30.11.2016

"Shantaram" Gregory David Roberts




Autor: Gregory David Roberts
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Cykl: Shantaram (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
tytuł oryginału: Shantaram
data wydania: 17 lutego 2016
ISBN: 9788365282316
liczba stron: 800




 
Zapewne każdy z Was wielokrotnie spotkał się z chwytliwymi sloganami, umieszczonymi na okładkach książek, które mają utwierdzić nas w przekonaniu, że jest ona naprawdę wyjątkowa. Najczęściej wydawcy zapewniają nas, że to "światowy bestseller", który od wielu tygodni znajduje się na liście jakiegoś znanego amerykańskiego czasopisma, zdecydowanie lepszy od jakiejś szalenie popularnej pozycji z tego samego gatunku (w przypadku erotyków "lepszy od Greya" w przypadku książek młodzieżowych "bardziej wciągający niż Harry" itd.). Slogany pojawiają się tak często, że większość moli książkowych uczy się je ignorować. W tym jednak przypadku to właśnie slogan przykuł moją uwagę. Czytelniczy Święty Graal. Wobec takiej rekomendacji naprawdę trudno jest przejść obojętnie. Bez chwili zastanowienia zaczęłam więc czytać...

"Shantaram" to pasjonujący pamiętnik urodzonego w 1952 roku Australijczyka. Były narkoman i anarchista, rabuś-dżentelmen, który w 1980 roku, w biały dzień, uciekł z australijskiego więzienia, stając się jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Australii. Planował ukryć się w Niemczech, jednak los sprawił, że na dłużej zatrzymał się w Indiach. Wraz z nim poznamy slumsy i najciemniejsze zaułki Bombaju, szczegóły interesów tamtejszej mafii, ciemną stronę hinduskiej, filmowej branży. A to dopiero początek...

Nawet jeśli tematyka książki na pierwszy rzut oka nie za bardzo do Was przemawia, warto skusić się na jej lekturę. Mało kiedy bowiem trafiamy na książkę autora, który tak plastycznie potrafi oprowadzić czytelników po Indiach. Gregory David Roberts wręcza nam przepustkę do miejsc, o których istnieniu nawet nie mieliśmy pojęcia. Jego Indie momentami pociągają, by w chwilę później odrażać. To świat pełen paradoksów, w którym szczery uśmiech rozjaśnia twarze mieszkańców slumsów, żyjących w zatrważających warunkach. Poznamy wielu nietuzinkowych bohaterów: biedaków, mafiosów, kobiety upadłe, więźniów, pracowników branży filmowej. Na przestrzeni lat stosunki z tymi osobami będą ewaluować. Niektórzy odejdą, pojawią się nowi, co najmniej równie ciekawi.

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj historia niezwykłej przyjaźni pomiędzy autorem książki i drobnego naciągacza, Prabakera. Przewodnik, pośrednik, taksówkarz, człowiek, którego większość z nas odgoniłaby niczym natrętną muchę, przy bliższym poznaniu okazuje się człowiekiem nadzwyczaj szczerym i wdzięcznym. O równie wspaniałym przyjacielu większość z nas może zaledwie pomarzyć.

"Shantaram" to fascynująca podróż po Indiach i Afganistanie, jednak trzeba tu zaznaczyć, że nie jest to podróż przyjemna. Wręcz przeciwnie, podejrzewam, że wielu czytelników po zamknięciu książki obieca sobie, że nigdy nie wybierze się do tych krajów. Autor bowiem bez litości pokazuje nam ogrom niesprawiedliwości, jaka panuje na świecie. Ucisk tych, którzy uciskani są już do tego stopnia, że trudno sobie wyobrazić, że można ich jeszcze bardziej upodlić... Nawet sam Roberts, będący świadom tego zjawiska, w swoim życiu dostanie kilka bardzo bolesnych nauczek, które zachwieją jego wiarą w istnienie dobra i odkupienia za winy. Tak, "Shantaram" to lektura trudna i przygnębiająca, jednak tak trudno jest oderwać się od niej choćby na chwilę...

Autor powieści ma tendencje do "upiększania" swej historii licznymi, kwiecistymi przemyśleniami. Jestem pewna, że gdyby wyrwać niektóre zdania z książki, wiele osób uznałoby, że napisał je raczej Paolo Coelho. Dla wielbicieli tego autora to niepowtarzalny atut. Pozostali mogą z tym mieć pewien problem, choć w moim odczuciu ten zabieg sprawił, że historia stała się jeszcze bardziej barwna i na swój sposób poetycka.

"Shantaram" przypomina Indie. Jest barwna, tętni życiem, uwodzi, ale i równie często odpycha. Osobiście książką jestem oczarowana i choć sama Świętym Graalem bym jej nie ogłosiła, nie żałuje żadnej minuty, jaką poświęciłam na jej lekturę. Zachęcam do przeczytania, a sama natychmiast sięgam po kontynuację.


