milionerem.
 
Aborcja to temat bardzo kontrowersyjny i nieustannie aktualny. W kolejnym artykule będziemy mogli przeczytać, jak ewaluował na przestrzeni lat. Osobom, które wolą bardziej rozrywkowe tematy, polecam przegląd bardzo niekonwencjonalnych aplikacji na smartphona. Czy wiecie chociażby, że istnieje program, który rzekomo odstrasza komary? :-)
 
Osobiście bardzo przypadł mi do gustu tekst na temat Zhou Qunfei, jednej z najbogatszych kobiet w Chinach. Ciężka praca i determinacja sprawiły, że przebiła się przez twardy, "męski" mur, zdobyła znakomite stanowisko i uznanie, na które z całą pewnością sobie zasłużyła.
 
Nazwiska Jobs, Gates czy Zuckenberg są wszystkim doskonale znane. Kojarzą się z wielkimi osiągnięciami, jednak prawda jest taka, że do ich ogromnego sukcesu przyczyniły się inne osoby. Poznajcie "zapomnianych bohaterów" - osoby, których talent pozwolił pewnym firmom wybić się na sam szczyt.
 
To jedynie kilka wybranych tematów, gdybym miała wymienić wszystkie warte uwagi, musiałabym pewnie skopiować cały spis treści. Pamiętajcie też o wszystkich stałych atutach magazynu: słowniczku z najtrudniejszymi słówkami na każdej stronie, dodatkach tematycznych, plikach video i mp3 powiązanych z bieżącym numerem. Materiału jest naprawdę dużo, a jego poznawanie dostarczy Wam wiele satysfakcji.
 
 
 
 
Business English Magazine wyd. spec. 6:
http://magazynyjezykowe.pl/
http://www.kiosk.colorfulmedia.pl/glowna/242-business-english-magazine-coaching.html
 
 
Coaching to temat, którym żywo się interesuję. Tym bardziej ucieszył mnie fakt, że właśnie on stał się tematem przewodnim kolejnego, specjalnego wydania magazynu. W tym numerze zaczniemy od nauki życia tu i teraz, poprzez odkrywanie własnego potencjału i pasji, organizowania pracy, skutecznego planowania, aż do nauki efektywnej relaksacji. Osobiście polecam również wyszczególnione tutaj inspirujące filmy, najlepiej w wersji po angielsku. Warto poczytać też o ciekawych nawykach sławnych i bogatych. Kto wie, być może dzięki nim łatwiej będzie Wam zwlec się z łóżka o świcie, a sprzątanie przestanie być przykrym obowiązkiem?
 
Czy słyszeliście już o duńskiej recepcie na szczęście - hygge? Przeczytajcie o tym, co wpływa na jej skuteczność. Czy w ogóle ma szansę na sukces w takim kraju jak Polska?
 
Chciałabym także zwrócić uwagę na stałe elementy magazynu, takie jak dialogi i ćwiczenia znajdujące się na końcu każdego magazynu. Dzięki nim możemy zapoznać się zarówno z życiowymi przykładami wykorzystania specyficznego słownictwa, jak i zweryfikować stopień przyswojenia nowego słownictwa.
 
 
Business English Magazine to niezmiennie gwarnacja wysokiego poziomu i bardzo interesującej tematyki. Biorąc pod uwagę, jak długo istnieje na polskim rynku, wierzę, że jej atuty doceniło już wielu czytelników. Najwyższy czas, by do nich dołączyć. Gorąco zachęcam!
 

07.08.2017

"Jakoś to będzie. Szczęście po polsku" Beata Chomątowska, Dorota Gruszka





Wydawnictwo: Znak

data wydania: 19 lipca 2017
ISBN: 9788324045457
liczba stron: 352





 
 
 
W ostatnich latach bardzo modne stało się ... bycie szczęśliwym. Kolorowe magazyny karmią nas wizerunkami osób spełnionych zarówno prywatnie, jak i zawodowo, a przy tym wszystkim świetnie wyglądających. Nie wypada narzekać, bo to oznaka nieporadności. Liczne poradniki i coraz to nowsze "filozofie" podpowiadają nam, co zrobić, by stać się szczęśliwym. Spoglądając na okładkę "Jakoś to będzie" obawiałam się, że będzie ona powielać to, co znaleźć można w wielu innych pozycjach, z tą małą różnicą, że tym razem będziemy utrzymywać, że to "polskie". Zawartość nie potwierdziła moich obaw, trzeba jednak zadać sobie pytanie, czy to dobrze, czy źle.

Książeczka została bardzo ładnie wydana. Kompaktowy rozmiar, twarda okładka, liczne zdjęcia sprawiają, że może stanowić bardzo sympatyczny prezent. W moim przekonaniu nie będzie to jednak upominek dla osoby, która pragnie się dowiedzieć, co robić, by być szczęśliwą, a raczej dla osoby, której chcielibyśmy przypomnieć, że życie jest piękne. Bo choć okładka sugeruje, że dowiemy się nieco więcej na temat filozofii szczęścia panującej w naszym kraju, w środku o niej samej znajdziemy naprawdę niewiele, co najwyżej zapewnienie pod koniec rozdziałów, że nadal jest mowa o "jakoś to będzie". Osobiście ten fakt zupełnie mnie nie martwi, myślę jednak, że tytuł jest zupełnie nietrafiony. O wiele bardziej przemawiałby do mnie "Piękno wokół Ciebie" czy może nawet bardziej "Witamy w Polsce".

Czego więc spodziewać się po tej książeczce? Na kolejnych stronach autorzy opowiedzą Wam o tym, jacy są Polacy i jakie wyznają wartości. Otrzymacie również informacje na temat niezwykłych zakątków w Polsce. I tak przykładowo przeczytamy tu o wyjątkowym traktowaniu chleba w naszym kraju (a nawet poznamy na niego przepis), o niezwykłości wigilijnych obchodów, o bogactwie naszego języka, różnorodności gwar, pięknie kaszubskich haftów czy dostojności dębu Bartka. Każda kolejna strona przypomina nam o rzeczach, które są blisko nas i którymi warto się zachwycić. Bo aby odkryć wyjątkowość wcale nie trzeba wyruszać w daleką podróż, a raczej dokładnie rozejrzeć się wokół siebie. Myślę, że w dzisiejszych czasach każdy z nas potrzebuje takiego "przypominacza". Czegoś, co uświadomi nam, że nasze życie nie ogranicza się tylko do pracy, jedzenia i spania.

Co prawda książka nie stanowi dla mnie odpowiedzi na coraz bardziej popularne hygge, podpowiada jednak, co zrobić, by nasze życie stało się bardziej pełne i wyjątkowe. Autorzy mówią o rzeczach bardzo oczywistych, ale paradoksalnie tak często lekceważonych. Książka powinna więc zainteresować przede wszystkim tych, którzy pragną poczuć się nieco lepiej we własnej skórze. Nie trzeba wydawać masy pieniędzy na egzotyczne podróże, czy ekstrymalne doznania, by poczuć się lepiej. Zachęcam.

28.07.2017

"Klub Porcelanowej Filiżanki" Vanessa Greene



Autor: Vanessa Greene
Tłumaczenie: Barbara Górecka
Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
tytuł oryginału: The Vintage Teacup Club
data wydania: 6 listopada 2013
ISBN: 9788379432356
liczba stron: 320






Seria "Leniwa niedziela" skupia lekkie i przyjemne książki obyczajowe, w sam raz na spokojne popołudnie, czy wieczór przy herbacie. Jak w przypadku każdej serii, znaleźć w niej można zarówno małe perełki, jak i książki niesamowicie ... nudne. Niestety w moim przekonaniu "Klub Porcelanowej Filiżanki" zalicza się do tej drugiej grupy.

Jenny, Maggie i Alison to trzy kobiety, które na dobrą sprawę nie mają z sobą nic wspólnego. Zapewny nigdy by się nie poznały, gdyby nie zabawne spotkanie na targu staroci. Wszyskie trzy tracą głowę dla tych samych, klimatycznych filiżanek. Spontanicznie decydują się kupić je wspólnie. Potrzeba dzielenia jest dobrym pretekstem do kolejnych spotkań. Rodzi się przyjaźń, która każdej z nich będzie bardzo potrzebna...

