18.06.2012

Wywiad z Mariuszem Zielke

Lektura "Księgi Kłamców" była dla mnie wyjątkowo ciekawym doświadczeniem, po którym nie mogłam oprzeć się pokusie, by poznać jej autora nieco lepiej. Zapraszam Was do mojego pierwszego wywiadu z jednym z najbardziej nietuzinkowych, współczesnych, polskich pisarzy - Mariuszem Zielke.



1. Mali chłopcy zwykle marzą o tym, by zostać strażakami albo kierowcami samochodów wyścigowych. Dlaczego Mariusz Zielke zdecydował się zostać pisarzem?

No a ja od zawsze marzyłem, by zostać pisarzem :) Pierwsze opowiadania pisałem jako mały gnypek, wszystkie pozostały w zeszycie. Potem, na studiach, próbowałem pisać poważne książki, ale nie wychodziło. Uznałem, że jestem za młody, żeby móc opowiedzieć coś naprawdę dobrego i ciekawego. No i z braku laku zostałem dziennikarzem. Potem, przez przypadek trafiła mi się okazja pisania różnego rodzaju czytadeł i to robiłem dla pieniędzy. A gdy dziennikarstwo przestało mnie cieszyć, postanowiłem napisać trochę prawdy o tym zawodzie i różnych innych rzeczach w Polsce, czego efektem była dobrze przyjęta powieść "Wyrok" – rzeczywiście pierwszy polski thriller finansowy, który łączył w sobie krytykę społeczną (był tak zwaną powieścią zaangażowaną) oraz sensacyjną akcję i kryminał z zaskakującym zakończeniem. Ta książka zyskała wiele dobrych ocen, więc postanowiłem zmierzyć się z innymi gatunkami popularnymi.

2. Thiller finansowy, sensacyjna groteska, zbiór opowiadań a teraz "Księga kłamców" - choć póki co miałam okazję przeczytać jedynie tą ostatnią, mam wrażenie, że każda Pana książka jest zupełnie inna. Czy nadal poszukuje Pan własnego stylu a może unika zaszufladkowania?

Ja po prostu lubię eksperymentować, bawić się literaturą. Jednocześnie piszę kilkanaście książek, każda jest inna gatunkowo. Staram się tworzyć opowieści nieszablonowe, takie trochę wydziwione, inne od klasyków gatunków. Nie nadaję się na twórcę wielotomowej sagi, gdyż za bardzo ciągnie mnie do eksperymentów. Uwielbiam się bawić tymi opowieściami, bohaterami, tworzyć dla nich światy i historie, które ich samych wkurzają swoją nieprzewidywalnością. Mam po prostu z tego wielką radochę. Pisanie sprawia mi przyjemność, to dla mnie zabawa nie praca, choć oczywiście wystukanie na klawiaturze iluś milionów znaków jakąś pracą jest. Nie chcę tworzyć sztampy. Chciałbym być oryginalny, prowokujący do myślenia, chciałbym, by moje książki poza rozrywką dawały czytelnikowi coś jeszcze. Jeśli więc ktoś w książce poszukuje szablonowej historii, to nie u mnie. To nie zawsze wszystkim będzie odpowiadać, stąd jednych taka literatura cieszy, innych nie.

3. Jak Pańską najnowszą książkę odebrały najbliższe Panu osoby? Czy poddaje się Pan ich krytyce, bierze pod uwagę ich zastrzeżenia?

