30.08.2013

Magazyn Deutsch aktuell

Deutsch Aktuell to dwumiesięcznik tworzony pod patronatem merytorycznym Wydawnictwa Wagros specjalnie dla wszystkich zainteresowanych nauką języka niemieckiego. Z tej oferty mogą korzystać osoby, które opanowały już podstawy języka i pragną poszerzyć swoje horyzonty i umiejętności. Biorąc pod uwagę, że od kilku lat mieszkam w Niemczech, lektura tego magazynu nie miała prawa sprawić mi trudności. Pragnęłam jednak przekonać się w jakim stopniu zaprezentowane tematy pokrywają się z tym, o czym obecnie mówi się w Niemczech. Do dyspozycji miałam numer 58 (maj-czerwiec) i 59 (lipiec-sierpień). Na ich podstawie opowiem Wam, czego możecie spodziewać się po tym tytule.

Każdy numer rozpoczyna się od aktualności. W tej części znajdują się krótkie notatki na bieżące tematy, recenzje najnowszych filmów, książek i płyt, oraz kalendarium. Już ten dział mile mnie zaskoczył i utwierdził w przekonaniu, że redakcja faktycznie stara się wyłuskać najnowsze ciekawostki. I tak w tej części ukazała się przykładowo informacja o wprowadzeniu nowego banknotu o nominale 5 Euro, o premierze najnowszego modelu modelu VW, zaplanowanej na jesień, czy też o obecnie najbardziej lubianym telewizyjnym moderatorze.

Kolejna strona to krótki komiks, wyjaśniający jeden, konkretny zwrot. Początkowo zastanawiałam się czy nie jest to "marnowanie strony" na w gruncie rzeczy jedną, jedyną informację. Z drugiej strony krótkie historyjki szybko zapadły mi w pamięć, i nawet parę dni później bez problemu mogłam powiedzieć, jakich zwrotów dotyczyły. Okazało się więc, że metoda jest jednak bardzo skuteczna. :-) 

Kolejny dział, zatytułowany "Ochrona środowiska", należy do moich ulubionych. W obu numerach znalazłam bardzo ciekawe artykuły, jeden dotyczący problemów z dostępem do wody pitnej, drugi na temat marnowania ogromnych ilości jedzenia przez zwykłych konsumentów. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, jak aktualne są oba problemy. Do obu, oprócz słowniczka znajdującego się pod każdym artykułem, dostępne są również nagrania w formacie mp3. Dlatego też w tym miejscu parę słów odnośnie lektora. Marc Tobias Winterhagen czyta stosunkowo wolno (z całą pewnością wolniej niż na codzień), bardzo wyraźnie wymawia każde słowo i doskonale akcentuje każdy wyraz. Kto będzie w stanie przeczytać tekst równie dobrze, ten może być pewien najwyższej noty w szkole czy na studiach. :-)

Po zdecydowanie poważnym temacie przechodzimy do tematu bardziej rozrywkowego. W dziale "Ludzie" przybliżone zostały sylwetki wielkich gwiazd sceny muzycznej. Przyznam, że nieco zaskoczył mnie artykuł na temat Rihanny, ponieważ zakładałam, że będą tu prezentowane wyłącznie niemieckojęzyczne gwiazdy. Gdy jednak okazało się, że piosenkarka tego lata zawita do Niemczech wszystko stało się jasne - kolejny akcent na to, o czym obecnie tutaj się mówi. Z kolei wybór Xaviera Naidoo był jak najbardziej oczywisty - ten niesamowicie popularny i ceniony muzyk niedawno wydał kolejną płytę (której recenzja również znalazła się w magazynie). W takich chwilach automatycznie wszyscy przypominają sylwetkę gwiazdy. Swoją drogą mówi się, że właśnie Xavier jak mało kto potrafi sprawić, by piosenka wykonana w języku niemieckim brzmiała bardzo melodyjnie. I muszę przyznać, że coś w tym jest ;-)


W obu numerach artykuły zostały wzbogacone o wersję audio.

Kolejny dział - "Społeczeństwo" to paleta naprawdę różnorodnych tematów. Znalazły się tutaj artykuły na temat problemu starzejącego się społeczeństwa, islamskich nakryć głowy, które mogą być ... modne, wyborze nowego papieża, czy informacji, jakie bezwiednie zdradzamy Facebookowi. Najbardziej przypadł mi do gustu artykuł z bardzo przewrotną hipotezą - nie od dzisiaj wiadomo, że statystycznie chłopcy osiągają słabsze wyniki w szkole a sytuacja zmienia się dopiero w przypadku wyższych stopni naukowych. Czy dzieje się tak dlatego, bo stanowisko nauczyciela zdecydowanie częściej obejmują kobiety? Przekonajcie się sami ;-) W letnim wydaniu znalazł się również artykuł na temat wciąż bardzo odczuwalnej różnicy w wynagrodzeniach pomędzy kobietami a mężczyznami.

Kolejny dział - "Kultura" jest również wielowątkowy - od artykułów poświęconych takim markom jak Porsche i Hugo Boss, przez tradycje cukiernicze krajów niemieckojęzycznych, aż po okrągłe urodziny ... jelonka Bambi :-)

Ostatnie strony poświęcone są takiej tematyce jak polityka, podróże, nauka czy sport. Spis wszystkich artykułów, zarówno z dwóch ostatnich numerów, jak i wcześniejszych wydań, można znaleźć na specjalnie przygotowanej stronie. Tutaj również można ściągnąć konspekty pracy dla nauczycielów, zawierające zestaw ćwiczeń powiązanych z jednym konkretnym artykułem z magazynu. Na koniec jeszcze dwa bardzo fajne dodatki - zestaw zwrotow związanych z konkretnym określeniem (tu odpowiednio zwroty w których pojawiają się zwierzęta i zwroty w których znalazło się słowo serce) a także testy, dzięki którym będziemy mogli zweryfikować naszą wiedzę na temat Szwajcarii i Austrii. 

Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy wzięłam te magazyny do ręki, nie byłam pewna, czy cena jest adekwatna do stosunkowo małej objętości. Jednak po dokładnym przeanalizowaniu obu numerów doszłam do wniosku, że to naprawdę solidna, dobrze przygotowana dawka materiału. Warto również pamiętać o możliwościach obniżenia ceny, takich jak prenumerata w kiosku.

Właściwie nie mam większych zastrzeżeń do obu numerów. Tematyka została bardzo ciekawie dobrana i faktycznie dotyczy aktualnych zagadnień. Słownictwo zostało bardzo dobrze opracowane, tak że praca z magazynem raczej nie będzie wymagała dodatkowego wertowania słownika. Nagrania w formacie mp3 są na naprawdę bardzo dobrym poziomie. Duży komplement dla lektora. Jeżeli mogłabym sobie czegoś jeszcze zażyczyć, to byłyby np. krótkie testy sprawdzające stopień zrozumienia danego artykułu. Można by je ściągać na tej samej zasadzie co konspekty dla nauczycieli. To chyba jedyne życzenie, jakie przychodzi mi do głowy... 

Deutsch aktuell to świetnie opracowany magazyn, który umożliwi uczącym się wyjście poza szkolne schematy i będzie pierwszym krokiem w kierunku zupełnie samodzielnego czytania obcojęzycznych tekstów na praktycznie każdy temat. Gorąco polecam.



