31.07.2014

"Johnny Depp. To tylko iluzja" Denis Meikle



Autor: Denis Meikle
tłumaczenie: Anna Hikiert
tytuł oryginału: Johnny Depp. A kind of ilussion
wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: listopad 2012
ISBN: 9788377851104
liczba stron: 496



Johnny Depp niewątpliwie należy do najbardziej charakterystycznych, współczesnych aktorów. W odróżnieniu od wielu kolegów po fachu, zdołał on wyrwać się ze schematu „ładnego chłopczyka”, dzięki czemu otworzyły się przed nim ogromne możliwości, jeżeli chodzi o wcielanie się w bardzo nietypowe role. „Piraci z Karaibów”, „Edward Nożycoręki”, „Co gryzie Gilberta Grapea”, „Truposz” – to jedynie kilka przykładów niezwykłych filmów z jego udziałem. Z tym większym zainteresowaniem sięgnęłam po biografię Denisa Meikle’a poświęconą włanie tej niebanalnej postaci. 

Jak to często w przypadku znanych aktorów bywa, Johnny zawdzięcza swoją karierę przypadkowi. Tak naprawdę marzyła się mu kariera muzyka, z tego też powodu postanowił porzucić szkołę. Proza życia i coraz większe problemy finansowe sprawiły, że zwrócił się w kierunku szklanego ekranu. Szybko zorientował się, że ta droga może przynieść mu znacznie większe dochody niż jakakolwiek z dotychczas podejmowanych prac tymczasowych. Nawet jeśli jego aktorski debiut pozostawia wiele do życzenia, jego specyficzna uroda sprawiła, że niedługo musiał czekać na kolejną szansę. Stosunkowo szybko zdobył również status idola nastolatków. Na szczęście od samego początku towarzyszyło mu przeczucie, że stać go na o wiele więcej, niż wyłącznie granie „ładną buzią”. Zdołał wspiąć się na szczyty sławy choć jego droga nie należała do szczególnie łatwych. Również życie prywatne nie można zaliczyć to wyjątkowo udanych. Niełatwe dzieciństwo, niepowodzenia w życiu miłosnym, konflikt z prawem, narkotyki i alkohol, problemy z dziennikarzami – nie ulega wątpliwości, że Meikle otrzymał ogromną ilość materiału do przetworzenia. Jak poradził sobie z tym zadaniem? 

„Johnny Depp: To tylko iluzja” to z całą pewnością bardzo rzetelna pozycja. Jej autor włożył wiele pracy w szczegółowe przedstawienie zarówno życia prywatnego aktora, jak i efektów jego pracy. Meikle nie próbuje niczego wybielać, niczego nie pomija, nie próbuje usprawiedliwiać. Z drugiej jednak strony ogranicza się do faktów, jego opisy dalekie są od brukowych sensacji. Biorgafia należy więc do książek, które warto mieć na uwadze, jeżeli pragnie się uzyskać kompletny obraz Johnnego Deppa, zarówno jako osoby prywatnej, jak i publicznej. Muszę jednak przyznać, że pomimo iż miałam już okazję przeczytać naprawdę wiele najróżniejszych biografii, ta wyjątkowo mnie zaskoczyła. Co prawda bardzo cenię sobie książki pisane przez osoby, które nie są ślepo zapatrzone w opisywaną postać, jednak czytając tę biografię szybko zaczęłam mieć wrażenie, że Meikle wręcz zasługi Deppa umniejsza. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że pierwsze role aktora do najbardziej zachwycających nie należą, trudno tego z resztą oczekiwać od osoby, która na dobrą sprawę nigdy nie planowała na stałe wiązać się z filmem. Jednak takie produkcje jak „Edward Nożycoręki”, „Co gryzie Gilberta Grapea”, czy „Dziewiąte wrota” w moim odczuciu należą już do wyjątkowych. Również „Don Juan DeMarco” zapisał się w mojej pamięci jako bardzo czarujący obraz, z kolei „Na żywo” dostarczył mi sporej dawki rozrywki. Tymczasem Meikle nie szczędzi słów krytyki zarówno odnośnie samych filmów, jak i odtwarzanych przez Deppa roli. „Co gryzie Gilberta Grapea” jest wegług jego słów schematyczny, gra w „Don Juanie DeMarco” drewniana, „Na żywo” jest całkowicie nielogiczny. W niemal każdej roli Depp zostaje określony jako mało przekonujący, źle dopasowany, bądź zbyt skupiony na prywatnych problemach. Gdy w dalszej części książki pojawiło się zdanie, że Depp należy do najlepiej opłacanych aktorów, miałam ochotę zapytać autora, jak to możliwe, skoro każdy film z jego udziałem to całkowita klapa. Długo zastanawiałam się czy doczekam się opisu filmu, który wyda mi się choć odrobinę pozytywny. Doczekałam się, byli to „Piraci z Karaibów”, w przypadku których autor wręcz rozpływa się w zachwytach. To bodaj jedynie miejsce w książce, w którym znajdziemy takie słowa jak „idealny” czy „doskonały”. Osobiście nie darzę tego filmu szczególnym sentymentem, o wiele bardziej cenię sobie bardziej specyficzne filmy, dlatego też ta nagła zmiana w stosunku autora stanowiła dla mnie kolejne, spore zaskoczenie. 