Ogólny zarys książki zapowiada się całkiem ciekawie. Dodatkowo zachęca bardzo sympatyczna okładka, która wręcz zapewnia nas, że przy powieści spędzimy cudowne, spokojne chwile. Niestety, chwile okazały się tak spokojne, że momentami trzeba było uważać, by przy książce nie zasnąć. Choć w życiu trzech kobiet dzieje się naprawdę wiele, trudno odczuć jakiekolwiek emocje.

Powieść reklamowana jest jako historia o damskiej przyjaźni, jednak tejże jest w książce bardzo mało. Kolejne rozdziały to opis losów poszczególnych kobiet, które tylko od czasu do czasu się spotykają. Trudno mówić tu o dużej zażyłości, czy wgłębianiu się w problemy. Wszystko jest bardzo powierzchowne. Problemów jest sporo, jednak żadnemu nie poświęcono dostatecznej uwagi.

Każda ocena książki jest bardzo subiektywna, jest więc niemal pewne, że znajdą się czytelnicy, którym styl Vanessy Greene będzie bardzo odpowiadać. Osobiście zdecydowanie nie zaliczam się do tej grupy, a książkę zaliczam do co najwyżej przeciętnych. Żadna z bohaterek nie zaskarbiła mojej sympatii, nie przejęłam się żadnym z problemów. Było, minęło i z pewnością nigdy więcej nie wróci. Książki nie odradzam ale i nie polecam. Na rynku znajdziecie całą masę książek, które bardziej zasługują na to, by spędzić z nimi leniwy dzień.

25.07.2017

"Cena za honor" Piotr Pochuro





Wydawnictwo: Bellona
data wydania: 19 stycznia 2012
ISBN: 978-83-111-2208-6
liczba stron: 160




 
 
Piotr Pochuro (pseudonim literacki) jest byłym funkcjonariuszem policji. Początkowo pełnił służbę w Oddziałach Prewencji Policji oraz w Batalionie Patrolowo-Interwencyjnym Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. W latach 1995-1999 służył w wydziale kryminalnym jednej z komend rejonowych w Warszawie. Do jego zadań należało zajmowanie się sprawami dotyczącymi zabójstw, wymuszeń "haraczy", napadów. Od 2000 do 2005 r. służył w strukturach Komendy Głównej Policji jako funkcjonariusz operacyjny Centralnego Biura Śledczego w Wydziale do Walki ze Zorganizowaną Przestępczością Narkotykową. Po odejściu ze służby, szybko uświadomił sobie, że ma za dużo wolnego czasu. Poświęcił się pisarstwu, początkowo jedynie dla własnej satysfakcji. Wkrótce okazało się, że jego słowa trafiają w gusta czytelników. Na swoim koncie ma już trzy powieści kryminalne. Wszystkie spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem.

Bzyk, policyjny detektyw prowadzi działania przeciw handlarzom narkotyków. Ma szansę postawić przed sądem wszystkie osoby odpowiedzialne za przestępczy proceder. Jego poczynania nie mogą przejść bez echa. Jest ktoś, kto nie chce dopuścić do zniszczenia swojego imperium. Ten ktoś uruchamia wszystkie swoje wpływy, aby powstrzymać policjanta. Czy walka dobra ze złem będzie miała szczęśliwe zakończenie?

Sam opis fabuły nie zapowiada niczego, z czym nie mielibyśmy do czynienia w wielu innych książkach z tego gatunku. Tym większe jest zaskoczenie, gdy rozpoczynamy lekturę i uświadamiamy sobie, jak trudno jest nam się od niej oderwać. Jest coś w stylu pisarza, co trafia bezpośrednio do serca czytelnika i sprawia, że ten bardzo pragnie poznać zakończenie tej historii. Być może to fakt, że Pochuro nie jest jedynie teoretykiem, ale również praktykiem i właśnie dzięki temu jego teksty wydają się być tak autentyczne? Autor bardzo wiarygodnie oddaje realia, w których pracują policjanci. Zwraca uwagę na wiele niedogodności, z jakimi zmagają się na codzień: brak podstawowego sprzętu do pracy, nieprecyzyjne przepisy, brak wiedzy wśród prokuratorów i sędziów na temat ważnych aspektów funkcjonowania policji. W "Cenie za honor" nie ma przewlekłych opisów, każde słowo wydaje się być potrzebne. Taki styl często nazywamy "męskim" - jest zwięźle i dosadnie, ale i wymownie.

Dynamiczna akcja i niewielkie gabaryty książki sprawiają, że czyta się ją wręcz błyskawicznie. Zakończenie mile zaskakuje i sprawia, że powieść wybija się spośród podobnych sobie książek. Osobiście odniosłam wrażenie, że autor próbuje przedstawić przeciętnego policjanta w sposób przesadnie pozytywny. Być może w ten sposób próbuje podziękować mu za to, że w ogóle jest i znosi trudy często frustrującej pracy? Nie zmienia to faktu, że lektura "Ceny za honor" dostarcza sporo dobrej rozrywki. Miło sięgnąć po tekst kogoś, kto zna się na rzeczy. Dlatego też zachęcam do lektury.

21.07.2017

"W ofierze Molochowi" Åsa Larsson




Tłumaczenie: Beata Walczak-Larsson
Cykl: Rebeka Martinsson (tom 5)   
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
tytuł oryginału: Till offer åt Molok
data wydania: 24 stycznia 2013
ISBN: 978-83-0305028-6
liczba stron: 368




Åsa Larsson to pisarka, której z pewnością nie trzeba przedstawiać fanom skandynawskich kryminałów. Jej pierwsza powieść z cyklu z Rebeką Martinsson pt. "Burza z krańców ziemi" zdobyła nagrodę dla najlepszego szwedzkiego kryminalnego debiutu. Powieść "W ofierze Molochowi" została uznana przez Szwedzką Akademię Kryminału za najlepszą szwedzką powieść kryminalną 2012 roku. Nic więc dziwnego, że Larsson stała się jedną z najbardziej poczytnych autorek, przez niektórych nazywaną nawet królową skandynawskiego kryminału.

Pewnej niedzieli, we własnym domu, zostaje bestialsko zamordowana starsza kobieta. Siedmioletni wnuk zmarłej, Marcus, zostaje odnaleziony w pobliskim lesie, niestety, nie potrafi wyjaśnić, co się stało. Wkrótce okazuje się, że w rodzinie chłopca już częściej dochodziło do śmierci w bardzo dziwnych okolicznościach. Niektórzy twierdzą nawet, że nad całą rodziną ciąży fatum. Rusza śledztwo, którym kieruje prokuratorka Rebeka Martinsson. Gdy zostaje jej odebrane, kobieta zaczyna śledzić mordercę na własną rękę. Czy zdoła uchronić chłopca przed kolejnym nieszczęściem?

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Na przemian śledzimy teraźniejsze wypadki, jak też zdarzenia z początku XX wieku. Wtedy to skromna nauczycielka, Elina Petterson, poznaje i wchodzi w związek z ówczesnym dysponentem i pryncypałem Kiruny, Hjalmarem Lundbohmem. Jeszcze nie wie, jak tragiczna w skutkach będzie dla niej ta decyzja...

Dwutorowy sposób prowadzenia akcji nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, tym razem jednak sprawdza się znakomicie. Czytelnik nie może się doczekać chwili, gdy odkryje tajemnicę prostej nauczycielki, od której rozpoczęło się rzekome "fatum". Z ogromnym napięciem czeka też na rozwój bieżących zdarzeń, tym bardziej, że szybko okazuje się, że życie małego Markusa nadal jest zagrożone. Nie ulega też wątpliwości, że to właśnie z małym chłopcem czytelnik czuje się najsilniej związany emocjonalnie.

Åsie Larsson należą się brawa zarówno za bardzo dobre kreacje bohaterów, jak również interesujące tło wydarzeń. Szczególnie przypadły mi do gustu opisy różnic społecznych, z jakimi spotykała się Elina Petterson, obraz ludzi prostych ale bardzo zaradnych, niestety często traktowanych bardzo niesprawiedliwie.