Prenumerata w kiosku

Strona towarzysząca magazynowi

Spisy treści i konspekty dla nauczycieli

28.08.2013

A.B.C.

Recenzja bierze udział w konkursie dla Syndykalistów.

Autor: Agatha Christie
tłumaczenie: Wanda Dehnel
tytuł oryginału: The ABC Murders
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 25 października 2005
ISBN: 83-7469-136-0
liczba stron: 192



Agatha Christie jest niewątpliwie najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów. W kryminalnych przypadkach jej bohatera - nadzwyczaj inteligentnego detektywa Herkulesa Poirota, zaczytują się już kolejne pokolenia fanów. „A.B.C.” to już jego jedenasta przygoda, która z pewnością nieco zaskoczy fanów serii.

Tajemniczy A.B.C rzuca wyzwanie słynnemu detektywowi, Herkulesowi Poirotowi. W liście uprzejmie informuje detektywa o morderstwie, jakie ma zamiar popelnić w mieście, którego nazwa rozpoczyna się na literę "A". I faktycznie, dokładnie wskazanego przez szaleńca dnia, dochodzi do takowego morderstwa, którego ofiarą staje się osoba, której nazwisko również zaczyna się na "A". Obok ofiary znajduje się rozkład kolejowy, potocznie zwany ABC. Co gorsza, jakiś czas później Poirot otrzymuje kolejny list od A.B.C, w którym znajduje się zapowiedź morderstwa, które ma wydarzyć się w mieście, którego nazwa zaczyna się na "B". Policja zaczyna podejrzewać "kompleks alfabetyczny", jednak przeczucie znakomitego detektywa podpowiada, że sprawa może okazać się o wiele bardziej skomplikowana... Czy zdoła powstrzymać tajemniczego mordercę, zanim ten dobrnie do końca alfabetu?

Ciekwa intryga stworzona przez autorkę sprawia, że praktycznie już po paru stronach czytelnik wpada w sidła Christie i nie spocznie, póki nie pozna rozwiązania zagadki. A rozwiązanie jest w tym przypadku bardzo zaskakujące. To zasadnicza różnica pomiędzy tym kryminałem i resztą serii - zwykle czytelnik otrzymuje kolejne, drobne wskazówki, dzięki którym, przy odrobinie szczęścia sam ma szanse dojść do właściwego rozwiązania. W tym przypadku historia jest na tyle zawiła a wskazówki na tyle szczątkowe, że prawdopodobnie nikt nie wpadnie na to, co przygotowała dla czytelników autorka.

Główny bohater książki, sławny Herkules Poirot, niemal od razu przypadł mi do gustu. Nie ulega wątpliwościom, że to człowiek szalenie inteligentny i błyskotliwy. Mimo to nie ma tendencji do wywyższania się i lekceważania pomocników, jakiej doszukałam się w innym znanym detektywie, jakim jest Holmes. Również styl samej autorki okazał się nadzwyczaj przyjemny a cała historia na tyle niebanalna, że z pewnością sięgnę po kolejne przygody niezwykłego bohatera.

Myślę, że książka przypadnie do gustu wszystkim fanom kryminałów. To klasyka na wysokim poziomie, która z pewnością będzie zachwycać przez kolejne lata. Zachęcam!

26.08.2013

Phil Collins. Człowiek Orkiestra






Autor: Maurycy Nowakowski
seria/cykl wydawniczy: Gwiazdy sceny
wydawnictwo: Anakonda
data wydania: lipiec 2013
ISBN: 9788363885137
liczba stron: 225





Wydawnictwo Anakonda nie przestaje uszczęśliwiać fanów dobrej muzyki. Zwolennicy Genesis pewnie jeszcze nie ochłonęli po lekturze biografii Petera Gabriela, a na półkach księgarń pojawiła się biorgafia kolejnego legendarnego członka tego zespołu - Phila Collinsa. Jego postać intrygowała mnie już od dawna, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po tę książkę.

Już wiele razy zastanawiałam się nad fenomenem tego muzyka. Co prawda zawsze sprawiał bardzo sympatyczne wrażenie, jednak trudno nazwać go wystarczająco przystojnym, by fanki wpatrywały się w jego plakaty. Również muzyka jaką tworzy i sposób, w jaki śpiewa, zdecydowanie odstają od najbardziej pożądanych nurtów. A mimo to Collins zaliczany jest do muzyków najwyższej klasy a jego piosenki wielokrotnie podbijały listy przebojów. Zakładałam, że w książce nie znajdę opisów ekscesów z alkoholem czy też narkotykami, w ogóle życie muzyka wydawało mi się być bardzo spokojne, by nie powiedzieć ... nudne.

Tym większa niespodzianka spotkała mnie podczas lektury biografii. Bo choć narkotyki, czy alkohol nie odgrywały w niej znaczącej roli, życie muzyka okazało się dość burzliwe. Droga na szczyt była o wiele bardziej wyboista, niż zakładałam a oddanie muzyce bardzo boleśnie odbijało się na życiu prywatnym. Zaskoczyła mnie również geneza wielu bardzo znanych utworów. Nie przypuszczałam, że to o czym śpiewa w tak dużym stopniu pokrywa się z jego osobistymi doświadczeniami.

W trakcie czytania, wyłonił się dość odmienny obraz człowieka, którego, jak się okazało, dotąd zupełnie nie znałam. Pojawiły się bardziej negatywne zachowania, o które muzyka nigdy bym nie podejrzewała. Dowiedziałam się również o wielu bardzo pozytywnych aspektach, jego działalności o których jakoś nieczęsto można przeczytać w gazecie. Fanom artysty z pewnością do gustu przypadnie dość obszerny fragment opisujący niezapomniany koncert w Chorzowie. W książce znalazło się oczywiście dużo więcej smaczków i ciekawostek.

Pomimo wielu spektakularnych sukcesów i niesamowitych przeżyć, Collins u schyłku swojej kariery jawi się jako człowiek nieco rozczarowany swoim życiem. Świadom błędów, jakie popełnił, stara się choć w pewnym stopniu je zrekompensować. Paradoksalnie być może właśnie teraz, gdy jego kolejne przeboje tylko z trudem przebijają się na listy przebojów, muzyk wreszcie powoli odnajduje radość swojego życia. Książka jest niewątpliwie bardzo wnikliwą, zmuszającą do myślenia podróżą przez życie nietuzinkowego człowieka.

Jak na Anakondę przystało, nie zabrakło zbioru kolorowych zdjęć, znakomicie uzupełniających opowieść autora.

"Phil Collins. Człowiek Orkiestra" to słodko-gorzka opowieść o życiu, które pomimo pasma sukcesów, nie można uznać całkowicie udanym. To przestroga dla osób, które tak bardzo skupiły się na osiągnięciu zamierzonych celów, że powoli przestają zauważać to, co w życiu naprawdę ważne. Pozostaje mieć nadzieję, że życie dopisze jeszcze jeden rozdział, w którym muzyk odnajdzie spokój i szczęście. Z całą pewnością na to zasługuje. Zachęcam do lektury.

