03.04.2014

„Kamerdyner” Wil Haygood




Autor: Wil Haygood
tłumaczenie: Aleksandra Ambros
tytuł oryginału: The Butler
wydawnictwo: Marginesy
data wydania: 26 grudnia 2013
ISBN: 9788363656133
liczba stron: 184





„Kamerdyner” to tytuł amerykańskiego dramatu biograficznego, w reżyserii Lee Danielsa, który pojawił się na wielkim ekranie w 2013 roku. Film opowiada losy czarnoskórego mężczyzny, Eugene'a Allena, który w poszukiwaniu lepszgo życia, opuszcza skonfliktowane na tle rasowym południe USA. Jego summienność i zaangażowanie w wykonywane prace, szybko zostają dostrzeżone, nic więc dziwnego, że ktoś sugeruje mu, by ubiegał się o pracę kamerdynera w Białym Domu. Allen pozytywnie przechodzi proces rekrutacji, przez 30 lat oddanie służy kolejnym prezydentom, będąc świadkiem wielu przełomowych wydarzeń.

W przypadku tak głośnych produkcji dość często pojawia się również książka o tym samym tytule, z filmową okładką. Z reguły jest to opowieść, na podstawie której powstała ekranizacja i dokładnie tego spodziewałam się, sięgając po książkową wersję „Kamerdynera”. Zupełnie zignorowałam informację z okładki, która okazała się kluczowa. „Inspiracja oscarowego filmu” – to chyba najkrótsza, ale zarazem bardzo trafna recenzja całej zawartości.

„Kamerdyner” tak naprawdę stanowi dodatek do filmu. W moim odczuciu, książkę można by sprzedawać w pakiecie, razem z filmem na DVD. Jej autor, Wil Haygood, jest dziennikarzem „Washington Post”, który przed wyborami prezydenckimi w roku 2008, trafił na historię Allena. Ponieważ wiele wskazywało na to, że wybory wygra Obama, uznał, że kamerdyner stanowi wręcz idealny temat na artykuł. Oto człowiek, który od lat pracuje w Białym Domu, będąc światkiem wielu kluczowych wydarzeń w życiu czarnoskórych mieszkańców Ameryki, przygotowuje się do dnia, w którym będzie mógł zagłosować na pierwszego czarnoskórego kandydata na prezydenta. Haygood miał rację, artykuł zyskał dużą popularność i stał się bazą dla bardzo interesującego filmu. W książce, autor opisuje swoje wrażenia ze spotkań, jakie odbył z Allenem. Wraz z nim dane nam będzie prześledzić drogę od artykułu do filmu, i nastroje towarzyszące jego powstawaniu. Ponadto Haygood nakreślił nam sytuację, z jaką od lat borykają się czarnoskórzy aktorzy, a także przybliżył sylwetki kolejnych prezydentów, jakim służył czarnoskóry kamerdyner. Eisenhower, John F. Kennedy, Lyndon B. Johnson, Richard Nixon, czy Ronald Reagan – prezydentura każdego z nich naznaczona była problematyką segregacji rasowej, można więc sobie wyobrazić, jak niesamowita musiała być dla Allena służba właśnie takim osobom.

Książkę uzupełnia szereg ciekawych zdjęć. Część z nich to fotografie dokumentujące służbę prawdziwego kamerdynera. Pokazany jest na nich podczas pracy, ale również podczas rozmów ze swoimi kolejnymi pracodawcami. W drugiej części znajdziemy z kolei dużą liczbę zdjęć z planu filmowego, co jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, że książka nierozerwalnie łączy się z ekranizacją i powinny występować łącznie.

W tym przypadku chyba lepiej zacząć jest od obejrzenia filmu, który z pewnością dostarcza wielu niezapomnianych wrażeń. Dopiero później warto sięgnąć po książkę, przypomnieć sobie najbardziej wyjątkowe sceny, poznać zaplecze filmu i dowiedzieć się nieco więcej na temat okresu, w którym się rozgrywał.

Co prawda książka nie okazała się tym, na co liczyłam, niemniej nie jest to pozycja pozbawiona wartości. Z całą pewnością jej lektura stanowiła dla mnie skuteczną zachętę do obejrzenia filmu i podejrzewam, że jeszcze wrócę do niektórych jej fragmentów. Chyba po raz pierwszy spotkałam się z książką, która stanowi uzupełnienie filmu. To ciekawe doświadczenie, dlatego zachęcam do jej poznania – koniecznie jednak w dwupaku wraz z filmem. 

Kamerdyner  [Wil Haygood]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

28 komentarzy:

  1. Właśnie większość osób po lekturze twierdzi, że liczyły na znacznie więcej. Postąpię zgodnie z Twoja sugestią-najpierw film, póżniej książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie przeczytam o Twoich wrażeniach :-)

      Usuń
  2. Książki nie czytałam, ale muszę przyznać, że jej fabuła bardzo brzmi znajomo. Może oglądałam ekranizacje, ale z dugiej strony, chyba bym pamiętała o tym. Prędzej jakaś koleżanka mi opowiadała o tym filmie, dlatego tak utkwił mi w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  3. To w sumie dobrze, że kilka tygodni temu obejrzałam film. Teraz spokojnie mogę zacząć czytać książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. To mnie zaskoczyłas. Byłam pewna, że jest to normalna powieść, na której podstawie powstał film. A tutaj taka niespodzianka. Filmu nie oglądałam, ale mam w planach, za to nie wiem czy chciałabym sięgnąć po książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo chciałam napisać! Ależ to dla mnie zaskoczenie! Do książki jakoś mnie nie ciągnie, ale może zmienię zdanie po filmowym seansie:)
      P.S. Doszła do Ciebie książka? :D

      Usuń
    2. Też tak myślałam!! I nawet książkę chciałam przeczytać, żeby potem zobaczyć film...