Zakończenie, a konkretniej motywy współczesnej zbrodni, wydały mi się lekko przekombinowane, nie zmienia to jednak faktu, że powieść czytało się bardzo dobrze. Åsa Larsson jest utalentowaną pisarką, dobrze wie jak stworzyć solidną i wciągającą powieść kryminalną. Bardzo cenię sobie kryminały, które oferują coś więcej niż zbrodnię i schwytanie sprawcy. "W ofierze Molochowi" trafia w moje gusta, dlatego też polecam ją Waszej uwadze.

18.07.2017

"Lśnienie" Stephen King



Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Zofia Zinserling
Cykl: Lśnienie (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
tytuł oryginału: The Shining
data wydania: 2016
ISBN: 9788380694422
liczba stron: 543




"Lśnienie" Stephena Kinga zdaniem wielu czytelników stanowi literacki horror wszechczasów. Nawet jeśli nie popieramy tej tezy, trudno nie docenić jego wpływu na cały gatunek literacki. Kto wie, być może żyjemy obecnie w czasach, gdy tego typu książka nie potrafi już aż tak wstrząsnąć i przerazić jak kiedyś. Mimo to nawet dzisiaj trudno odmówić Kingowi wyobraźni, umiejętnego budowania napięcia i dreszczyku autentycznych emocji.

Były nauczyciel, Jack Torrance, otrzymuje prace dozorcy w opuszczonym na czas zimowy górskim hotelu. Liczy na to, że w tym spokojnym, odciętym od reszty świata miejscu odnajdzie chęć do skończenia długo pisanej już powieści. Faktycznie, wystarczy kilka dni by cała rodzina zdana była wyłącznie na siebie. Niedługo po tym, gdy śnieg odcina im drogę ucieczki, obdarzony telepatycznymi zdolnościami Danny, pięcioletni syn Jacka, odkrywa, że hotel jest nawiedzony. Duchy zdają się mieć szczególny wpływ na jego ojca. Szybko staje się jasne, że w tym miejscu rozegra się walka na śmierć i życie...

O "Lśnieniu" napisano już tak wiele, że po prostu nie sposób napisać o nim czegoś nowego. Na dobre wpisał się do klasyki horroru i sprawił, że wielu gości unika w hotelach pokoju o numerze 217. Fantastyczna ekranizacja z niepowtarzalnym Nicholsonem przysporzyła mu kolejnych fanów i sprawiła, że o Kingu usłyszeli nawet ci, którzy księgarnie omijają szerokim łukiem. Jak już wspomniałam, książka nie przeraża już tak jak kiedyś, no chyba, że jest jedną z pierwszych w tym gatunku, jaką czytamy. Mimo to dostarcza czytelnikowi sporo emocji i z ogromną łatwością trafia do ludzkiej wyobraźni. Jest coś w stylu Kinga, co sprawia, że jego książki czyta się tak, jakby oglądało się interesujący film. Plastyczne opisy, nastrojowe tło, budowanie napięcia, efektowne zwroty akcji - wszystko jest idealnie zgrane. Choć książka jest dość obszerna, czyta się ją bardzo szybko. Zapewnie niejedna osoba zdecyduje się dla niej zarwać noc.

Niektórzy uważają Kinga za absolutnego mistrza, do innych zupełnie nie przemawia. Niezależnie od tego, jaki mamy do niego stosunek, myślę, że istnieją książki, które powinno się poznać i "Lśnienie" zdecydowanie jest jedną z nich. To historia, która działa na wyobraźnię czytelnika i wyzwala w nim szereg emocji. Jedna z najciekawszych powieści w dorobku pisarza, dlatego też zachęcam do lektury.

14.07.2017

"Miłosna kareta Anny J." Janina Lesiak



Autor: Janina Lesiak
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
data wydania: sierpień 2016
ISBN: 9788377792858
liczba stron: 224







Anna Jagiellonka była córką wielkiej królowej Bony z włoskiego rodu Sforzów i Zygmunta Jagiellona zwanego Starym. W jej życiu znaczącą rolę odegrało czterech polskich królów: jej brat Zygmunt August, niedoszły mąż Henryk Walezy, faktyczny mąż Stefan Batory i siostrzeniec Zygmunt I Waza. Każdego z nich na swój sposób bardzo kochała, sama niestety doświadczyła bardzo niewiele miłości...

Janina Lesiak jest pisarką, która pragnie przybliżyć czytelnikowi postaci niezwykłych, ale niestety zapomnianych kobiet, które swego czasu odgrywały bardzo znaczące role. Nie chodzi tylko o to, by podkreślić ich dokonania, ale bardziej by pokazać, jak wyglądało ich życie, z jakimi borykały się problemami, o czym marzyły. Nie inaczej jest w "Miłosnej karecie...", która opowiada o relacjach Anny Jagiellonki z czteroma władcami. Każdy z nich był jej wyjątkowo bliski, jednak żaden nie potrafił docenić jej oddania. Całość napisana jest w formie pamiętnika i choć liczy sobie niewiele ponad 200 stron jest naprawdę bogata w treść.

Autorka nie tylko pokazuje losy nietuzinkowej kobiety, ale również "odczarowywuje" romantyczne wyobrażenie życia królowych i księżniczek. W książce pojawiają się osoby, które pomimo tytułów, cierpią głód i nędzę, zapadają na bolesne choroby, cierpią niedolę i katusze.

Annie Jagiellonce przyszło żyć w burzliwych czasach, co sprawia, że jej losy czyta się z jeszcze większym zainteresowaniem. Myślę, że książka może spodobać się zarówno historykom, jak również osobom, które chętnie poznają szczegóły życia niezwykłych osobistości. Piękna oprawa książki sprawia, że może się ona stać miłym i wartościowym prezentem.

Janina Lesiak potrafi pięknie i przejmująco nakreślić sylwetki swoich bohaterów i choć żyjemy w zupełnie innych czasach, stają się oni nam bardzo bliscy. "Miłosna kareta Anny J." to bardzo udana powieść, która zaostrza apetyt na więcej takich historii. Pozostaje mieć nadzieję, że autorka napisze ich dużo więcej i "przywróci do życia" wiele niezwykłych kobiet, które gdzieś przepadły na kartach historii. Zachęcam.

11.07.2017

"Akrobaci" Zofia Mossakowska




Autor: Zofia Mossakowska
Wydawnictwo: JanKa
data wydania: 20 maja 2016
ISBN: 9788362247448
liczba stron: 272




 
 
O niepełnosprawności pisze się trudno. Tylko niektórym udaje się ciekawie opisać walkę z przeciwnościami losu i własnymi ograniczeniami, na tym jednak zwykle się kończy. Bo i jak interesująco pisać o tym, że ktoś się poddał własnej ułomności? Chyba jeszcze trudniej pisać o starości i odrzuceniu. Cóż bowiem może być w tym interesującego? Tematy niby tak mało atrakcyjne, a mimo to można było sklecić z nich coś wyjątkowego. Problemy ciężkie i toporne złożyły się na książkę świeżą i niebanalną.

Antek porusza się na wózku. Społeczeństwo coraz bardziej spycha go na margines. Brak jakichkolwiek perspektyw sprawia, że nie widzi on większego sensu w ćwiczeniach, dzięki którym mógłby odzyskać nieco więcej samodzielności. Nela jest piękną i interesującą kobietą. Niestety w jej życiu pojawił się mężczyzna, który nie zasługiwał na jej miłość. Choć mogłaby nawiązać nową znajomość, wybiera opiekę nad Antkiem i skazuje się na osamotnienie, jakie często doskwiera opiekunom osób niepełnosprawnych. Paradoksalnie właśnie za sprawą tych dwóch osób, wiele ludzi osamotnionych i doświadczonych przez los ponownie nabiera chęci do życia. Niecodzienna para prowadzi bowiem firmę wysyłającą listy do osób, do których nikt już nie pisze. Wykreowany przez nich Przyjaciel to ktoś, kto próbuje podtrzymać ich na duchu i wsłuchuje się w ich problemy, ilekroć zechcą mu je powierzyć. Tego typu działalność może mieć jednak skutki uboczne. Wrażliwy chłopak coraz bardziej zagłębia się w problemy osób, z którymi koresponduje. Szczególnie przejmuje go los młodej, zagubionej w swoich uczuciach dziewczyny...