25.08.2013

Magazyn Français Présent

Magazyny wydawnictwa Colorful Media to doskonały pomysł na urozmaicenie nauki języka obcego. Szereg artykułów z najróżniejszych dziedzin znakomicie poszerza zasób słownictwa, a także przygotowuje uczącego się do całkowicie samodzielnego czytania dowolnych tekstów w języku obcym. 


W przypadku tego typu magazynów rodzi się obawa, czy posługujemy się językiem obcym na tyle dobrze, by z taką pomocą sobie poradzić. Postanowiłam przetestować to na własnej skórze i zmierzyć się z językiem francuskim. Francuskiego uczyłam się w sumie 3 lata, choć z żalem muszę przyznać że nie poświęciłam mu tyle czasu, ile powinnam. W chwili gdy okazało się, że zamieszkam w Niemczech, zupełnie porzuciłam francuski na rzecz niemieckiego. Oznacza to, że przez ostatnie 6 lat prawie w ogóle nie miałam z nim kontaktu. Oczywiście trochę obawiałam się, że tym razem porywam się z motyką na słońce i będę godzinami męczyć się z każdym tekstem. Czy faktycznie tak było?



Do dyspozycji miałam 2 numery (24 i 25). Zaczęłam od pobieżnego przejrzenia całości. Oba numery rozpoczynają się od ciekawostek i aktualności. Spodziewałam się krótkich informacji, jakie przykładowo pojawiają się w magazynie do nauki języka niemieckiego. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy już w tych działach pojawiły się obszerne teksty. Kolejne działy, takie jak kultura, społeczeństwo, podróże i portrety, zbliżone są do tego, co można znaleźć w innych magazynach tego wydawnictwa, choć już sam dobór konkretnych tematów wydał mi się bardzo francuski. :-) Znajdziemy tutaj informacje o znanych francuskojęzycznych atrystkach, Carli Bruni i Zaz.


Nie zabraknie artykułu o festiwalu w Avignon, czy słynnym Le Tour de France. Wybierzemy się na wycieczkę po Algerii i Tajlandii. Dowiemy się dlaczego Francuzi tak często sięgają po rower, gdzie warto wybrać się podczas wakacji, zajrzymy również do niesamowitego centrum handlowego, jakim jest Les Galeries Lafayette. 

Ja zwykle, ważnym dodatkiem do magazynu jest specjalna strona internetowa - http://francais.edu.pl/ na której nie tylko znajdziemy informacje o poszczególnych numerach, ale również, pod tym linkiem, znajdziemy udźwiękowione wersje niektórych z artykułów. Wystarczy wpisać kod znajdujący się przy artykule, lub zeskanować kod telefonem, a już możemy odsłuchać konkretny artykuł. Teksty czyta dwóch lektorów - Anne-Claire Moreau i Alexandre Coulon. Długo nie mogłam się zdecydować, który z nich bardziej mi odpowiada, obaj spisali się znakomicie. Ostatecznie uznałam że nieco bardziej podoba mi się interpretacja Anne-Claire, głównie dlatego, że mówi nieco wolniej i mocniej akcentuje wyrazy, co dla początkującej osoby, takiej jak ja, jest bardzo istotne. 

W najnowszym numerze bardzo fajnym dodatkiem jest również test powiązany z jednym z artykułów. (test można zobaczyć tutaj). Myślę że warto by rozwinąć ten pomysł. Kto wie, być może znaleźliby się nauczyciele zainteresowani włączeniem magazynu w plan zajęć.

Równie pozytywne wrażenie zrobiła na mnie ostatnia strona, na której znajdziemy szereg słówek z mowy potocznej, wraz z tłumaczeniami. Takie słowa jak lizus, spadaj, zakuwać, cykor należą już do standardowego słownika niemal każdego Francuza, dla uczącego się stanowią spory problem, bo trudno znaleźć ich tłumaczenie. 

Wracając jednak do wątpliwości z początu tej notatki - czy po tego typu magazyny mogą sięgać osoby, które tak jak ja opanowały już podstawy, jednak dalekie są od poziomu biegłości? Zakładałam, że nie obejdzie się bez słownika, koniec końcem okazał się on jednak zbyteczny. Teksty są co prawda na bardzo dobrym poziomie, jednak wszystkie trudniejsze słowa i zwroty podkreślono, a ich tłumaczenia znajdują się w słowniczku pod tekstem. Ze słowniczka oczywiście nieustannie musiałam korzystać jednak jego zawartość plus echa tego, czego kiedyś się uczyłam, w zupełności wystarczyły, by zrozumieć tekst. Oczywiście praca nad każdym artykułem trwała zdecydowanie dłużej, niż w przypadku angielskiego czy niemieckiego, jednak nie odczułam, że zabieram się za coś, co przerasta moje możliwości. Dlatego też jestem zdania, że po magazyny wydawnictwa Colorful Media - czy to do francuskiego, niemieckiego, angielskiego, hiszpańskiego czy wreszcie rosyjskiego, mogą sięgać nie tylko osoby od poziomu średniozaawansowanego, ale również te bardziej ambitne, które opanowały już podstawy języka (orientacyjnie poziom A2). Polecam!

Strona poświęcona magazynowi

Lista wszystkich numerów wraz z linkami do artykułów w formacie mp3

Prenumeratę i numery archiwalne najkorzystniej zamówić tutaj.


23.08.2013

Nadchodzi "Skazaniec"!


Krzysztof Spadło to autor, którego chyba w ogóle nie muszę przedstawiać. W zeszłym roku ukazała się jego debiutancka książka - "Marzyciele i Pokutnicy", będąca zbiorem opowiadań z pogranicza science-­fiction i horroru. I choć te gatunki nie należą do moich ulubionych, liczne, bardzo pozytywne recenzje skłoniły mnie do lektury. Przekonałam się na własnej skórze o znakomitym warsztacie autora, choć osobiście o wiele chętniej widziałabym go w nieco innych klimatach.




Możecie wyobrazić sobie moją radość, gdy okazało się, że kolejna książka Krzysztofa Spadło będzie zupełnie inna, a i jej promocja będzie wyjątkowa. "Na pohybel całemu światu!" - pierwszy tom powieści "Skazaniec", ukaże się już 8 września. Zanim to jednak nastąpi, będziemy mieli okazję zobaczyć trailer powieści, nakręcony w więzieniu we Wronkach. Zdjęcia zdobiące ten post, pochodzą właśnie z planu filmowego. Premiera trailera już 1 września.




6 września odbędzie się spotkanie autorskie w rodzinnym mieście Krzysztofa Spadło, na którym zostanie zaprezentowana etiuda filmowa, inspirowana "Skazańcem". Tego samego dnia na moim blogu będziecie mogli przeczytać przedpremierową recenzję tej książki.


Również w pierwszym tygodniu września autor uda się do Zakładu Karnego we Wronkach, gdzie w podziękowaniu za umożliwienie realizacji zdjęć, odbędzie się specjalna projekcja etiudy filmowej. Więzienna biblioteka wzbogaci się również o egzemplarze najnowszej powieści autora.


8 września nastąpi oficjalna premiera powieści i etiudy filmowej. Tego dnia światło dzienne ujrzy:
- papierowe wydanie książki
- wydanie elektroniczne, dostępne we wszystkich formatach
- audiobook - z Leszekiem Wojtaszakiem jako lektorem
- strona internetowa powieści -
skazaniec.com
- fanpage na FB.