      Usuń
    3. I ja się dołączam. :) W takim układzie skorzystam z Twojej rady.

      Usuń
    4. Co prawda samego filmu jeszcze nie widziałam ale i tak jestem przekonana że kolejność 1. film 2. książka jest optymalna. Książka nieustannie kojarzyła mi się z dodatkami do filmu na dvd, w których ktoś opowiada jak mu się pracowało na jego planie, jak w ogóle doszło do jego powstania, coś o głównym bohaterze i grającym go aktorze, coś o tle historycznym... "Kamerdyner" to dla mnie właśnie taki bonus w wersji papierowej ;-) Cieszy mnie że nie tylko ja dałan się nabrać - w tak doborowym towarzystwie ;-)

      Usuń
  5. Podchodzę z rezerwą do książek, które powstały na bazie filmów. Zawsze wydaje mi się, że w ten sposób scenarzyści, reżyserzy czy inni twórcy chcą dodatkowo zarobić. A książki jak do tej pory nigdy nie przypadły mi do gustu. W tym wypadku chyba również podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację - w dużej mierze chodzi o kasę, nie ma co się czarować... Generalnie nie mam nic przeciwko temu, szczególnie gdy dzięki temu zapomniana, ciekawa książka po raz kolejny zostanie zauważona, jednak co do "Kamerdynera" mam już trochę mieszane uczucia. Myślę jednak że to fajna sprawa dla osób, które film bardzo poruszył i będą chciały posiadać coś co będzie im o nim przypominać.

      Usuń
  6. Ja również jestem zaskoczona, ponieważ byłam przekonana, że film powstał na podstawie książki. Mam negatywne doświadczenia z tego typu lekturami, ale na pewno obejrzę "Kamerdynera".

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej, w takim razie koniecznie najpierw biorę się za film, a później przyjdzie czas na książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli jednak film, a ja jestem za czytaniem wpierw książki, a dopiero później film. A tu taka niespodzianka.
    Może mi się uda go oglądnąć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo czytałam, zarówno o filmie, jak i książce, ale jakoś nie mogę się do nich przekonać. Może za jakiś czas zabiorę się za film.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze wczoraj rozmawiałam z koleżanką i ona bardzo zachwycała się i filmem i książką! :) I mówiła, że muszę koniecznie i zobaczyć i obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie o tym pomyślałam, żeby właśnie, jeżeli zdecyduję się na przeczytanie, sięgnąć od razu, także po film ;)
    Jakoś mnie nie ciągnie do tej historii, ale mimo to nie pogardzę, jeżeli u mnie zawita. Już niejednokrotnie się na nią natknęła, ale do tej pory inne książki miały wyższą rangę i ostatecznie jej nie kupiłam ;D
    Zapraszam do siebie na konkurs ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle że najlepiej najpiero obejrzeć film. Jeśli zrobi duże wrażenie, warto rozejrzeć się za książką :-)

      Usuń
  12. Spieszę Ci donieść, bo nie wiem, czy sama zauważyłaś, że na stronie "Katalog blogów" Twój blog polecany jest jako "Blog dnia", zobacz :)
    http://www.blogbook.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj dziękuję za informację :-) Gdyby nie Ty, niestety bym przegapiła. Mam wrażenie że wczoraj urosłam kilka centymetrów ;-)

      Usuń
  13. Film, to na pewno obejrzę. Co do samej książki, nie interesują mnie wywiady, reportaże czy biografię, więc myślę, że samą książkę na pewno bym sobie odpuściła. Nie wiem, co jest tego głównym czynnikiem. Bo zdjęcia to mogę zobaczyć w księgarni, historię bohatera obejrzeć na ekranie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym co napisałaś jestem przekonana że akurat ta książka byłaby dla Ciebie stratą czasu. Na szczęście na brak interesujących ksiązek raczej narzekać nie możesz :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Byłam bardzo zainteresowana filmem, o książce dowiedziałam się jakoś przy okazji. Po wielu recenzjach i jedno i drugie jakoś przestało mnie pociągać. Na pewno kiedyś skuszę się na wersję filmową, co z książką - nie mam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal wierzę że film jest naprawdę warty uwagi i mam nadzieję że się nie rozczaruję...

      Usuń
  15. Zdecydowanie powinni pomyśleć o tej książce jako dodatku do DVD, cennym szczególnie dla koneserów kina. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. film oglądąłam, książkę mialam dziś w rękach i faktycznei wygląda jak taki dodatek i póki co nie mam na nią ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. A to ciekawe, jeszcze się nie spotkałam z tym, żeby książka mogła stanowić niejako "uzupełnienie" filmu. Z reguły były to po prostu powieści, na podstawie których tworzono film.
    Na szczęście film już widziałam; jeśli wpadnie w moje ręce powyższa książka zerknę do niej, by poszerzyć sobie niektóre informacje.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...