"Akrobaci" to jedna z tych historii, które naprawdę trudno opisać słowami. Gdziekolwiek by się zaczęło, ma się wrażenie, że nie wspomniało się o czymś ważnym i nie oddaje wszystkich wartości tej książki. To historia, która mówi o ułomnościach, osamotnieniu (z różnych przyczyn), starości, ale robi to w całkowicie zaskakujący sposób. Osoby starsze często uchodzą za bardzo bierne, mało zainteresowane tym, co dzieje się wokół nich. W "Akrobatach" pokazują całkiem inne oblicze. Żywo interesują się losami bliskich i paradoksalnie często potrafią dostrzec to, co całkowicie umyka ich "aktywnym" krewnym. Antek jest niepełnosprawny, jednak w "Akrobatach" niewiele znajdziemy informacji o problemach, z jakimi borykają się osoby z ograniczeniami. Jeśli już, to wspomina o nich mimochodem. Nawet jeśli nie walczy, nie komplementuje swej choroby, w jego życiu jest jeszcze dość miejsca na wiele innych spraw. Nela, choć zagubiona w swoim otoczeniu, potrafi świetnie wczuć się w sytuacje swoich korespondentów. Ma w sobie masę mądrości, którą chojnie dzieli się z zupełnie obcymi jej ludźmi. Sprawia, że zapominają o tym, że za każdy z jej listów muszą płacić. Przyjaciel staje się dla nich tak ważny, że w chwili jego "załamania" czują się zobowiązani, by mu pomóc i go wspierać.

"Akrobaci" to również wyraz tęsknoty za piękną, choć już prawie zapomnianą sztuką pisania listów. Teoretycznie żyjemy w czasach, w których komunikacja jest o wiele łatwiejsza. Ciągle dzwonimy, czatujemy, a mimo to tak mało sobie mówimy. Nieustannie wysyłane wiadomości nie mają w sobie nic, co było by warte zachowania i zapamiętania. Słowa już parę chwil po ich przesłaniu, czy wypowiedzeniu popadają w niepamięć. Nie ma już tej chwili refleksji nad kartką, prób uporządkowania i nazwania myśli. Po lekturze tej książki człowiek nabiera chęci, by cofnąć czas. Podejrzewam, że niejedna osoba poczuje również usilną potrzebę odnalezienia starej papeterii...

Choć tematyka "Akrobatów" wydaje się być bardzo refleksyjna, książka zupełnie się nie dłuży. Odnosi się wrażenie, że dzieje się w niej naprawdę wiele. Być może dzieje się tak za sprawą tekstu listów wielu korespondentów, a może po prostu fabuła jest tak niecodzienna, że całkowicie zatracamy się w lekturze? Jedno jest pewne, książka jest na tyle niepowtarzalna, że warto zaryzykować jej lekturę. Napisana na bardzo dobrym poziomie, bogata w treść, niesamowicie uniwersalna - tak niezwykła, a mimo to zupełnie niepozorna. Takie perełki w literackim świecie powinny pojawiać się zdecydowanie częściej. Zachęcam.

07.07.2017

"Córka doskonała" Amanda Prowse





Tłumaczenie: Anna Sauvignon
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
tytuł oryginału: Perfect daughter
data wydania: 17 marca 2017
ISBN: 9788365506924
liczba stron: 408





 
Każdy młody człowiek ma jakieś marzenia i bardzo konkretne wyobrażenia odnośnie swojej przyszłości. Jedni pragną podróżować, inni zdobyć świetną pracę i pławić się w luksusie, jeszcze inni dokonać czegoś naprawdę ważnego i uczynić świat nieco lepszym. Czas mija i przychodzi dzień, gdy taki człowiek uświadamia sobie, że jego życie potoczyło się zupełnie inaczej niż zakładał. Miało być wyjątkowo, jest raczej przeciętnie. Dni przemykają pomiędzy palcami i zdają się nic nie znaczyć... Scenariusz, który tak często pisze życie stał się podstawą powieści "Córka doskonała". Jej główna bohaterka jest święcie przekonana, że przegrała swoje życie, całkowicie poświęcając się dla innych. Prawda zdaje się być jednak nieco inna.

Jackie mogłaby uchodzić za szczęściarę. Mieszka w urokliwej posiadłości z widokiem na morze, ma kochającego męża i córkę, wiedzie całkiem spokojne życie. Sęk w tym, że wymarzyła sobie zupełnie inny scenariusz. Zamiast wychowywać dzieci, miała podróżować i zdobywać świat. W jej marzeniach nie było miejsca na opiekę nad matką z Alzheimerem. Przy jej boku miał stać zupełnie inny mężczyzna. Jackie jest przekonana, że jej przeznaczenie już się dokonało, poświęciła wszystko dla rodziny i już nic nie można zmienić. Wszystko, czego teraz pragnie, to powstrzymać córkę od popełnienia podobnych "błędów". Ta jednak zdaje się być wyjątkowo oporna na przestrogi. Kto postawi na swoim?

Powieść porusza bardzo bliski człowiekowi problem. Życie bardzo rzadko przebiega według naszego pierwotnego planu. Częściej musimy go modyfikować, stawiać czoło kolejnym przeciwnościom losu. Dni powszednieją i zdają się nie mieć żadnego znaczenia. Trudno dostrzec coś wyjątkowego w codziennej rutynie. Czasem człowiek uczepia się myśli, że jeżeli sam źle pokierował swym życiem, przynajmniej spróbuje inaczej pokierować życiem swoich dzieci. Problem polega jednak na tym, że te mają własne marzenia, które niekoniecznie muszą pokrywać się z naszymi.

Anna Sauvignon bardzo dobrze nakreśliła sylwetkę kobiety, która nie potrafi dostrzec tego, co w jej życiu naprawdę dobre. Desperacko trzyma się przekonania, że z innym mężczyzną wiodłaby zupełnie inne, ekscytujące życie. Na domiar złego jej córka zdaje się podążać drogą tych samych błędów. Jackie nie może pogodzić się z myślą, że ta, dla której tak wiele poświęciła, może stać się kolejną, bolesną "porażką". Żyjąc przeszłością bardzo trudno jej odnaleźć radość życia.

Bohaterka będzie miała okazję zweryfikować swoje marzenia i wreszcie zacznie dostrzegać świat dookoła siebie takim, jaki on naprawdę jest. Większość z nas podobnej szansy nie dostanie, być może właśnie dlatego warto przeczytać tę książkę i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Choć "Córka doskonała" nie jest powieścią szczególnie dynamiczną czy zaskakującą, porusza problem bliski wielu ludziom i dlatego staje się niezmiernie bliska czytelnikom. Do lektury zachęcam przede wszystkim osoby preferujące "życiowe" książki, zmuszające czytalnika do refleksji nad własnym życiem i postępowaniem.

04.07.2017

"Historia bez cenzury 2. Polskie koksy" Wojciech Drewniak




Autor: Wojciech Drewniak
Seria: Historia bez cenzury
Wydawnictwo: Znak Horyzont

data wydania: 8 maja 2017
ISBN: 9788324041961
liczba stron: 304


 
 
 
 
 
 
Wojciech Drewniak jest twarzą kanału „Historia Bez Cenzury”. Krótkie, humorystyczne filmiki, mające przybliżyć internautom historię Polski, stały się na tyle popularne, że Drewniak mógł sobie pozwolić na wydanie swoich historycznych przemyśleń w formie papierowej. Pierwsza książka z serii "Historia bez cenzury" okazała się sporym sukcesem, nic więc dziwnego, że autor poszedł za ciosem i wydał kolejną.