Jeśli chodzi o szczegóły fabuły książki, jeszcze przez chwilę potrzymam Was w niepewności, choć zapewniam, że książka jest znakomita i warto się nią zainteresować. Gorąco zapraszam na bloga 6 września, kiedy to pojawi się nad nim moja przedpremierowa recenzja. By nieco zaostrzyć Wasz apetyt, zapraszam do galerii zdjęć z planu filmowego:

21.08.2013

Wydawnictwo Colorful Media - prezentacja



Nauka języków obcych to bardzo czasochłonny i momentami niezwykle żmudny proces. Niezależnie od tego, jaką metodą będziemy się uczyć, najpierw przyjdzie nam poznać podstawowe słownictwo i zaznajomić się z niezbędnymi zagadnieniami gramatycznymi. Z czasem uczący się nabiera większej pewności w posługiwaniu się językiem obcym i zaczyna poszukiwać nowych metod bądź pomocy naukowych, które mogłyby poszerzyć jego umiejętności. O ile w przypadku gramatyki sprawa jest prosta - wystarczy nabyć jeden z wielu podręczników z ćwiczeniami gramatycznymi, o tyle w przypadku leksyki pojawia się pewien problem. Co prawda wydawnictwa oferują najróżniejsze książki, mające poszerzyć nasz zasób słów, jednak większość z nich jest do siebie bardzo podobna. Najczęściej obracają się one wokół tych samych zagadnień tematycznych, pokrywających się z tematyką wymaganą podczas przygotowań do matury czy egzaminów językowych. Co jednak, jeśli osoba nie chce ograniczać się do samego papierka i pragnie w przyszłości bez problemów przeczytać obcojęzyczną książkę, gazetę, lub zrozumieć jakikolwiek zagraniczny program? Właśnie te osoby powinny szczególnie zainteresować się ofertą wydawnictwa Colorful Media. Jego wiodącą działalnością stało się wydawanie znakomitych magazynów językowych, obracających się wokół bardzo różnorodnej tematyki i najbardziej aktualnych problemów. Na potrzeby każdego magazynu stworzono odrębną stronę internetową, na której możemy zapoznać się z konkretnym tytułem, tematyką najnowszego numeru itp. 

W ofercie znajdziemy następujące tytuły:



English Matters
em.colorfulmedia.pl




 

Business English Magazine
business-english.com.pl


Deutsch Aktuell
da.colorfulmedia.pl


¿Español? Sí, gracias
espanol.edu.pl




Français Présent
francais.edu.pl

Остновка: Россия! (Ostanowka: Rossija!)
ostanowka.pl











W każdym magazynie znajdziemy szereg artukułów o najróżniejszej tematyce, począwszy od życia gwiazd, stylu życia, poprzez aktualne wydarzenia na świecie, aż po pracę i naukę. W każdym tekście podkreślone zostały trudniejsze słowa, których tłumaczenie znajdziemy poniżej. Dodatkowo przy wielu artykułach znajdziemy specjalny kod, dzięki któremu będziemy mogli ściągnąć konkretny artykuł w formacie mp3. Fani telefonów mogą również ściągnąć kod QR i konkretny artykuł odsłuchać w telefonie. Wszystkie magazyny cieszą dobrą oprawą graficzną, wysokiej jakości papierem ale przede wszystkim bardzo ciekawie dobranym materiałem. Ponieważ konkretne tytuły nieco się od siebie różnią, w najbliższym czasie przyjrzę się dokładniej kilku tytułom. 

Niniejsze magazyny dostępne są w salonach sieci Empik, salonikach prasowych InMedio, Relay, Kolporter i Ruch oraz w księgarniach językowych. Z doświadczenia wiem jednak, że czasem nieźle trzeba się nabiegać, by zdobyć najnowszy numer. Dlatego warto zainteresować się prenumeratą, dostępną w kiosku wydawnictwa - http://kiosk.colorfulmedia.pl/. Prenumerata ma dwie oczywiste korzyści - kolejne numery będą trafiać na skrzynkę odbiorcy i nie trzeba będzie na nie polować, a do tego zapłacimy mniej niż w księgarni czy kiosku. Jeżeli dodatkowo znajdziemy drugiego entuzjastę tego samego języka i przekonamy go, by obie prenumeraty dostarczane były pod ten sam adres, korzyść finansowa będzie jeszcze większa. Warto również zainteresować się zakładką "wyprzedaż", ponieważ tutaj można czasem znaleźć bardzo korzystne oferty zakupu wcześniejszych numerów. I tak przykładowo w tej chwili istnieje możliwość zakupu 2 numerów Deutsch aktuell w cenie, jaką normalnie zapłacilibyśmy za jeden numer w kiosku. (Darmowa przesyłka obowiązuje zamówienia od 25 zł, do zamówień poniżej tej kwoty musimy doliczyć 3,80 zł)

Magazyny wydawnictwa ColorfulMedia to świetny pomysł na urozmaicenie nauki języków obcych. Mam nadzieję, że kolejne posty, przybliżające konkretne tytuły utwierdzą Was w przekonaniu, że warto się nimi zainteresować. Już dziś serdecznie zapraszam.


19.08.2013

Accabadora. Ta, która pomaga odejść




Autor: Michela Murgia
tłumaczenie: Hanna Borkowska
tytuł oryginału: Accabadora
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 24 października 2012
liczba stron: 192






Femmina accabadora to sardyński termin, którym określano kobiety przeprowadzające eutanazję na osobach w terminalnym stadium choroby. Działo się to bądź na wyraźną prośbę samego chorego, lub na życzenie jego rodziny. Z pokoju umierającego zabierano krzyże, a także obrazy i figurki przedstawiających świętych. Chorego pozbawiano również przedmiotów dla niego ważnych. Miało to sprawić, że oderwania duszy od ciała stanie się łatwiejsze i mniej bolesne. Jeśli chodzi o same techniki uśmiercania, bardziej kojarzą się z morderstwem, niż eutanazją. Kobiety dusiły umierających za pomocą poduszki, udarzały w czoło kijem, lub skręcały kark. Wstrząsające praktyki uwalniały biedne rodziny od długotrwałej opieki nad chorym, któremu nie były w stanie opłacić leczenia. Podobno nawet kościół milcząco przyzwalał na działalność służebnic śmierci.

Nauczona doświadczeniem, zabrałam się do czytania bez studiowania opisu z okładki. Dobrze, że tego nie zrobiłam, bo w moim odczuciu zdradza ona praktycznie całą fabułę, brakuje jedynie detali. Z drugiej jednak strony, być może uniknęłabym lekkiego rozczarowania, książka bowiem nie do końca opowiada o tym, na co liczyłam...

Maria Listru jest już czwartą córką w biednej rodzinie, trudno się więc dziwić, że w oczach matki nie jest ona źródłem radości a raczej utrapienia. Gdy więc Tzia Bonaria, uboga krawcowa proponuje adoptować dziewczynkę jako swoją duchową córkę, jej rodzona matka zgadza się praktycznie bez chwili zastanowienia. Tzia wiele lat temu straciła narzeczonego na wojnie, a mała Maria ma dać jej to, czego niestety nie dało puste łono. Tak oto dziewczynka staje się dzieckiem "narodzonym dwa razy - z biedy jednej kobiety i bezpłodności drugiej".

