07.10.2013

"Czary w małym miasteczku" Marta Stefaniak



Autor: Marta Stefaniak
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 19 czerwca 2012
ISBN: 9788378392019
liczba stron: 295








Można by powiedzieć, że to historia, którą napisało życie. Małe, prowincjonalne, nieco podupadłe miasteczko, a w nim grupka ludzi, od lat wykonująca te same prace, zmagająca się z troskami, które z roku na rok stają się coraz większe. Nikt na nic nie czeka, nikt nie ma już aspiracji, by coś zmienić na lepsze. Mijają dni, tygodnie, lata, a każdy dzień przypomina poprzedni i następny. Tak w największym skrócie prezentuje się sytuacja, jaką zastajemy w książce „Czary w małym miasteczku”.

Poznajemy burmistrza mieściny, który już dawno zapomniał o przedwyborczych obietnicach. Dług wdzięczności wobec tych, którzy pomogli mu odnieść zwycięstwo, pochłonął nie tylko większość dostępnego budżetu, ale również jego aspiracje i siły. Miejska urzędniczka od lat utrzymuje dwóch dorastających synów, a także męża, który najwyraźniej pogodził się z bezrobociem. Stresy w pracy rozładowuje zajmując się domowymi wypiekami, stanowiącymi jej jedyną rozrywkę.

Z kolei sklepowa Krysia przez większość roku odgrywa słomianą wdowę. Podczas gdy jej mąż spędza długie miesiące za granicą, sama ledwo wiąże koniec z końcem. Co gorsza, pieniędzy jest coraz mniej, bo małżonek coraz chętniej sięga po kieliszek. Wzorowa uczennica gimnazjum, staje się obiektem westchnień katechety. Przerażona dziewczynka nie wie, do kogo zwrócić się o pomoc, dlatego robi, co tylko w jej mocy, by uniknąć kolejnego dnia w szkole. Niestety na dłuższą metę takie rozwiązanie na niewiele się przydaje. Cokolwiek by nie robiła, wszystko zdaje się prowadzić ją w pobliże katechety. Mamy jeszcze małżeństwo sklepikarzy, którzy regularnie urządzają spektakularne awantury i niepozorną lekarkę, której życie towarzyskie ogranicza się do odwiedzania rodzin, które pod pretekstem kawki czy herbatki, ściągają ją na bezpłatną wizytę domową. Miasteczko, jakich pewnie wiele - szare, smutne, bez przyszłości.

Sytuacja zmienia się diametralnie w chwili, gdy w okolicy pojawia się sympatyczna choć niepozorna staruszka. Z pozoru nic nie znaczące spotkania, prowokują zmiany, o jakich mieszkańcy małego miasteczka nawet nie śnili. Kim jest owa tajemnicza kobieta, jakie są jej zamiary? Czy ma coś wspólnego z bogatą, tajemniczą kobietą w czerni, która pojawia się tam nieco później?

Trzeba przyznać, że Marta Stefaniak, pisząc swoją debiutancką powieść, wpadła na naprawdę sympatyczny pomysł. Opisując zdarzenia zupełnie nieprawdopodobne, pośrednio uświadamia czytelnikowi, że czasem nawet drobna inicjatywa, może wywołać w życiu lawinę pozytywnych zmian. Choć w powieści bohaterowie zdają się raczej bezwolni, i działają jedynie wtedy, gdy zostaną "właściwie pokierowani", oczywistym jest, że już naprawdę niewielki wysiłek z ich strony, mógł doprowadzić do pozytywnej zmiany w ich codziennym życiu. O ile jednak sam pomysł jest naprawdę przyjemny, o tyle rozwiązanie problemów, jakie zaproponowano w książce, wydało mi się zbyt oczywiste i bardzo schematyczne. Przykładowo burmistrz dosłownie z dnia na dzień jest w stanie odciąć się od swoich "dobrodziejów" i wyczarowuje coraz to nowe dotacje, tak by z miejsca naprawić wszystkie niedociągnięcia w miasteczku - pieniądze zdają się płynąć wartką rzeką a osoby, które burmistrz "odsunął od koryta", wcale nie próbują odzyskać swoich wpływów. Trudno powiedzieć, czy było to zamierzone, ale zaskakuje również postawa tajemniczej staruszki po przybyciu do miasteczka kobiety w czerni. O ile wcześniej motywowała ludzi do działania i walki o poprawę ich bytu, o tyle później staje się zupełnie bierna i bezwolna. Pozostaje pytanie dlaczego tak się stało, czy kryło się za tym głębsze przesłanie?