Fani Deppa z całą pewnością będą również ubolewać nad stosunkowo małą ilością zdjęć aktora. Co prawda pojawiła się tutaj bardzo ładna, kolorowa wkładka z bardzo interesującymi ujęciami, jednak powinno ich być zdecydowanie więcej. Podejrzewam jednak, że w tym przypadku chodziło po prostu o kwestie finansowe – książka miała pozostać w zasięgu finansowych możliwości każdego fana. 

Czy „Johnny Depp: To tylko iluzja” to pozycja którą poleciłabym każdej osobie zainteresowanej postacią aktora? Raczej nie. Szczerze wątpię, że przypadnie do gustu osobom, które bezkrytycznie spoglądają na dorobek Deppa. Choć sama do takich osób nie należę, i tak miałam problem z taką kumulacją mało przychylnych słów. Mimo to nie żałuję ani jednej minuty poświęconej tej biografii. Za jej sprawą powróciłam w pamięci do wielu niesamowitych filmów, jak również poznałam bardzo intrygującą postać z zupełnie innej strony. Dodatkowym smaczkiem jest szereg cytatów z poszczególnych filmów, również tych ze scen, które zostały wycięte z ostatecznej wersji. 

Jeżeli przykładacie dużą uwagę do rzetelności i wielości szczegółów, książka z całą pewnością może Was zainteresować. Jeżeli jednak pragniecie żyć w przekonaniu, że Johnny Depp to aktor doskonały, tym razem można ją sobie spokojnie podarować. 

14 komentarzy:

  1. A to rozumiem, czemu na okładce jest Sparrow. ;) Skoro autor tak lubi ten film, wybór jest jasny. Mnie z kolei najbardziej podobał się Depp w "Edwardzie Nożycorękim". Ogólnie nie jestem jakąś ogromną fanką tego aktora, ale tam właśnie zrobił na mnie pozytywne wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Edward był naprawdę niesamowity. :-) Klimat, kreacja, w ogóle całość :-)

      Usuń
  2. Książka mnie zaciekawiła, lubię tego aktora, ale jak wszyscy nie jest bez wad :)

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba sa je podaruje ( chce zyc w przekonaniu )

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś tak się złożyło ,że nie oglądałam flmów z tym aktorem...
    A Piratów nie lubię, ale to jak zwykle kwestia gustu...

    OdpowiedzUsuń
  5. O, cieszę się, że tak wysoko i pozytywnie oceniłaś biografię jednego z moich ulubionych aktorów! Od razu mam ochotę po nią sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię Deepa, cenię go sobie jako aktora, ale szczerze mówiąc niespecjalnie ciekawi mnie jego życie osobiste. Dlatego też, wolę nie zgłębiać jego życia, tylko oglądać z nim filmy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię aktora, ale jego biografii niekoniecznie chciałabym poznawać:). A fakt, że autor książki, tylko umniejszał zasługi aktora, rzeczywiście wydaje się być nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja Deppa kocham za wszystko, po prostu bo jest i kogoś trzeba kochać :) Ale Biografie jakoś mnie nie przekonują, wolę żyć w tej pięknej mydlanej bańce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku doskonale to rozumiem :-)

      Usuń
  9. Hmm... Dziwne podejście. Pisać książkę o aktorze po to, żeby go krytykować? Hmm...
    Mimo to, chętnie bym ją przejrzała, z czystej ciekawości co też autor ma Deppowi do zarzucenia.
    A "Piratów z Karaibów" bardzo lubię. Świetnie się przy tych filmach bawię, choć Johnny ma na koncie lepsze role. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy ja wiem...Autor książki może nie tyle chciał go krytykować, co patrzeć na jego aktorskie dokonania w sposób obiektywny, bez różowych klapek na oczach i to plus tej książki wg mnie. Faktem za to jest, że mała ilość zdjęć to jej duży minus. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic przeciwko obiektywnemu spojrzeniu ale w moim odczuciu tutaj za bardzo skupił się na rzekomych niedostatkach i jakoś "zapomniał" o zasługach. No i ciężko mi przejść do porządku dziennego nad tak krytycznymi słowami odnośnie moich ulubionych filmów ;-) PS Zakładam że nawet jeśli połowa książki to byłyby zdjęcia, i tak miałabym wrażenie że jest ich za mało ;-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...