13.02.2013

Biała Masajka


Audiobook:
Autor: Corinne Hofmann
wydawnictwo: Świat Książki
Czas (min.) 798
Dostępny na: Audeo.pl

Książka:
Autor: Corinne Hofmann
tytuł oryginału: Die weisse Massai
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 2006
ISBN: 9788324704446
liczba stron: 304


Podróżując po różnych krajach, dość często miałam okazję obserwować coś, co nazwałabym letnim romansem. Turyści, a częściej turystki, usilnie próbują zainteresować sobą płeć przeciwną. Zwykle słabo znają język wybranka ale to przecież nieistotne. Chodzi o to, by z wakacji, oprócz tandetnych pamiątek, przywieźć pasjonującą opowieść o egzotycznym amancie. Przygody szybko się kończą i niemal każdy wraca do swojej szarej codzienności. Jednak czasami zdarza się i tak, że turyści ulegają impulsowi, dają się oczarować i nie zważając na różnice kulturowe, pragną znajomość pogłębić.

Corinne Hofmann posunęła się bardzo daleko. W stosunkowo krótkim czasie postanowiła przekreślić swoje dotychczasowe życie i przenieść się do Kenii, kraju, w którym mieszka jej egzotyczny wybranek – Lketinga. Książka „Biała Masajka” ma być osobistą relacją z jej niezwykłej przygody, która trwała kilka długich lat...

Historia rozpoczyna się w chwili, gdy autorka wybiera się do Kenii ze swoim przyjacielem. Planują spędzić tam krótkie wakacje i jeszcze nawet nie przypuszczają, jak te kilka dni zmieni ich sytuację. Przypadkowo napotkany wojownik Samburu, zrobił na niej tak kolosalne wrażenie, że po zaledwie kilku wspólnie spędzonych godzinach, Corinne podjęła decyzję: wróci do kraju, by uporządkować swoje sprawy a następnie odnajdzie Lketingę.

Myślę że w tym miejscu warto na coś zwrócić uwagę. Wiele czytelników zarzuca autorce niesamowitą naiwność i brak choćby najbardziej podstawowej znajomości kultury, w której planowała kontynuować swoje życie. Choć dla co poniektórych to rzecz niepojęta, jeszcze nie tak dawno komputer osobisty czy też Internet, były zaledwie marzeniem, o ile ktokolwiek w ogóle o czymś podobnym myślał. Autorka podjęła swoją decyzję w roku 1986. Możliwe, że istniały już jakieś książki na temat Kenii, jednak przypominam ponownie, że nie można ich było tak po prostu zamówić i odczekać aż przyjdą na stosowny adres. Albo w księgarni coś było, lub, co bardzo prawdopodobne, bardzo ciężko było cokolwiek dostać.

Autorka postanowiła słuchać głosu serca, nie zdając sobie jeszcze sprawy, z jakimi przeciwnościami losu przyjdzie jej się spotkać. W stosunkowo krótkim czasie postanowiła poślubić człowieka, którego ledwo znała, a słaba znajomość języka, nie pozwalała jej tego zmienić. Autorka co prawda była już w Kenii, jednak wcześniejsza wizyta prawie w ogóle nie przygotowała jej na nowe warunki życia. Lepianka z gnoju zamiast hotelowego pokoju, łono natury zamiast toalety, liść zamiast papieru toaletowego, to dopiero początek zmagań. Do tego dochodzi cała masa reguł, do których należy się dostosować. Mężczyzna nie zje posiłku w towarzystwie kobiety, kobieta nie ma prawa go pytać, dokąd się wybiera, nie może pocałować go w usta, które służą wyłącznie do jedzenia... Wymieniać można by w nieskończoność, jednak nie chciałabym odbierać Wam przyjemności poznawania tych niecodziennych reguł życia. Zarówno Corinne jak i Lektinga naprawdę starają się wyjść sobie naprzeciw. Jest wręcz nieprawdopodobne, ile zrozumienia dla odmiennej kultury żony ma masajski wojownik. Niestety z czasem sytuacja wcale nie zaczyna się normować a pojawiają się coraz bardziej poważne problemy. Autorka wycieńczona chorobami i trudami życia marzy o powrocie do domu. Powrót nie jest jednak taki łatwy...

Dobór lektorki w audiobooku uważam za bardzo udany. Zastrzeżenia mam jedynie do fragmentów czytanych po angielsku. Momentami nie byłam pewna, czy lektorka próbuje naśladować słaby język autorki, czy też sama tak słabo po angielsku mówi. Przyjęłam opcję, że chodziło o naśladowanie autorki a całość była na tyle ciekawa, że ta drobnosta niemal przestała mi przeszkadzać.

Historia Corinne uwiodła mnie swoją egzotyką i z całą pewnością dostarczyła wielu interesujących informacji na temat odległej kultury. Można dyskutować na temat tego, czy Corinne mogła lepiej przygotować się do swojej kenijskiej przygody. Niezależnie od tego, jakiego jesteśmy zdania, „Białą Masajkę” warto poznać, bo wbrew pozorom nawet dziś łatwo wpaść w egzotyczną, wakacyjną pułapkę...

Zachęcam.