W moim odczuciu wykorzystanie magii w książce wypadło mało przekonywująco i na dobrą sprawę było zbyteczne - podobne efekty można było uzyskać bez użycia jakichkolwiek magicznych sił. Również przesłanie książki nie jest dla mnie do końca jasne. Początkowo byłam przekonana, że autorka próbuje nam uświadomić, jak wiele w naszym życiu zależy od naszego działania. Można nieustannie się na coś uskarżać, można jednak zdobyć się na większy wysiłek, i coś zmienić. Po lekturze książki mogę co najwyżej stwierdzić, że w życiu człowieka zdarzają się dobre i złe chwile, co stanowi naturalną kolej rzeczy. Nie potrafię jednak odpowiedzieć na pytanie, czy powinnam walczyć o zmiany, czy jednak mimo wszystko pogodzić się z przeciętnym, ale przynajmniej w miarę bezpiecznym życiem.

Szkoda, że potencjał naprawdę ciekawego pomysłu nie został do końca wykorzystany. Mam nadzieję że w przyszłości autorka zrezygnuje z zupełnie niepotrzebnego wątku magicznego, a skupi się bardziej na problemach zwykłych ludzi, bo póki co to w moim odczuciu wychodzi jej najlepiej. Warto również zastanowić się nad bardziej jasnym przesłaniem dla czytelnika. „Czary w małym miasteczku” mogły prowokować do refleksji nad własnym postępowaniem, i naprawdę żałuję, że czegos zabrakło. Książka może stanowić miły odprężacz, pod warunkiem, że nie będzie się oczekiwać czegoś głębszego.

Czary w małym miasteczku [Marta Stefaniak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

12 komentarzy:

  1. nie powiem by było to lektura dla mnie, ale recenzja fajna pełna wszystkiego co powinno się w niej znaleźć ! pozdrawiam i zapraszam do siebie na MK Czytuje

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, miałam podobne odczucia - powieść wypadła przeciętnie, a zapowiadała się znacznie ciekawiej i głębiej, że tak powiem. No cóż, przeczytać dla odprężenia i bez oczekiwań na więcej zawsze można:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że książka nie do końca podołała Twoim oczekiwaniom. Ale te małe minusiki i tak książki nie dyskwalifikują w moich oczach. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czytałam i miło ją wspominam, aczkolwiek zgadzam się, że nie jest to jakaś górnolotna lektura tylko raczej taki zapychacz czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce. Pomimo braków o jakich piszesz, dałabym jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tę książkę czytało mi się niezwykle ciężko. Nie potrafiłam przez nią przebrnąć, a kiedy już ją skończyłam, to byłam za to bardzo, bardzo wdzięczna. Pomimo tego, ten wątek magiczny został tak "doklejony" ni z gruchy, ni z pietruchy. Zupełnie bez sensu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli delikatnie ujmując...takie sobie?! To poczekam z lekturą, jak już nie będę miała innego czytadła pod ręką.

    OdpowiedzUsuń
  8. A może ona musi być troszkę inna niż inne? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie było mnie jakiś czas, a tu takie zmiany :) fajnie :)
    C o do książki to miałam na nią ochotę, ale jakoś mi przeszło, może kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewno czytać nie będę, ale wydaje mi się, że najważniejsze w życiu to nie zgadzać się na zło.
    Po prawdzie ze złem jakiego sami doświadczamy trudno jest walczyć natomiast ze złem nakierowanym na innych walczyć powinniśmy bezwzględnie.
    A czy warto walczyć o zmiany. Zależy czego one dotyczą, jeżeli bardziej godnego życia to uważam, że tak a jeżeli chodzi tylko wyłącznie o podniesienie status społecznego czy finansowego to już nie. Wtedy nic na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Początkowo poczułam się zaintrygowana pomysłem autorki, ale to w jaki sposób poprowadziła całość zupełnie mnie nie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przekonuje mnie do końca tym razem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...