Jej życie z całą pewnością zmienia się na lepsze. Wreszcie ktoś otacza ją troską i opieką. Jedyne, co może wzbudzać pewne obawy, to nocne opuszczanie domu przez Bonarię. Po każdej takiej nocnej wyprawie, w jednym z okolicznych domów rozpoczyna się żałoba. Tajemnicy nie można wiecznie ukrywać, co się stanie, gdy Maria zroyumie, że jej duchowa mama jest służebnicą śmierci?

Książka ociera się o szalenie ciekawy temat. Jak ocenić działalność accabadory? Od lat trwają dyskusje na temat eutanazji w przypadku osób nie mających szans na wyleczenie, których ostatnie dni, tygodnie a nawet miesiące są pasmem nieustannego cierpienia. W przypadku takich osób służebnica śmierci zdawała się być objawieniem, przynosiła ukojenie i zasłużony odpoczynek. Bonaria zwykła nawet nazywać się „ostatnią matką”, czyli tą którą chory widzi jako ostatnią, zanim wybierze się na tamten świat. Dodatkowo dochodzą duże problemy finansowe sardyńskich rodzin. Opieka nad nieuleczalnie chorym sprawiała, że przynajmniej jeden członek już i tak bardzo ubogiej rodziny, nie mógł chociażby pracować w polu. W perspektywie mogło to oznaczać, że cała rodzina zacznie przymierać głodem. Gdyby jednak nie istniały kontrargumenty, zapewne dyskusje na temat eutanazji nie trwałyby do dnia dzisiejszego. Co zrobić, gdy dana osoba pragnie ukrócić swoje cierpienia, choć sama śmierć bezpośrednio jej nie zagraża? Czy wola rodziny w momencie, gdy nie można porozumieć się z chorym jest wystarczająca? Na te wątpliwości trudno odpowiedzieć, choć można odnieść wrażenie, że autorka skłania się ku jednej opcji.

Dlaczego, pomimo tak ciekawego tematu, książka okazała się rozczarowaniem? Tytułowa accabadora, która niewątpliwie intryguje i pobudza wyobraźnię, jest tuaj jedynie postacią drugoplanową. Główną bohaterką jest tuaj jej duchowa córka, która może sama w sobie jest również postacią ciekawą, niemniej w porównaniu do swojej niezwykłej opiekunki wypada raczej blado. Czytelnik chciałby dowiedzieć się, jak wygląda życie przedstawicielek niecodziennej profesji, czy targają nimi wątpliwości, jak wygląda sam proces uśmiercania. Autorka tylko częściowo zaspakaja jego ciekawość. W zamian dostajemy swoisty dramat rodzinny, niestety również nie do końca satysfakcjonujący. Postać Marii nie wzbudza takich emocji, jakie powinna wzbudzać niechciana dziewczynka, która trafia do bardzo niezwyłego świata. Jak żyć ze świadomością, że ciepła, kochająca opiekunka trudni się odbieraniem życia innych? Marią co prawda targają najróżniejsze emocje, jednak sposób, w jaki opisała to autorka, niestety nie wstrząsa i nie porusza. Siłą rzeczy, po lekturze czytelnik snuje więc rozważania na temat postaci drugoplanowej, a o główniej bohaterce szybko zapomina.

Naprawdę szkoda, że książka nie do końca spełnia oczekiwania, choć mimo wszystko bardzo dobrze się ją czyta i warto mieć ją na uwadze. Oprócz kontrowersyjnego tematu, w książce ujął mnie specyficzny klimat opowieści. Być może jest to sposób, w jaki autorka opisuje rzeczywistość, być może specyficzność sardyńskiej rzeczywistości. Z całą pewnością książka jest czymś niespotykanym, dlatego mimo pewnych mankamentów, warto skusić się na jej przeczytanie. Sama z pewnością jeszcze wielokrotnie będę rozmyślać na temat accabadora, dlatego książkę polecam Waszej uwadze.

16.08.2013

Jak to było z tą eBuką...



Dawno, dawno temu, gdy człowiek ze złością spoglądał na termometr za oknem i marzył o letnich upałach, niejaka Książkówka zamieściła na Facebooku pewien post. W poście tym oznajmiła, że właśnie rozpoczęła się kolejna edycja eBuki. Choć sama nazwa coś tam mi mówiła, nie bardzo wiedziałam, o co naprawdę chodzi. A chodziło o nasze książkowe blogi.

eBuka ma być próbą fachowej oceny naszych wypocin. Bo choć większość z nas to pasjonaci - amatorzy, są wśród nas prawdziwe talenty. I choć za szczególną perełkę się nie uważam, komu jak komu, ale Książkówce szybko dałam się namówić. :-)


Prawdopodobnie już wiecie, że właśnie rozpoczął się proces głosowania na nagrodę publiczności. Wystarczy wysłać maila z nazwą bloga, którego chcielibyśmy wyróżnić. Co ważne, i już potwierdzone przez odpowiednią osobę, z jedego adresu mailowego można zagłosować na maksymalnie 5 różnych blogów.


Jeżeli więc macie jeszcze w zapasie zbędny głos i uważacie, że warto przynać go Moim książkom, bardzo proszę o


wysłanie maila na adres ebuka@duzeka.pl 
ze słowami Moje książki w tytule (treść maila pozostaje pusta).


Bardzo ważne, by nie wpisywać żadnych innych słów - tak się niestety złożyło, że do boju przystąpiły 2 blogi o tej nazwie. Wszystko wskazuje na to, że właściciel drugiego bloga zgodził się na korektę nazwy, która brzmi obecnie Moje książki blog. To powinno rozwiązać problem, choć wolałam uprzedzić ;-)

W tym miejscu zapewne powinnam napisać jak bardzo Was lubię i zrobić wielkie oczy w nadziei na głosy lecz... z przekory zrobię nieco inaczej. Decyzję pozostawiam Wam, szanowni Czytelnicy. Myślę że 5 głosów to wystarczająca ilość, by nagrodzić te blogi, które Waszym zdaniem naprawdę na to zasługują. I choć jeszcze nie przestudiowałam całej listy zgłoszonych blogów, wiem, że sama poważnie będę rozważać przyznanie głosu następującym blogom:

Książkówka. Od kogo mogłabym rozpocząć wymienianie jeśli nie od niej :-) To jedna z 3 osób, bez których mój blog w ogóle by nie powstał. Każdy jej wpis utwierdza mnie w przekonaniu, że wybrałam sobie znakomity wzór do naśladowania. Moja niedościgniona specjalistka od bardzo mrocznych ksiażek :-)

Ale Kulturka. Bloga odkryłam gdy znajdowała się na nim zaledwie jedna recenzja i to wystarczyło, bym szczerze się nim zainteresowała. Dziś w niczym nie przypomina tamtego bloga. Fantastycznie się rozwija, ciągle zaskakuje czymś nowym. Bardzo mu kibiciuję i zastanawiam się do czego jeszcze to całe blogowanie szanownego blogera doprowadzi... :-)

Pisaninka. Nie znam drugiej blogerki, która w pisanie wkłada taką ilość emocji, powiedziałabym wręcz, że pisze emocjami. Pisze jak czuje i tym zjednuje sobie sympatię. Również moją. :-)

Książki Oli. Nie jest tajemnicą, że od dłuższego czasu jestem fanką jej pióra. Ta dziewczyna pisze tak, jakby całe życie nic innego nie robiła. Niejeden profesjonalista powinien udać się do niej na nauki. Naprawdę warto zainteresować się jej blogiem.