Moi najbliżsi zdają sobie sprawę, że moje opowieści są fikcyjne, a poglądy bohaterów książek nie są (albo może nie zawsze są) moimi poglądami. Ja staram się zbudować wiarygodne postaci, które prezentowałyby poglądy charakterystyczne dla jakiś części społeczności lokalnych czy globalnych. Czasami buduję je na stereotypach i te stereotypy podsycam jednocześnie je wyśmiewając. Ale to że w książce znajdzie się opinia krytyczna (czy też taki prowokacyjny opis) w stosunku do Żydów, Murzynów czy katolików nie znaczy, że ja jestem antysemitą, rasistą czy ateistą. Ja nikogo nie osądzam, ale staram się opisać świat takim ,jakim on jest, czasem go przejaskrawiając groteską i absurdem. Nie pluję na kościół, nie szydzę z wiary innych, nie pałam nienawiścią do Czarnych, Białych czy Czerwonych. Ja chcę rozmawiać o tym, jaki jest nasz świat, chcę, żeby czytelnik też się nad tym zastanawiał, a nie bał się zadać pytanie: czy to źle, że przeszkadzają mi jakieś rzeczy w kościele czy stereotypach. Chcę, żeby katolik zastanawiał się bardziej czym jest zło i dobro niż czy czarna szata liturgiczna jest lepsza od purpurowej. Chcę by biskup zarechotał, jak go ktoś przywita: „ty tłuściochu” (jeśli jest tłuściochem) a nie uznawał, że to atak na podstawy wiary. Moja książka „Księga kłamców” wbrew pozorom czy kontrowersjom nie jest antyreligijna. Wręcz przeciwnie, moim zdaniem ona namawia do wiary, do miłości, tolerancji, normalność, tak w kościele, jak poza nim. Jest moralitetem pozytywnym, ma wzbudzać pozytywne emocje, a nie negatywne. Ma bawić wciągając czytelnika w pewną grę wyobraźni, gdzie to czytelnik tak naprawdę będzie decydentem, jak zrozumieć przeczytane słowa. No ale są różni ludzie i nie wszyscy to zrozumieją. Stąd pewnie te zarzuty o nieczytelne przesłanie i niesmaczne żarty, które w przypadku tej książki się pojawiają.

4. Pana dziennikarskie doświadczenia z pewnością wpłynęły zarówno na to, jak Pan pisze, jak i o czym Pan pisze. Pomimo to w Pana książce nie brakuje mniej pochlebnych opinii na temat środowiska dziennikarskiego - sprzedajnego i gotowego pójść na skróty, zamiast poświęcić czas szczegółowym analizom. Czy to swego rodzaju rozliczenie ze środowiskiem, jakie Pan poznał, a może prowokacja, niekoniecznie pokrywająca się z Pana opinią?

Jestem krytyczny w stosunku do świata mediów, bo on się nie sprawdza w swej roli kontrolnej, informacyjnej i opiniotwórczej. Zbyt dużo w nim manipulacji i oszustwa, zbyt dużo braku odpowiedzialności, pogonią za łatwizną, za wiele niesolidności, matacta. No taki ten świat mediów jest. Piętnowanie go kończy się wykreśleniem zdania krytyka i wszystko zostaje po staremu. To żadna nowość, nie jestem pierwszy i pewnie nie ostatni w tej krytyce. Świat mediów trochę się zmienia dzięki internetowi, bo już nie tak łatwo ukryć prawdę. Bo internauci są społecznością bardzo otwartą i chętną do prezentacji argumentów strony pomijanej w dyskusji, lubią buntowników i lubią im pomagać. Niestety w tym też jest pułapka, bo tak jak trudno ukryć prawdę, tak łatwo rozpowszechnić kłamstwo. I o tym też jest "Księga kłamców". Powoli zaczynamy żyć w rzeczywistości, w której bardzo ciężko będzie nam oddzielać prawdę od kłamstwa. Myślę, że za parę lat właśnie poprzez rozwój internetu będziemy żyli w świecie bardzo zmanipulowanym. Niestety obawiam się, że wszyscy z tą manipulacją przegramy. „Księga kłamców” właśnie taki świat opisuje już teraz, teraz przejaskrawia, ale za chwilę to będzie bardzo prawdziwy opis. Za chwilę dobro i zło w świecie informacji się tak dobrze ukryją, że człowiekowi będzie bardzo trudno ocenić dane zdarzenia. Ja tę manipulację dobrze poznałem w mediach, ale wyrosłem też w świecie komunizmu, w którym byłem przez ileś tam lat dość skutecznie indoktrynowany, a potem nagle się okazało, że świat wygląda zupełnie inaczej. Teraz internet daje pozorną wolność, ale za chwilę znajdą się specjaliści, którzy będą tym doskonale manipulować (może już są). I nie będziemy wiedzieli, czy śmierć tego czy innego człowieka to prawda, czy zamach, czy żart, a może zupełnie inna rzeczywistość. O tym wszystkim jest „Księga kłamców” - przestrzega przed takim światem ale też nim się bawi, bo w świecie kłamstwa i przewrotności nie mamy innej broni niż śmiech i żart. Znacznie lepiej niż rzucać granatami w policjantów jest częstować ich pierogami czy zrobić psikusa dla ubawu. Ktoś powie, że trywializuję i namawiam do akceptacji zła, a ja odpowiem, że to ten ktoś się oszukuje udając, że tym złem tak się przejmuje, a tak naprawdę nic nie robiąc, nawet się nie śmiejąc. Wolna droga.