Biała Masajka [Corinne Hofmann]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

26 komentarzy:

  1. Ekranizację oglądałam milion razy, ale z książką ciągle mi nie po drodze. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że strasznie mnie irytowała główna bohaterka, nie wiem czym, czy rzeczywiście naiwnością, zaślepieniem, hurraoptymizmem... Tym niemniej pochłonęłam tę opowieść jednym tchem, może właśnie dlatego, że wiedziałam, jak jest prawdziwa. Zderzenie kultur - to jeden z moich ulubionych literackich wątków;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to wyjątkowo ślepa i durna baba była. Jej zachowania momentami nie tłumaczy nawet miłosne zaślepienie.

      Usuń
    2. Anetko czym Ci tak za skórę zalazła? :-)

      Usuń
    3. Głupotą...?!Ja rozumiem zakochanie, ale to to juz nie wiem co było.Generalnie kobieta działała mi na układ nerwowy:)

      Usuń
    4. Miłość podobno ogłupia ;-) Ja też wszystko rzuciłam i choć Niemcy to nie Kenia, dziś myślę że naiwnie do tej sprawy podeszłam. Wtedy jednak nie miałam żadnych wątpliwości, że postępuję słusznie, może więc dlatego łatwo mi z bohaterką się utożsamić...

      Usuń
    5. No, ale właśnie..(wiem niezbyt po polskiemu) Niemcy to nie Kenia i o to chodzi. Ta sama (no mniej wiecej:)) kultura etc, a tam z Niemiec pod palmę na klepisko:)

      Usuń
    6. :-) A ja i w Nieczech dostrzegam sporo różnic, których kompletnie się nie spodziewałam :-) Ja wiem, że do klepiska daleko, ale z drugiej strony mam też znajomą, która regularnie kraje porzuca i cholercia jakoś jej wychodzi. I nieważne czy to Indie czy Brazylia. Niemal bez grosza przy duszy a zawsze wyjdzie obronną ręką. Z resztą zauważ że autorka miała jednak pomysł, by wynieść się z tego sklepiska, chciała Kenię ale bardziej cywilizowaną. Gdyby małżonek był inny, może by jej wyszło...

      Usuń
  3. Chyba film jest na ten temat,
    bardzo dobry...
    Nie wiedziałam ,że jest książka.
    Ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam podobną książkę - i nadal trudno mi sobie wyobrazić znalezienie się w takiej sytuacji! Lektura dała wyraźnie odczuć, że tak dobrana para nie mogła stworzyć związku partnerskiego, różnice kulturowe moim zdaniem były nie do przekroczenia. Dla wojownika Samburu biała kobieta była źródłem finansowego dobrobytu dla jego rodziny, ona traktowała go raczej jak rozpieszczone dziecko, niż pełnoprawnego partnera - tak się chyba nie da na dłuższą metę?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzysz może tytuł tej ksiązki?

      Usuń
  5. Ja oglądałam film i pewnie już książki nie przeczytam, choć od lat stoi u mnie na półce :p
    Hehe, ja we wszystkich miejscach godnych uwagi byłam z mężem lub jeszcze-nie-ale-prawie-mężem, więc nie mogę się poszczycić żadną historią letniego romansu :D Cóż, trudno, coś za coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Romanse ciekawa rzecz ale dobry mąż na wagę złota, więc lepiej się go trzymać ;-)

      Usuń
  6. Nie miałam jeszcze okazji czytać ani oglądać ,,Białej Masajki', ale widzę, że trzeba to szybko zmienić, gdyż jest to naprawdę wapniała historia godna poznania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, film też oglądałam - bardzo ciekawa i wartościowa książka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nie kojarzę ani książki, ani filmu. ;x
    Ale czuję się zachęcona. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam książkę i jestem podobnego zdania, że warto poznać pierwszą część. Szokująca jak dla mnie i niestety postawy głównej bohaterki chyba nie zrozumiem. Natomiast dwie kolejne książki Hoffman to strata czasu, bo odniosłam wrażenie, że autorka napisała je na siłę, odcinając kupony od sukcesu pierwszej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam książkę i jestem podobnego zdania, że warto poznać pierwszą część. Szokująca jak dla mnie i niestety postawy głównej bohaterki chyba nie zrozumiem. Natomiast dwie kolejne książki Hoffman to strata czasu, bo odniosłam wrażenie, że autorka napisała je na siłę, odcinając kupony od sukcesu pierwszej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie dla mnie, ale myślę, że może się spodobać mojej rodzicielce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam film z kilka razy jednak do książki mnie nie ciągnie... Może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę czytałam i oglądałam jej ekranizację. Obie zrobiły na mnie wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Do tej pory widziałam tylko film. Najwyższy czas sięgnąć po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Baba działała mi na nerwy - podobnie jak Anecie. Nie mogłam czytać po prostu, tak mnie wkurzało jej pozbawione odrobiny rozsądku postępowanie. Przecież mogła się przespać z Masajem i byłoby OK. No, ja bym tak zrobiła, gdyby mi jaki Masaj wpadł w oko.
    Ale wychodzić za niego za mąż? A po co właściwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w sumie nie wiem... Szukałam odpowiedzi w wywiadach ale jakoś nic mnie do końca nie przekonało... Sama kiedyś też byłam gotowa żucić wszystko dla zupełnie innej kultury ale po powrocie do domu zaczęłam myśleć przytomniej. A ona z jakiś powodów nie... Ale w odbiorze historii naprawdę mi to nie przeszkadzało. Może nawet zapoznam się z kolejnymi częściami...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...