Magiczny Świat Książek. Nie jestem pewna czy da się to sensownie uzasadnić. Teoretycznie mamy dość różne gusta czytelnicze. Nawet jeśli zdarzy nam się przeczytać tą samą książkę, często mamy na jej temat bardzo odmienne opinie. A mimo to regularnie odwiedzam tego bloga, czytam recenzje, nawet jeśli sama książka naprawdę nie jest w moim typie. Ten blog ma po prostu to COŚ. I to bardzo sobie w nim cenię. :-)

Magnolie. Bardzo odpowiada mi czytelniczy gust właścicielki. Już wiele razy właśnie jej recenzje skłoniły mnie do zakupu książki. Mój guru w kwestii literatury faktu :-)

miqaisonfire. Przyznaję, że jestem strasznym leniem, jeśli chodzi o blogi, które nie pokazują się w blogerze. Kto przenosi się gdzie indziej, ten zwykle przepada dla mnie na dobre... Miqa jest tutaj jedynym wyjątkiem. Podoba mi się o czym pisze i jak pisze. Dlatego tak chętnie do niej wracam :-)

Dabudubida. Jeżeli nie znacie tego bloga, koniecznie musicie to nadrobić. Jego albo się kocha, albo wręcz przeciwnie... Ja należę do tych pierwszych, dlatego musiał znaleźć się na liście :-)


Myśli i słowa wiatrem niesione. Bardzo sobie cenię rzeczowe recenzje autorki i jej sposób podejścia do każdej tematyki. Co więcej, podjęła się ona karkołomnego zadania wyrobienia w blogerach nawyku sięgania po książki polskich autorów. To właśnie jej sprawka, że praktycznie w każdym miesiącu można u mnie znaleźć polskie nazwiska. Trzeba być nieprzeciętną osobą, by tak skutecznie wpłynąć na innych. I właśnie taka jest Ania i jej blog :-)


Cóż... wyszło na to, że 5 głosów to jednak mało, tym bardziej, że póki co tylko pobieżnie przejrzałam liczbę blogów. Być może powyższą listą przekreślam swoje szanse na nagrodę - dojdziecie do wniosku, że właśnie tym osobom warto przyznać cenny głos. ;-) Ale choć nagrody baaardzo kuszą, eBuka jest dla mnie wyrazem uznania dla wybijających się blogerów. Dlatego uważam, że każda z tych osób na nią zasługuje. Ostateczną decyzję podejmiecie sami. 


Ja ze swojej strony za wszystkie głosy oddane na Moje książki już teraz bardzo dziękuję :-)

Anielski kokon



Autor: Karolina Wilczyńska
wydawnictwo: Wydawnictwo MWK
data wydania: 29 stycznia 2013
ISBN: 9788361065791
liczba stron: 264









Czasem zdarza się, że człowiek zupełnie przypadkowo uniknie czegoś bardzo niemiłego. Niektórzy wychodzą z założenia, że miał on po prostu szczęście, przytrafił mu się wyjątkowo dobry splot zdarzeń. Bywają również tacy, którzy stwierdzą, że czuwał nad nim... anioł. Anioł, czyli ta niezwykła istota, której nie widzimy, lecz podświadomie czujemy jej obecność. Czasem wedrze się do naszych myśli, coś podpowie, uchroni nas od złego, czy ułatwi podjęcie właściwiej decyzji. Tego typu stwierdzenia z reguły przyjmowane są przez słuchaczy bez szczególnych emocji. W anioły mozna wierzyć lub nie, jednak nawet jeśli ktoś w nie nie wierzy, raczej nie przyjdzie mu do głowy, by usilnie przekonywać drugą osobę, że aniołów nie ma. Ot takie sympatyczne przekonianie, które nikomu nie szkodzi. Co jednak, jeśli wiara w anioły zaczyna wymykać się spod kontoroli?

Olga jest dość przeciętną trzydziestolatką. Spełnia się zawodowo, choć czasem męczą ją projekty po godzinach. Nie ma męża, jednak od pewnego czasu z kimś się spotyka. nieykluczone, że ta osoba zagości w jej życiu na stałe. Ma również matkę, która jak to często bywa, bardzo niepokoi się o swoją córkę. Zbyt skupiona na pracy, zamiast na szukaniu męża - to może zakończyć się wyłącznie katastrofą. Olga ze stoickim spokojem znosi złote rady matki, po czym po prostu robi swoje, żyje tak jak potrafi. Wszystko zmienia się w chwili, gdy na jej skrzynkę e-mail trafia nietypowa wiadomość. Tajemnicza osoba informuje ją, że została wybrana, by stać się aniołem. Początkowo nieufna Olga podejrzewa głupi żart, jednak gdy jej domysły okazują się niesłuszne, zaczyna w niej kiełkować myśl, że być może to prawda. Gdy dodatkowo w jej życiu pojawia się tajemniczy Ananke, życie dziewczyny zaczyna obracać się do góry nogami. Zmiany w jej zachowaniu stają się coraz bardziej dotkliwe dla współpracowników i najbliższych. Być może to zwykłe przemęczenie pracą, choć niektórzy przypuszczają, że może to być coś więcej. Dokąd zmierza życie Olgi?

Lektura najnowszej książki Karoliny Wilczyńskiej to bardzo ciekawe doświadczenie. Początkowo można przypuszczać, że mamy do czynienia z całkowicie abstrakcyjną historią, szybko jednak okazuje się, że nie tak łatwo ją do czagokolwiek zakwalifikować. Autorka zręcznie balansuje na granicy jawy i złudy. Czytelnik na próżno będzie próbował znaleźć jedno, właściwe rozwiązanie. Ilekroć obejmie jakieś stanowisko w tej sprawie, coś się zmieni i zmusi go do refleksji, czy aby się nie pomylił. Może więc, zamiast próbować znaleźć dla tej historii odpowiednią szufladkę, należy wyjść z założenia, że historia jest po prostu wielowymiarowa i każdy może w niej dostrzec to, czego pragnie? Podobnie jak w przypadku rozważań nad istnieniem aniołów i tutaj można decydować według własnego uznania, co jest prawdą, a co jedynie urojeniem.

Książkę Karoliny Wilczyńskiej czyta się wręcz błyskawicznie. Historia wciąga i wywołuje sporo emocji. Podejrzewam, że jej treść zaskoczy osoby, które miały okazję poznać poprzednie książki autorki. Pani Wilczyńska udowodniła, że nie brakuje jej pomysłów na niebanalne książki i że znakomicie czuje się w bardzo różnej tematyce. Książkę polecam osobom, które cenią sobie historie wykraczające poza schematy.