Tematem pierwszego tomu byli królowie, drugi poświęcono natomiast takim "polskim koksom" jak Zawisza Czarny, Stefan Czarnecki, Józef Poniatowski czy… Niedźwiedź Wojtek. W stosunkowo krótkich rozdziałach autor przybliża nam ich sylwetki, praktycznie pomijając daty, a koncentrując się na zdarzeniach bardziej kontrowersyjnych i o wiele bardziej atrakcyjnych dla młodego odbiorcy. I tak dowiemy się który "koks" zagrał w młodości małą dziewczynkę, a który potrafił zorganizować naprawdę odlotowe imprezy, na których można było się zasiedzieć nawet kilka ...lat.

Książka wzbudza bardzo różne emocje. Już jedno spojrzenie na okładkę wystarczy, by zdać sobie sprawę, że mamy do czynienia z książką, w której historia jest potraktowana ze sporym przymrużeniem oka. Jest bardzo lekko i zabawnie, Problem w tym, że momentami naprawdę trudno ocenić, na ile autentyczne są opisywane tu zdarzenia. Brak jakichkolwiek odnośników do poważniejszych źródeł i czasem czytelnik może mieć poważne wątpliwości, czy to, o czym właśnie czyta wydarzyło się naprawdę, czy też padł ofiarą skrótu myślowego, przed którymi przestrzega sam autor.

Niezależnie od tego, czy forma książki nam odpowiada czy nie, trzeba przyznać, że ten sposób przedstawiania faktów naprawdę zapada w pamięć. Gdy w zupełnie innej książce trafiłam na jednego z "koksów", od razu przypomniały mi się wszystkie informacje na jego temat i bez trudu dopasowałam je do opisywanej w książce sceny. Skoro więc forma w jakiś sposób się sprawdza i istnieje realna szansa, że pozyskana tu wiedza choć w minimalnym stopniu przyda się na zajęciach z histori to ... czemu nie? Czasami warto skusić się na coś nietypowego, co przy odrobinie szczęścia nie tylko Was rozbawi, ale i czegoś nauczy. Zachęcam więc do eksperymentowania i poznawania historii, której na próżno szukać w standardowych podręcznikach.

30.06.2017

Kapitan Nauka: Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata

 
 
Ilustracja: Maciej Szymanowicz
ISBN: 978-83-7788-716-5
Data wydania: maj 2016


Układanie puzzli to jedno z najbardziej ulubionych zajęć większości maluchów. Zwykle zaczyna się od puzzli drewnianych, z czasem dochodzą też puzzle składające się z dwóch elementów. Z reguły dzieci tak bardzo lubią się nimi zajmować, że szybko można zwiększać poziom trudności i proponować zestawy o większej liczbie elementów. Jakiś czas temu pisałam już o bardzo ładnych i ciekawych puzzlach "Pory roku" (wpis
TUTAJ), którymi moja córka nadal bardzo chętnie się bawi. Niedawno wprowadziłam również inny zestaw, który pojawił się w serii Kapitan Nauka, a mianowicie Kapitan Nauka: Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata.

Puzzle składają się z 15 dużych, tekturowych elementów, które z łatwością dopasuje większość dwulatków. Układając puzzle maluchy ćwiczą motorykę małą, rozpoznawanie kształtów, a także rozwijają wyobraźnię, spostrzegawczość i umiejętność koncentracji. Po raz kolejny największym atutem układanki jest przedstawiona na niej ilustracja. Kolorowy i radosny plac zabaw to motyw bliski każdemu dziecku. Puzzle mogą więc być świetnym pretekstem do rozmów na temat różnorodnych zajęć na świeżym powietrzu. Kto wie, być może na obrazku dziecko wypatrzyło coś, czego jeszcze nigdy nie robiło, a bardzo chciałoby wypróbować?
 

 
 
Wielokrotnie chwaliłam już praktyczne i trwałe opakowania produktów z serii Kapitan Nauka. Mamy ich już całkiem sporo, są często używane i jak dotąd ani jedno z nich nie uległo zniszczeniu. Naprawdę warto zatrzymać wszystkie pudełka. W ten sposób łatwo zachować porządek, a dziecko bez trudu znajdzie zestaw, którym ma ochotę się pobawić.

Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata z serii Kapitan Nauka okazały się strzałem w dziesiątkę. Jestem pewna, że przyjdzie nam je układać naprawdę wiele razy, a z czasem zawisną w dziecięcym pokoju, stając się jego sympatyczną ozdobą. Miłośników przyrody zachęcam również do zapoznania się z zestawem
Kapitan Nauka: Puzzle XXL Mieszkańcy drzewa 2-4 lata. Oba zestawy gorąco polecam.

27.06.2017

"Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka? Wspólne gry i twórcze zabawy, dzięki którym rozwiniesz jego zdolności" Krzysztof Minge, Natalia Minge







Seria: Samo Sedno
Wydawnictwo: Edgard

data wydania: 2011
ISBN: 9788377880210
liczba stron: 224






Gdy na świat przychodzi małe dziecko, mamy wrażenie, że jest to stworzenie zupełnie bezbronne i nieporadne. Tym bardziej zaskakuje wiadomość, że te maleńkie istotki dysponują większą potencjalną inteligencją niż wielu wielkich myślicieli kiedykolwiek zdołało wykorzystać. Równie kontrowersyjne wydaje się być stwierdzenie, że 3-latek może już biegle czytać, liczyć (mówimy o różnorodnych działaniach, nie tylko dodawniu), a także biegle władać językiem obcym. Właśnie tego typu rewelacje znajdziecie w książce "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." małżeństwa Minge.
 
Natalia i Krzysztof Minge pracują jako psycholodzy specjalizujący się we wspomaganiu rozwoju intelektualnego najmłodszych dzieci. Swoje autorskie programy nauczania konstruują w oparciu o doświadczenie takich autorytetów jak Glenn Doman, Edward de Bono czy Gordon Dryden. Co bardzo ważne, nie są jedynie teoretykami, ale również rodzicami trójki dzieci, które są dla nich niewyczerpanym źródłem inspiracji.
 
Nie ukrywam, że do książki podeszłam z pewną dozą niedowierzania, nawet jeśli autorzy już na samym początku opowiadają o tym, co w pierwszych latach życia osiągnęły ich własne dzieci. Trudno wyrwać się z utartych przekonań na temat bezradności niemowlaków. Państwo Minge popierają jednak swoją teorię argumentami, które może zauważyć niemal każdy rodzic. Czy nie zaskakuje Was fakt, że gdy małe dziecko wchodzi do pokoju, w którym zmieniono maleńki detal, niemal zawsze od razu zwraca na to uwagę. Tak, dziecko ma niewyobrażalny wręcz potencjał i w dużym stopniu to rodzice decydują o tym, jaki będzie miało start w przyszłości.
 
Z książki "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." dowiecie się m.in., jak kreatywnie wspomagać rozwój dziecka już od pierwszych miesięcy życia, jak w pełni wykorzystać jego wrodzony potencjał i rozwijać zdolności. Choć początkowo trudno w to uwierzyć, nawet nauka czytania, matematyki czy języków obcych może być okazją do fantastycznej zabawy i sposobem na przyjemne spędzanie czasu. Wskazówki i porady opracowane przez autorów pozwalają lepiej zrozumieć potrzeby malucha. Dzięki licznym ćwiczeniom, ciekawostkom oraz przykładom dowiecie się, jak bez presji i stresu zachęcić dziecko do poszerzania wiedzy i jak obudzić w nim pasję małego odkrywcy.
 
Bardzo cieszy mnie fakt, że autorzy doskonale zdają sobie sprawę, jak do ich książki podejdzie większość rodziców i potrafią do siebie przekonać zarówno niedowiarków, jak i przesadnych entuzjastów. Tym pierwszym tłumaczą, że wszystko, o czym piszą, jest swoistym "bonusem" do wychowania malucha i fakt, że nie zdecydują się uczyć niemowlaka matematyki nie oznacza, że są złymi rodzicami. Dziecku można dostarczyć ważnych bodźców nawet podczas zwykłych spacerów - do tego nie potrzeba ani wielkich nakładów czasowych ani finansowych, a i tak wpływa się na prawidłowy rozwój pociechy. Zapał przesadnych entuzjastów autorzy próbują nieco przytemperować. Choć sesje z dzieckiem trwają bardzo krótko, aby właściwie się do nich przygotować, rodzic potrzebuje dużo czasu i cierpliwości. Zanim więc zdecydujemy się na najbardziej intensywny wariant, warto zapytać się, czy rzeczywiście dysponujemy odpowiednim zasobem czasu i chęci.
 