5. Czytając wątki o podłożu religijnym zastanawiałam się, czy Polska jest właściwym krajem, by wydawać taką książkę. W moim odczuciu to trochę tak, jakby wdzierać się na stadionie do polskiego sektora z flagą Rosji... Z góry można zakładać, że za moment dostanie się po głowie...

No tak, ale jeśli w mojej książce demon mówi o religii, to ma mówić: och jaki kościół i Bóg są wspaniali, jaki fantastyczny był Jezus Chrystus? Nie, demon stara się podważyć podstawy wiary za pomocą kłamstwa, ale na tyle przewrotnego, że trudno powiedzieć, czy ono na pewno jest kłamstwem. A zaraz potem inna opowieść przedstawi to kłamstwo w jeszcze innym świetle. Ja chciałem pokazać pewne mechanizmy manipulacji, za pomocą których można odbiorcy zrobić wodę z mózgu. I jedynym na to lekarstwem nie jest chodzenie do kościoła tylko myślenie. Ja nie atakuje kościoła, wiary, przekonań. Wręcz przeciwnie: staram się skłonić ludzi do wiary poprzez myślenie, a nie wchodzenie bezkrytycznie w pochód świątobliwych. Myślę, że jeśli człowiek wierzący poczuje się urażony tym co przeczyta w "Księdze kłamców", to znaczy, że on nie do końca jest wierzący, nie rozumie swojej własnej wiary, która jest oparta przede wszystkim na miłości i szacunku do innych. Przynajmniej ja ją tak rozumiem, może niewłaściwie.

Podobnie jest z wulgaryzmami. Czy mój rosyjski marynarz, kloszard który stał się miliarderem, opój i prostak ma mówić językiem uczelnianym? U mnie wulgaryzmy są prowokacją lub środkiem opisu bohaterów. Zresztą, dla mnie to tylko słowa, takie same jak inne.

6. Pisząc recenzję "Księgi kłamców" co chwila kasowałam to co napisałam bojąc się, że moje spostrzeżenia mogą okazać się całkowicie mylne, że nie zdołałam pojąć sensu tej książki. Czy w ogóle istnieje coś takiego, jak jej właściwa interpretacja?

Ja czytałem Pani recenzję i uważam, że świetnie sobie Pani poradziła z interpretacją. Ta książka jest dokładnie tym, co Pani opisała. Bardzo mi się podobała analogia do „Krzywego domu”. No i jednocześnie jest zupełnie czym innym :), a jej odbiór zależy od tego, którą ze ścieżek czytelnik podąży. Ja chciałem stworzyć taką powieść, która dla każdego mogłaby być czymś innym. W pewnym momencie, dokładnie w momencie, gdy jeden z bohaterów (Bastian) wybiera obraz do opowieści, jest rozwidlenie i zależy, w którą ścieżkę czytelnik wejdzie, to się może odnaleźć lub pogubić. Jest to gra z czytelnikiem, który musi podążyć za jedną z linii fabularnych. Pani się odnalazła, a wielu innych czytelników się zagubi i uzna tę książkę za przekombinowaną, słabą, dziwaczną itd. Wszystko zależy od tego, którą ścieżkę wybierze czytelnik. Jestem pewien, że wiele osób będzie miało z tej wolności wyboru dużo radochy i satysfakcji, a inni będą narzekać, że skoro kupili książkę, to chcą opowieści w określonym kanonie a nie nie wiadomo czego. Chciałbym napisać książkę dla wszystkich, ale nie potrafię.