14.08.2013

Wielka gramatyka języka niemieckiego



Autor: opracowanie zbiorowe
wydawnictwo: Edgard
data wydania: 26 września 2012
ISBN: 978-83-7788-141-5
liczba stron: 408









Nie ulega wątpliwości, że aby dobrze posługiwać się jakimkolwiek językiem obcym, trzeba doskonale opanować jego gramatykę. Ten proces jest z reguły bardzo długotrwały i wymaga wielu godzin ćwiczeń, zanim nabyta wiedza dobrze się utrwali. "Wielka gramatyka języka niemieckiego" wydawnictwa Edgard to pozycja, którą warto wziąść pod uwagę, poszukując dobrych pomocy naukowych do nauki języka Goethego.

Książka skierowana jest zarówno do osób rozpoczynających naukę, jak i do tych, które już dobrze posługują się językiem, pragną jednak utrwalić swoje wiadomości. Można traktować ją jako dodatkową pomoc, ucząc się języka w szkole, na kursie czy na studiach, przyda się również osobom przygotowującym się do egzaminów językowych, nawet na poziomie C1. Ponad 400 stron to niemal gwarancja, że znajdziemy tutaj informację dotyczącą wszystkich interesujących nas zagadnień gramatycznych. Całość podzielono na 18 obszernych rozdziałów, które z kolei podzielono na mniejsze podrozdziały, tak by nikogo nie zniechęciła liczba zasad, które trzeba opanować by rozwiązać konkretne zadania. Oczywiście na początku każdego rozdziału znajdziemy obszerne wyjaśnienia a następnie kilka zróżnicowanych ćwiczeń. Wszystko w dobrze znanym z podręczników Edgarda zestawie kolorów - czyli czarny, szary i niebieski. Całość prezentuje się bardzo przejrzyście, o czym można się przekonać zaglądając TUTAJ.

Bardzo lubię, gdy ćwiczenia trudniejsze są w jakiś sposób odznaczone, tak by osoba rozpoczynająca swoją przygodę z językiem, nie poczuła się zniechęcona, nie będąc w stanie uporać się z zadaniem. Dlatego uważam za bardzo przydatne wprowadzone tutaj gwiazdki, oznaczające ćwiczenia, które faktycznie wymagają większej wprawy. Spodobały mi się również odsyłacze do innych miejsc w podręczniku, w przypadku zagadnień które warto analizować łącznie.

Oczywiście i tutaj nie zabrakło kilku testów sprawdzających ogólną wiedzę, jak i zestawu przydatnych tabel, choćby z rekcjami.

Nie doszukałam się większych minusów tej pomocy. Może tylko w przypadku niektórych podrozdziałów odniosłam wrażenie, że mogłoby być nieco więcej ćwiczeń. Biorąc jednak pod uwagę, że w sumie jest ich blisko 250, jestem przekonana, że osoba, która sumiennie je wykona, nie będzie miała większych problemów z gramatyką. Nie jestem również do końca przekonana, czy dla rozpoczynających naukę książka nie okaże się trochę za bardzo skomplikowana, niestety na moim poziomie nie jestem w stanie tego zweryfikować.

Osoby, które mają dobre wspomnienia z nauki z innymi książkami wydawnictwa, mogą być pewne, że i ta gramatyka przypadnie im do gustu. Warto wziąść ją pod uwagę, poszukując pomocy naukowej obejmującej naprawdę wiele różnorodnych zagadnień. Ja z pewnością jeszcze niejednokrotnie z niej skorzystam.

12.08.2013

Alfabet podróżnika



Autor: Tomasz Cyrol
wydawnictwo: Wydawnictwo LTW
data wydania: 27 sierpnia 2012
ISBN: 978-83-7565-237-6
liczba stron: 152









Lato to okres, gdy wyjątkowo chętnie snujemy plany o podróżach. Jedni preferują wylegiwanie się na plaży, inni wolą odkrywać nowe zakątki świata. Jeśli jednak letnia przygoda nie jest możliwa, można spróbować zastąpić ją dobrą lekturą z półki podróżniczej. Obecnie na rynku znajdziemy dość bogatą ofertę książek podróżniczych autorstwa polskich prominentów. Ja jednak skusiłam się na niewielką książeczkę mniej znanego pasjonaty podróży.

Tomasza Cyrol z wykształcenia jest prawnikiem. Po lekturze jego książki mogę chyba dodać, że pasję podróżowania przejął po rodzicach, którzy od wypraw (prawdopodobnie nieco mniej ekstrymalnych) też nie stronią, a i podróże syna chętnie wspierają. Ten liczący sobie 30 lat mężczyzna zdążył już zobaczyć wiele niesamowitych krajów, choćby Kubę, Japonię, Kenię czy Islandię.

Biorąc pod uwagę bogate doświadczenia autora, zakładałam, że "Alfabet podróżnika" będzie książką, zawierającą szereg przydatnych, ale i zabawnych informacji dla osoby planującej dłuższe lub krótsze podróże. Rzeczywistość okazała się nieco inna, choć również bardzo przyjemna. Książka stanowi szereg krótkich opowiastek, na temat odbytych przez autora podróży. Nie ma tu chronologii czy podziału na kontynenty, mamy za to alfabet, a pod każdą literką odrębną przygodę. I tak oto dowiemy się, jak wygląda najgorszy zdaniem autora hotel na świecie, jak wyglądał jego Sylwester w Nepalu, bądź dlaczego upodobał sobie Polonię w Brazylii. Osobiście z wielkim sentymentem śledziłam też jego podróż tramwajami po moich rodzinnych stronach. Nie zabrakło również wrażeń z podróży najróżniejszymi liniami lotniczymi. Każda z opowieści jest stosunkowo krótka, przypomina anegdoty, jakie znajomi opowiadają po powrocie z ciekawego miejsca. Czyta się to z dużą przyjemnością, nawet jeśli czytelnik jest świadomy tego, że nabyte wiadomości nijak przydadzą mu się podczas jego własnych podróży. Można co najwyżej porównać wrażenia, i ile zna się już opisywane miejsce.

Miłym dodatkiem jest wkładka z kolorowymi zdjęciami nawiązującymi do wielu opowieści. Również fotografie kojarzą się bardziej ze zdjęciami przywiezionymi z wycieczki, niż z profesjonalnymi zdjęciami z reportaży. W tym przypadku zupełnie to jednak nie przeszkadza.

Całość stanowi bardzo sympatyczną lekturę, w sam raz na letni wieczór. Jedynym minusem wydało mi się nagminne zwracanie uwagi na urodę (lub częściej jej brak) przedstawicielek płci pięknej. Cóż, widać w tym wieku obcowanie z kobietami bywa bardziej ekscytujące niż obcowanie z naturą. ;-) Mimo to książka bardzo dobrze sprawdzi się w roli odprężacza, gdy brak chęci na bardziej wymagającą lekturę.

09.08.2013

Niemiecki. Kein Problem! 3 - kurs na platformie SuperMemo.net




Niemiecki. Kein Problem! 3 to jeden z płatnych, kompleksowych kursów, oferowanych na platformie supermemo.net. Kurs przeznaczony jest dla użutkowników na poziomie zaawansowanym. Zgodnie z informacją na stronie, jest to kurs przygotowany dla poziomów biegłości B2-C1. Publikacja oparta jest na materiale kursów multimedialnych "Intensiv Deutsch" oraz "Nächste Schritte" autorstwa dra Waldemara Trambacza.