Do poradnika warto również sięgnąć, aby przeczytać o dobroczynnym działaniu kontaktu dziecka z rodzicem. W dzisiejszych czasach tak chętnie korzystamy z wózków i kolorowych zabawek, dzięki którym dziecko dłużej leży spokojnie w łóżeczku. Matki, które noszą swoje maleństwa lub śpią razem z nimi w łóżku wysłuchują, że je rozpuszczają i najzwyczajniej w świecie postępują źle. Tymczasem kontakt z rodzicem jest dziecku bardzo potrzebny i przekłada się na lepsze samopoczucie i właściwy rozwój. Wreszcie, przeczytacie tutaj o bardzo szkodliwym oddziaływaniu telewizji na malucha, jak również o tym, że większość bardzo drogich, "edukacyjnych" zabawek tak naprawdę ma niewiele wspólnego z rozwojem najmłodszych. W największym skrócie, poradnik "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat tego, jak najlepiej wykorzystać potencjał, jaki na świat przynosi ze sobą każdy noworodek.
 
Książka "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." może budzić pewne kontrowersje, ponieważ trudno jest zmienić przekonania na temat dzieci, które przez lata uważaliśmy za prawdziwe. Aby uwierzyć, trzeba przede wszystkim zrozumieć, jak pracuje mózg małego dziecka, jak również, że zawarte tu metody nauki nie mają nic wspólnego z tym, z czym mieliśmy do czynienia w szkole. Nawet jeśli nie jesteście przekonani do nauki maluchów czytania, liczenia, czy języków obcych, po poradnik warto sięgnąć z uwagi na szereg przydatnych wskazówek dotyczących zupełnie zwyczajnych sytuacji w życiu każdych rodziców. Sposób, w jaki kładziemy dziecko w łóżeczku, kwestia noszenia, kołysania, wspólnych spacerów to żadne wymysły, a mimo to chwile, w których możemy popełnić duży błąd lub zrobić coś dobrego. "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." jest jednym z najlepszych poradników dla rodziców małych dzieci, z jakimi miałam do czynienia i jestem przekonana, że jeśli tylko zachowamy otwarty umysł, wyniesiemy z niego wiele dobrego. Zachęcam.

22.06.2017

"Kłamca" Nora Roberts



Autor: Nora Roberts
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: Edipresse Książki

tytuł oryginału: The Liar
data wydania: 14 czerwca 2017
ISBN: 9788379457908
liczba stron: 560





 
 
Nora Roberts należy do najbardziej popularnych i niezwykle płodnych, współczesnych pisarek. W jej dorobku znalazło się już ponad 200 powieści. Większość z nich to połączenie romansu, powieści przygodowej, sensacyjnej i obyczajowej, choć próbowała sił również w innych gatunkach. W roku 2015 wydała powieść o tytule "Kłamca", która kilka dni temu doczekała się również polskiego tłumaczenia.
 
Shelby Pomeroy uchodzi za osobę, do której naprawdę uśmiechnął się los. Będąc nastalotką z niewielkiego miasteczka, poznaje zabójczo przystojego i bogatego mężczyznę, który traci dla niej głowę. Razem z nim wyrusza na podbój świata, po jakimś czasie mieszka już w luksusowym domu i zajmuje się przeuroczą córeczką. Brzmi niczym w bajce ... i niestety okazuje się być bajką. Mąż Shelby ginie w tajemniczym wypadku, a ona sama odkrywa, że przez kilka lat żyła w fikcyjnym świecie. Jej mąż był oszustem i zdrajcą, pozostawił jej niespłacone rachunki i poczucie ogromnego rozczarowania. Z córką i ogromnymi długami powraca w rodzinne strony, jednak przeszłość tak łatwo nie pozwoli o sobie zapomnieć...
 
Ładnie wydana książka z niezwykle poczytnym nazwiskiem od razu wyróżnia się na półce i myślę, że wiele osób postanowi zatracić się w niej podczas letniego lenistwa. I słusznie, bo myślę, że do tego wprost idealnie się nadaje. Historia jest stosunkowo prosta, ale wciągająca. Łatwo wczuć się w sytuację bohaterów, spekulować na temat ich przyszłości. Postać córeczki głównej bohaterki nadaje całości nieco humoru i świeżości. Rodzina, do której Shelby wraca to ludzie niezwykle ciepli i życzliwi, co automatycznie wprawia czytelnika w dobry humor. Do tego dochodzi jeszcze wątek kryminalny, który dodaje do fabuły odrobinę napięcia. To wszystko sprawia, że choć książka liczy sobie ponad 500 stron, czyta się ją szybko i przyjemnie. Najpoważniejszym zarzutem wobec książki jest dla mnie fakt, że niestety autorce zupełnie nie udało się mnie zaskoczyć. Kulminacyjną scenę byłam w stanie przewidzieć już na samym początku książki. Podobny motyw wykorzystano już w zbyt wielu powieściach i filmach. Szkoda, bo czytanie książki której zakończenia jesteśmy absolutnie pewni, nie jest już aż tak ekscytujące i wciągające.
 
Nora Roberts zdobyła już rzeszę wiernych czytelników, myślę więc, że książki nie muszę specjalnie polecać. Niemniej dodam, że to dobry typ na lekką, przyjemną, letnią lekturę, szczególnie dla wielbicielek romansów.

17.06.2017

Kapitan Nauka: 100 zabaw z koparką Barbarką



Autor: Bożena Dybowska, Anna Grabek
ISBN: 978-83-7788-714-1
Wydawnictwo: Edgard
Wydanie: Warszawa 2016




Seria "100 zabaw" ma na celu rozwijać kompetencje matematyczne, logiczne i językowe u dzieci już od 3. roku życia. Zestaw "100 zabaw z koparką Barbarką" przeznaczony jest dla dzieci w wieku 5-6 lat. Dzieci poznają tutaj pojazdy, znaki drogowe i pomogą koparce Barbarce bezpiecznie poruszać się w miejskiej dżungli. To ogromny zbiór różnorodnych, bardzo ciekawych zadań, które zapewnią dziecku zajęcie na długi czas.
 
W zestawie znalazła się książka z krótkim opisem i 28 zadaniami, 36 dwustronnych zmywalnych kart z zadaniami i flamaster suchościeralny.


 Autorzy skupili się na następujących zagadnieniach:
- dzielenie wyrazów na głoski i sylaby,
- liczenie w zakresie 10,
- klasyfikacja przedmiotów,
- rozwój spostrzegawczości i myślenia logicznego,
- przygotowanie do nauki pisania.



Duża różnorodność zadań sprawia, że każde z dzieci znajdzie tu dla siebie coś ciekawego. Niektóre zadania wykonają nawet 4-latki. Przy innych będzie potrzebne wsparcie ze strony starszej osoby. Jeżeli do wykonania zadań użyjemy załączonego w zestawie flamastra, rozwiązania bez trudu będziemy mogli zetrzeć, a karty wykorzystywać wielokrotnie. Tradycyjnie już całość została zamknięta w praktycznym pudełku ze sznurkiem (tekturowa "torebka"), dzieki czemu karty bez problemu można zabrać do auta, czy też lekarza.
 
Zestaw "100 zabaw z koparką Barbarką" zdecydowanie spełnił moje oczekiwania. Jestem pod dużym wrażeniem fantazji autorów w tworzeniu interesujących zarówno pod względem treści, jak i oprawy zadań. Jak już wspomniałam, zestaw zapewni dziecku zajęcie na wiele godzin, myślę jednak, że wkrótce skuszę się na kolejne zestawy z tej serii. Do dyspozycji mamy bowiem również:
 
 
Kapitan Nauka: "100 zabaw z koparką Barbarką" to wyjątkowy zestaw rozwijających zadań, które przybliżą dziecku świat pojazdów, wzbogacą słownictwo i pobudzą dziecięcą wyobraźnię. Ćwiczenia przygotowane przez doświadczonych pedagogów wspierają rozwój grafomotoryczny, przygotowują do nauki pisania, ale również zapewniają dziecku i opiekunowi wiele godzin wspólnej, twórczej rozrywki. Gorąco zachęcam do zapoznania się z całą serią.