7. Czy w najbliższej przyszłości możemy się spodziewać kolejnej Pana książki?

Kończę pracę nad książką fantasy, dość klasyczną, jak na mnie, choć myślę, że zaskakującą i ciekawą. W połowie mam poważny moralitet i ostrą satyrę na Polskę, również w połowie thriller finansowy, klasyczny kryminał i jeszcze parę rzeczy. A ostatnio zacząłem pisać powieść dla dzieci i dla młodzieży, co mnie dość mocno wciągnęło. Nie wiem, co skończę najszybciej, bo wszystko wymaga jeszcze sporo pracy. Piszę dużo, bo to dla mnie naprawdę wielka przyjemność. Ja nikomu nie staram się sprzedać historii stworzonych w pocie czoła i trudzie dla pieniędzy, tylko opowieści, które mnie samego bawią i które byłem w stanie bez bólu napisać, a potem jeszcze kilka razy przeczytać i nie czuć przesytu. Moje książki to jakaś część mojego świata, mojej wyobraźni (często kłamliwej) i moich wizji, ale nie zawsze moich poglądów. Zapraszam wszystkich do rozgoszczenia się w tym świecie, w którym wszystko wolno, nawet krytykować autora :)

Ze swojej strony pragnę serdecznie podziękować panu Mariuszowi Zielke za udzielenie tak szczegółowych odpowiedzi, po których sporo rozjaśniło się w mojej głowie :-)

A Was wszystkich już teraz mogę zapewnić, że to nie ostatnie spotkanie z autorem na moim blogu - na swoją kolej czeka już "Wyspa dla dwojga...".

13 komentarzy:

  1. Wspaniały wywiad. Pytania są konkretne i takie, jak sama bym chciała zadać, zaś odpowiedzi autora szczegółowe i wyczerpujące. Super- nic dodać, nic ująć. Książkę ,,Księgę kłamców'' czytałam i mile wspominam czas z nią spędzony.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję przeprowadzonego wywiadu z autorem :)
    ciekawie wyszedł
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję że znalazłaś w nim parę odpowiedzi na Twoje wątpliwości ;-)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wywiad. Spodobały mi się odpowiedzi pana Mariusza i jeszcze chętniej teraz będę wypatrywać książki. Mam nadzieję, że uda mi się ją jakoś zdobyć.
    Przy okazji odpowiedzi pomogły mi w paru kwestiach przy moim skromnym pisaniu do szuflady. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem pod wrażeniem odpowiedzi i bardzo się cieszę, że znalazły u Ciebie zastosowanie ;-)

      Usuń
  4. Interesujący wywiad. Gratuluję!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wywiad! U mnie na blogu odpowiedź na Twój komentarz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wywiad bo i autor świetny ;-)

      Usuń
  6. Aguś, zabrałaś się za wywiady. Super! :) Pierwszy z nich bardzo udany, dobre pytania a sam autor zrobił na mnie pozytywne wrażenie, bo odpowiada szczegółowo i wylewnie. Nie wszyscy pisarze potrafią się dobrze zaprezentować; wiem z doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny wywiad - dobrze że autor odpowiadał wyczerpująco, nie tak jak niektórzy, dający raptem dwa zadania ;) A i pytania świetne wybrałaś
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę. :) Wywiad świetny. :) Gratuluję i czekam na kolejne. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy wywiad, trafne pytania, a odpowiedzi były bardzo interesujące.
    Chciałabym przeczytać książkę Pana Mariusza, ale niestety nie mam możliwości. A szkoda, bo tak ją zachwalacie, że zaczyna mnie serce boleć!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...