Shantaram [Gregory David Roberts]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

09.11.2016

"Pętla dobrego samopoczucia" Carl Cederström, Andre Spicer



Tłumaczenie: Łukasz Żurek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
tytuł oryginału: The Wellness Syndrome
data wydania: 5 września 2016
ISBN: 9788301187583
liczba stron: 304





Nieustanny bieg za doskonałością - szkolenia poszerzające naszą wiedzę i umiejętności, szkolenia zarządzania czasem, radzenia sobie ze stresem, zwiększania własnej efektywności... Chodzimy na siłownię, bo nie chcemy żyć z piętnem otyłości, próbujemy odstawić kawę i papierosy, żeby nikt nie pomyślał, że jesteśmy słabi, kupujemy nowy telefon i markowe ciuchy, żeby każdy widział, jak dobrze nam się powodzi i jacy jesteśmy szczęśliwi. Próbujemy wykreować sylwetkę ludzi, którzy osiągnęli sukces w życiu prywatnym i zawodowym. Poddajemy się różnym badaniom, porównujemy z różnymi statystykami, a wszystko po to, by wypaść powyżej przeciętnej... Konsumpcjonistyczny świat zdołał wmówić nam, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, by zasłużyć na szacunek otoczenia. By to zmienić, przechodzimy kolejne szkolenia, walczymy o kolejne stanowiska, kreujemy wizerunek osoby fit i trendy. Problem w tym, że wszystkie te zabiegi coraz bardziej oddalają nas od autentycznego szczęścia...

Publikacja Carl Cederström, Andre Spicer jest na swój sposób bardzo odważna, pojawia się bowiem w czasach nieustannej mody na samodoskonalenie. Trudno przyznać, że tak łatwo daliśmy wpuścić się w pułapkę, pozwalamy innym dyktować nam co jeść, w co się ubierać, jak żyć. Niejeden czytelnik zada sobie pytanie, dlaczego każdego dnia tak skrzętnie notuje przebyte kilometry czy spożyte kalorie w mobilnej aplikacji. Czy karta wstępu do modnego klubu fitness nie jest aby powodem, dla którego po raz kolejny przymykamy oko na bezpłatne nadgodziny... Nie ulega wątpliwości, że trudno jest przyznać się do własnych błędów, zrewidować swój sposób myślenia, uwierzyć, że nie trzeba być absolutnie idealnym, by być szczęśliwym. Czy ta publikacja może to zmienić? Na pewno nie uleczy wszystkich bolączek świata, jednak być może kogoś zmusi do myślenia, powstrzyma przed kolejnym bezmyślnym zakupem, pozwoli poczuć się lepiej w swojej niedoskonałości?

Nie jestem pewna, czy zgadzam się z autorami we wszystkich kwestiach ale nie mogę zaprzeczyć, że pojawiło się tutaj bardzo wiele trafnych uwag. I to właśnie największy atut  książki - trafne spostrzeżenia, które zmuszają nas do myślenia, głębsza analiza naszych niemal bezmyślnych odruchów. To jeszcze za mało, by zbawić świat, ale dość, by utwierdzić się w przekonaniu, że dodatkowy kilogram czy oblany test, to jeszcze nie powód do rozpaczy. Życie będzie się toczyć dalej, niezależnie od tego, czy zjemy miseczkę kiełków czy czekoladowy batonik. Czas znów zacząć żyć i czerpać z tego radość, a nie tracić bezcennych chwil na analizowanie tego, co można by jeszcze zrobić, by życie stało się lepsze... Zachęcam do tej bardzo intrygującej i interesującej lektury.

07.11.2016

Kapitan Nauka - Gra Lotto Zwierzęta 2+

Gra Lotto jest znana od bardzo wielu lat. Proste zasady sprawiają, że wystarczy zaledwie parę minut, aby ją opanować, a sama gra sprawia graczom wiele frajdy. Wydawnictwo Edgard postanowiło stworzyć nową wersję tej gry, przyjazną dla najmłodszych. Na dzień dzisiejszy istnieją dwa jej warianty: Zwierzęta i Kolory.

Zasad jako takich chyba nie muszę opisywać. W największym skrócie zabawa polega na tym, by obrazki na kolorowych żetonach dopasować do odpowiedniego miejsca na planszy. W tym miejscu warto wspomnieć, że do dyspozycji mamy cztery warianty gry. Każdy może więc wybrać wariant odpowiedni do wieku swoich pociech. W pudełku znajdziemy 6 plansz i 36 żetonów. Do zabawy można wykorzystać całą zawartość pudełka, bądź tylko jego część - w zależności od naszych potrzeb.

 
 

Podczas zabawy z grą „Lotto Zwierzęta 2+” najmłodsi poznają mieszkańców afrykańskiej sawanny, arktycznej krainy lodu, wiosennej łąki, lasu, wiejskiego gospodarstwa, a także zwierzęta domowe. Początkowo byłam nieco sceptyczna co do stwierdzenia, że gra przeznaczona jest już dla dwuletnich dzieci, szybko okazało się jednak, że jej zasad tak na dobrą sprawę w ogóle nie trzeba tłumaczyć. Dzieci instynktownie zaczynają dopasowywać obrazki z żetonów, a odnalezienie każdej kolejnej pary to dla nich źródło sporej satysfakcji.

Wszystkie elementy zostały wykonane z grubej tektury, jednak osobiście wolałabym, żeby plansze były nieco grubsze. Fantazja najmłodszych nie ma granic i istnieje realne zagrożenie, że któraś z plansz mimo wszystko się zegnie. Grubość żetonów jest za to jak najbardziej odpowiednia do tego, by maluchy poćwiczyły motorykę.

Gra „Lotto Zwierzęta 2+” jest bardzo prosta, ale i zajmująca. W przyjemny sposób pozwala ćwiczyć umiejętność rozpoznawania kształtów, motorykę, pamięć wzrokową, a z czasem również refleks. Polecam.
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...