14.06.2017

"Ballada o czarownicy" Paweł Rochala



Autor: Paweł Rochala
Wydawnictwo: Czarno na Białym

data wydania: 22 marca 2017
ISBN: 9788364374265
liczba stron: 628





 
 
 
 
Czasem mamy szczęście trafić na książkę, która urzeka nas już samym opisem fabuły. Zaledwie tych parę zdań sprawia, że po prostu musimy ją zdobyć, a gdy już ją zdobędziemy, musimy jak najszybciej przeczytać. Właśnie takie uczucie wzbudziła we mnie "Ballada o czarownicy" Pawła Rochali. Gdy wreszcie trafiła do moich rąk, nie mogłam się nadziwić, jak niesamowite historie rodzą się czasem w ludzkiej głowie...

Rok Pański 1241. Ziemie polskie targane są wewnętrznymi waśniami po tym, jak Bolesław III Krzywousty rozdzielił księstwa pomiędzy synami. Początkowo nikt nie chce brać na poważnie zagrożenia w postaci tatarskiego najazdu, co w efekcie doprowadzi do klęski polskiego rycerstwa. Nie na darmo wizje św. Jadwigi z Bożej łaski księżnej śląskiej wskazują na nadchodzący koniec świata... W tych burzliwych czasach kiełkuje miłość między zielarką Anuchą i giermkiem Wojdą. Czy okaże się silniejsza niż niechęć rodziny chłopaka i cała masa niesprzyjających okoliczności? Swoistą walkę o duszę toczą również ze sobą zesłani na ziemię diabeł Janusz i anioł Pietrek. Ich spotkanie doprowadzi do zupełnie nieoczekiwanego obrotu wydarzeń.

"Ballada o czarownicy" to jedna z tych powieści, która od razu przemawia do wyobraźni czytelnika i naprawdę trudno odłożyć ją na bok. Niezwykle sugestywne opisy najazdów tatarskich, strategii starć, przeplatają się z opisem miłosnych (i nie tylko) perypetii mniej i bardziej zamożnych ludzi, a całość doprawiona zostaje odrobiną swojskiej magii...

Naprawdę trudno mi jest wskazać ten wątek w książce, który najbardziej przypadł mi do gustu. Jestem pod dużym wrażeniem histrycznej wiedzy autora, jego dbałości o szczegóły, kompleksowego sposobu przedstawania wydarzeń, jak również umiejętności wplatania fantastycznych elementów tak, aby całość nic nie traciła ze swojej wiarygodności. Wśród barwnych bohaterów znajdziemy zapewne takich, którzy od razu zyskają naszą sympatię, jak również takich, którzy będą nas mocno irytować. Czytelnik będzie mocno kibicował polskiemu rycerstwu podczas starć, jak również ubolewał nad jego klęskami i uciskiem prostych ludzi. Niektóre opisy, jak choćby kopiec ściętych głów, czy sceny torturowania dzieci na dobre pozostają w pamięci. Dobrze, że nawet w tak skomplikowanych czasach nie brakuje miłości, przyjaźni i miłosierdzia.

Powieść w bardzo sugestywny sposób przybliża nam warunkami życia średniowiecznego społeczeństwa, sprawia, że mimochodem poznajemy historię naszego kraju. Przede wszystkim jest to jednak napisana z dużym rozmachem i talentem, niezwykle wciągająca opowieść, którą polecam wszystkim miłośnikom książek. "Ballada o czarownicy" to książka dla której na pewno warto zarwać parę nocy. Zachęcam.

31.05.2017

"Wróbelek z kości" Zana Fraillon





Autor: Zana Fraillon
Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Wydawnictwo: Poradnia K

Data wydania:10 maja 2017
ISBN: 9788363960827





 
 
Minęło już wiele miesięcy od chwili, w której media żywo zaczęły interesować się sprawą uchodźców. Trudno było spotkać osobę, która nie miałaby wyrobionej opinii na ten temat. Głównym problemem zdawało się być pytanie: przyjmować czy nie przyjmować? Jedne kraje przyjęły więcej i zaczęły borykać się z konsekwencjami tej decyzji, inne starały się nie przyjmować, a w ich mieszkańcach zaczęła wykluwać się otwarta niechęć, czy nawet nienawiść do "obcych". Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej. Temat przestał być tak interesujący. Mało kiedy usłyszymy o kolejnej nadpływającej łodzi, przepychankach na granicach, czy podpaleniach miejsc przeznaczonych dla uchodźców. To, że o tym nie słyszymy, nie oznacza jednak, że ci ludzie zniknęli. Czy zastanawialiście się jak dziś wygląda ich życie? Niezależnie od tego, jak odpowiecie na to pytanie, warto sięgnąć po "Wróbelka z kości" i dowiedzieć się tego, co zbyt często zostaje przemilczane...

Subhi to sympatyczny chłopczyk, obdarzony bogatą wyobraźnią. Uwielbia się bawić z kolegą, wymyślać fantastyczne historie, rysować. Mogłoby się wydawać, że to typowe dziecko z okolicy, różnica polega jednak na tym, że Subhi urodził się w obozie dla uchodźców i nigdy nie miał okazji zobaczyć świata, jaki znajduje się poza tym miejscem. Pewnego dnia poznaje dziewczynkę „z drugiej strony drutów”. To spotkanie stanowi początek zupełnie nowego etapu w jego życiu. Chłopiec poznaje zupełnie nowy świat, tymczasem sytuacja w obozie staje się coraz bardziej napięta. Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce wydarzy się coś bardzo ważnego...

Książka szybko wzbudza zainteresowanie i przemawia do wyobraźni czytelnika. Trudno nie przejąć się losem małego chłopca, który całe życie spędził w niewoli, choć ani on, ani nikt z jego rodziny, nie zrobił nic złego. Oczy chłopca stanowią nasze okno na życie ludzi, którzy, by przeżyć, zmuszeni byłi opuścić swoje domy i dotychczasowe życie. Świat okazał się dla nich mało przyjazny. Co prawda żyją, ale nie mogą swobodnie się poruszać, brakuje im najbardziej podstawowych produktów, czasem nawet wody... Smuci zachowanie osób pracujących w obozie, ogólna zniczulica i jawna niechęć do uchodźców. Zupełnie nie dziwi, że napięcie wzrasta z każdym dniem, choć w głębi duszy chyba czujemy, że ci, którzy zasługują na nasze wsparcie, mają nikłe szanse na jakąkolwiek poprawę. Cieszę się, że autorka zwróciła również uwagę na poglądy pokutujące w "normalnym społeczeństwie". Część ludzi jest absolutnie przekonana, że uchodźcy wiodą niesamowicie wygodne życie, mają dostęp do dóbr, na które przeciętny człowiek musi cieżko pracować. To ogólnie panujące przekonanie jest źródłem niechęci i złości, niejednokrotnie staje się nawet pretekstem do aktów przemocy. Oczywiście istnieją również osoby bardziej świadome problemów, z jakimi borykają się uchodźcy, jednak większość z nich ogranicza się do biernego współczucia. brakuje działania i jakiegokolwiek zaangażowania.

"Wróbelek z kości" to przejmujący obraz trudności, przed jakimi stanęły tysiące ludzi bardzo dotkliwie doświadczonych przez los. W książce nie znajdziemy zbyt wielu wątków pobocznych, czy też bardzo rozbudowanych postaci drugoplanowych, jednak biorąc pod uwagę, że historię poznajemy głównie za sprawą małego chłopca, który zna jedynie obozową rzeczywistość, nie wydaje mi się, by był to mankament całej historii. Książka zdecydowanie działa na wyobraźnię i zmusza nas do zadania sobie pytania, w jaki sposób sami podchodzimy do tej problematyki. Czy moglibyśmy zrobić nieco więcej dla tych, którzy stracili już nadzieję na lepsze jutro? Gorąco zachęcam do lektury.

24.05.2017

"Wall Street Story. Angielski Thiller z ćwiczeniami" Tom Law




Autor: Tom Law
ISBN 978-83-7788-894-0
Wydawnictwo: Edgard
Wydanie: Warszawa 2016
Więcej informacji:
http://www.jezykiobce.pl/

 
 
 
 
 
Chyba każdy uczący się jakiegoś języka pragnie, by ten proces był możliwie przyjemny i niezbyt męczący. Zapewne ucieszy więc, gdy napiszę, że nauka może być wręcz pasjonującym zajęciam, przy którym aż będziecie się garnąć do poznawania nowych słówek. Jak to możliwe? Koniecznie zajrzyjcie do oferty wydawnictwa Edgard. Znajdziecie tam szereg książek językowych, wśród nich kryminały, powieści, thillery, a nawet erotyk. Dziś co nieco o książce "Wall Street Story. Angielski Thiller z ćwiczeniami".
 
Książka skierowana jest do osób uczących się języka angielskiego (w tym przypadku American English), które potrafią już w miarę biegle się nim posługiwać. Fabuła książki jest niebagatelna. Na kolejnych stronach poznawać będziemy fascynujące losy młodego finansisty, który zaczyna swoją karierę na Wall Street. Pewnego dnia przypadkowo staje się świadkiem samobójstwa znanego bankiera. Wszystko wskazuje na to, że w sprawę uwikłana jest cała finansjera Wall Street. Oczywiście nie zabraknie również romansu, więcej jednak nie zdradzę, by nie psuć przyjemności czytania.
 
Historia okazała się na tyle ciekawa, że za pierwszym razem pozwoliłam sobie opuścić ćwiczenia, by poznać jej zakończenie. Gdy już zaspokoiłam ciekawość, wróciłam do ćwiczeń i w ten sposób wykorzystałam cały potencjał książki. Słownictwo utrzymane jest na bardzo dobrym poziomie. Jak zwykle w językowych książkach tego wydawnictwa, na marginesie pojawiły się tłumaczenia trudniejszych zwrotów, tak więc nie trzeba wertować słowników. Do dyspozycji mamy bardzo różnorodne ćwiczenia, dzięki którym możemy zweryfikować poziom zrozumienia tekstu i utrwalić poprawne konstrukcje leksykalno-gramatyczne. Znajdziemy tu zarówno zadania typu: uzupełnij luki, połącz w pary, prawda/fałsz, tłumaczenie, przekształcanie, jednym słowem wszystko to, z czym możemy spotkać się w tradycyjnych podręcznikach, jednak tutaj podane w bardziej atrakcyjnej formie.
 
"Wall Street Story. Angielski Thiller z ćwiczeniami" to połączenie wciągającej historii ze skuteczną nauką języka angielskiego. Książka stanowi bardzo sympatyczny prezent dla każdego, kto już od dłuższgo czasu uczy się tego języka i poszukuje jakiegoś urozmaicenia. Zachęcam również do przejrzenia całej oferty wydawnictwa, znajdziecie tam bowiem również książki dla osób które dopiero zaczynają swoją przygodę z językiem obcym. Oby była ona równie pasjonująca jak ten thiller. Zachęcam.

17.05.2017

"Miłość w spadku" Agnieszka Rusin




Autor: Agnieszka Rusin
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2016-04-05
ISBN: 978-83-65351-07-4
Liczba stron: 304







Od czasu do czasu miło jest sięgnąć po sympatyczną, romantyczną historię. Opowieść przy której można się odprężyć i choć na moment uwierzyć w bajkową miłość. Mogło by się wydawać, że "Miłość w spradku" idealnie wpisuje się do tej kategorii. Pomysł sam w sobie nie był może najgorszy ale diabeł tym razem tkwi w szczegółach.

Już sam opis na okładce wzbudził we mnie pewną konsternację. "Marina to typowa współczesna 30-latka. Jej życie jest nudne i naznaczone rutyną." Zastanawiam się, czy sporządzono już statyki potwierdzające tezę, że życie większości 30-latek jest nudne... I czy rutyna nie jest stałym elementem życia większości społeczeństwa? Porzućmy jednak te rozważania i przejdźmy do samej fabuły. Niestety i tutaj pojawia się sporo zgrzytów, a cała historia jest najdelikatniej mówiąc mocno naciągana.

Życie Mariny pozostawia wiele do życzenia. Pewien splot zdarzeń sprawia, że opuszcza rodzinne strony, by rozpocząć wszystko od nowa. W jej życiu pojawia się pewien mężczyzna, a pewien zapisek w spadku sprawia, że nie może go opuścić. Czy osoba, która go sporządziła ma dar przewidywania przyszłości i wskazała tego, który ma stać się tą jedyną i prawdziwą miłością?

Główną bohaterką jest więc wyżej wymieniona nudna Marina, która w najbliższym czasie ma poślubić człowieka, z którym jest w związku wiele lat. Do ślubu pozostało zaledwie parę dni, gdy dziewczyna z przerażeniem odkrywa, jakie są poglądy jej wybranka na rolę kobiety w małżeństwie. Ja rozumiem, że od tego typu literatury nie trzeba wymagać cech arcydzieła ale myślę, że odrobina prawdopodobieństwa by się przydała. Dalej, zupełnie trywialne zdarzenie sprawia, że dziewczyna rzuca pracę, nie mając ani perspektyw na cokolwiek innego, ani jakiegokolwiek sensownego doświadczenia. To jednak nic, bo jak wkrótce się okazuje, wystarczy wyżalić się pierwszej napotkanej osobie, a ta nie tylko wskaże potencjalnego pracodawcę, ale nawet pozwoli użyć własnego imienia, jako osoby rekomendującej. Wszystko wskazuje również na to, że osoby aktualnie znajdujące się na bezrobociu to po prostu lenie, pracodawcy bowiem czekają, aż ktoś zapuka do ich drzwi i przyjmują jak leci, nawet bez adekwatnego doświadczenia. Wreszcie dochodzimy do zapisku w spadku, który nie dostarcza dziewczynie jakichkolwiek korzyści, a mimo to godzi się ona na jego dziwaczne warunki. Co więcej, wytyczne spełnia nawet na wyrost, bo choć nigdzie nie znalazłam informacji, że to naprawdę wymagane, kobieta godzi się przez rok dzielić dach z człowiekiem, który (przynajmniej na początku) spędza noce na hulankach a ją samą traktuje bardziej jako sprzątaczkę i kucharkę. Oczywiście wszystko z czasem się zmienia i dochodzimy do przewidywalnego happy endu, niemniej w zachowaniu Mariny trudno doszukać się jakiegokolwiek sensu. Przykładów na dziwaczne zachowania mogłabym wypisać jeszcze przynajmniej kilka, nie chcąc jednak za bardzo spoilerować, powstrzymam się od wyliczania kolejnych argumentów.
 
Główna bohaterka nie wzbudziła we mnie żadnych pozytywnych emocji. Odebrałam ją jako postać bardzo niedojrzałą, krótkowzroczną i małostkową. Jej zachowanie wielokrotnie wprawiało mnie w zdumienie, jak choćby w sytuacji, gdy przemierza pół świata, by dotrzeć do szpitala, w którym leży jej ojciec, a będąc praktycznie na mniejscu, nadal nie wiedząc, jaki jest jego stan, ma czas na pogaduszki o planach małżeńskich siostry. Dziewczynę spotyka w życiu sporo przykrości, jednak trudno mi było wzbudzić w sobie litość. To, co ją spotykało postrzegałam raczej jako logiczny rezultat jej postępowania.
Lektura, która w założeniu miała mnie odprężyć, mocno mnie sfrustrowała. Spoglądając jednak na oceny innych czytelników, wszystko wskazuje na to, że jednak może się podobać. Jeżeli więc lubicie tego typu historie, zachęcam do lektury i wyrobienia sobie własnej opinii. Jak dla mnie totalne nieporozumienie...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...