Każda z lekcji opracowana jest według tego samego schematu. Najpierw mamy dialog, później tekst, za którym znajdzie się szereg zadań testujących jego zrozumienie. Następnie przejdziemy do nauki nowych słówek i zwrotów, by wreszcie zająć się zagadnieniami gramatycznymi. Każdy rozdział kończą ćwiczenia kontrolne. 

Dialogi i teksty są na naprawdę niezłym poziomie. Tematyka dotyczy życia codziennego, choć wykracza poza standardowy zakres. I tak przykładowo podczas wizyty niejakiego Piotra w Berlinie, dowiemy się sporo na temat tego miasta. (ważnych miejsc, zaplecza historycznego itd.) 


Po zapoznaniu się z tekstami, przyjdzie nam odpowiedzieć na parę pytań na ich temat. Czasem sami będziemy formuować odpowiedzi, innym razem decydować, które ze stwierdzeń to prawda, a które fałsz. 

Nauka słówek i zwrotów to dział, który nieco mnie rozczarował. Tłumaczeń słówek nie wpisujemy do systemu, możemy je sobie co najwyżej powiedzieć w myślach i sprawdzić, czy mieliśmy rację. 


Z doświadczenia wiem, że w przypadku takich języków jak właśnie niemiecki czy francuski, łatwo pominąć jakąś literkę i nie zauważyć tego, jedynie śledząc wzrokiem odpowiedź (szczególnie, że czasami mamy podać tłumaczenie całego zwrotyu). Wiem, że wpisywanie każdego słówka to sporo pracy, jednak tylko to gwarantuje, że faktycznie nauczymy się je poprawnie pisać. 
Inną sprawą jest dobór słówek. Dla przypomnienia, powyższy screen pochodzi z kursu dla osób zaawansowanych. Wydaje mi się, że na tym poziomie każdy doskonale potrafi liczyć do stu. Inne przykłady to choćby słówko dziadek czy ryba. Naprawdę nie potrafię sobie wytłumaczyć, co takiego robią one w kursie na tym poziomie. Całe szczęście, że w łatwy sposób można je całkowicie wykluczyć z nauki.

Część gramatyczna prezentuje już się o wiele lepiej. Być może sposób, w jaki prezentuje się gramatykę nie jest szczególnie atrakcyjny, jednak część z ćwiczeniami to już kawał solidnej roboty, do której każdy będzie musiał sie przyłożyć. Bardzo ucieszyła mnie liczba zdań do przekształcenia - bo takie ćwiczenia pozwalają na przetrenowanie kilku zagadnień naraz. 


Ogólnie kurs zrobił na mnie całkiem dobre wrażenie. Co prawda część poświęcona nauce słówek jest zdecydowanie zbyt monotonna i należałoby ją nieco inaczej opracować, jednak sam kurs okazał się być całkiem zajmującym zajęciem. Należy również docenić jego obszerność - pomimo że sama opanowałam język niemiecki na dość dobrym poziomie, a z kursem pracowałam bardzo systematycznie, po 4 miesiącach nauki znalazłam się dopiero w jego połowie. Dlatego sugerowałabym wykupienie dostępu na przynajmniej 6 miesięcy. 

Podobne kompleksowe kursy dostępne są dla wszystkich najbardziej popularnych języków obcych.



07.08.2013

Dzień, który nie miał jutra



Autor: Marta Grzebuła
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
data wydania: 2011
ISBN: 9788378050025
liczba stron: 164









Marta Grzebuła to autorka wielu wierszy a także powieści. Książka "Dzień, który nie miał jutra" jest w jej dorobku o tyle wyjątkowa, że poszukując materiały, autorka natknęła się na własną historię rodzinną. W książce przeplotła ze sobą zdarzenia fikcyjne z rzeczywistością. W ten oto sposób powstała opowieść o prozie życia przeplecionej głęboką refleksją nad przeszłością.

Głównym bohaterem jest tutaj Andrzej. Młody człowiek, żyje praktycznie z dnia na dzień, gdzieś pomiędzy kłopotami w pracy, a poszukiwaniami prawdziwej miłości. Dopiero spotkanie z z panem Lesławem, człowiekiem, który od lat przeżywa tragedię w Katyniu, zmusza go do spojrzenia na życie z nieco innej perspektywy. Mężczyzna zaczyna głębiej zastanawiać się nad tym, co w owym czasie mogła przeżywać jego własna babcia. I choć wydawałoby się, że mężczyzn absolutnie nic nie łączy, nagle pojawia się szansa na odkrycie wspólnego mianownika...

Muszę przyznać, że książka była dla mnie sporym zaskoczeniem. Co prawda wiedziałam, że porusza problematykę Katynia, jednak nie wiedziałam, że robi to w sposób bardzo nietypowy. W odróżnieniu od innych książek poświęconych tej tematyce, tutaj tragedia zdaje się być wątkiem pobocznym i pojawia się wyłącznie we wspomnieniach starszych osób. Wspomnienia te są jednak na tyle przejmujące, że trudno byłoby je zignorować. Są po prostu integralną częścią całej historii. Co więcej, śledząc losy Andrzeja, pewnie niejeden czytelnik sam zastanowi się nad własnym stosunkiem do rodzinnej historii i być może właśnie ta książka sprawi, że zacznie poszukiwać własnych korzeni. 

"Dzień, który nie miał jutra" dotyka również problematyki smoleńskiej katastrofy z 2010 roku. Autorka robi to jednak z dużym wyczuciem i szacunkiem do ofiar, skupiając się nie na polityce, czy najróżniejszych teoriach, a na odczuciach tych ludzi, którzy już raz zdołali przeżyć piekło Katynia, by po latach poniekąd przeżywać tą tragedię po raz drugi.

"Dzień, który nie miał jutra" to bardzo ciekawe połączenie książki obyczajowej z ważnymi wydarzeniami z naszej historii. Nietypowe podejście sprawia, że nawet osoby mniej zainteresowane przeszłością nie powinny obawiać się przesytu tą tematyką. Książka stanowi raczej bodziec do pewnej refleksji, dzięki której być może lepiej poznamy otaczający nas świat a także samych siebie... Zachęcam.

05.08.2013

"Ofiarowana. Moje życie w sekcie scjentologów" Jenna Miscavige Hill



Autor: Jenna Miscavige Hill
tłumaczenie: Magdalena Filipczuk, Michał Filipczuk
tytuł oryginału: Beyond Belief: My Secret Life Inside Scientology and My Harrowing Escape
wydawnictwo: Znak literanova
data wydania: lipiec 2013
ISBN: 9788324023868
liczba stron: 456




Bardzo trudno odpowiedzieć w jednym zdaniu na pytanie, czym jest scjentologia. Dla jednych będzie ona odpowiedzią na wieloletnie poszukiwania prawdy, dla innych alternatywą psychologii, jeszcze innych bardzo niebezpieczną sektą. Można jednak założyć, że mówiąc o scjentologii ma się na myśli organizację założoną przez L. Rona Hubbarda, który był nie mniej ni więcej a ... pisarzem science fiction. Jedna z pogłosek głosi nawet, że od początku przyświecał jej nie "wyższy cel" a ... zakład między dwoma pisarzami tego gatunku. Niezależnie od tego, jaka jest prawda, scjentologia zdołała zjednać sobie całe masy zwolenników. Nawet osoby, które nie interesują się tą tematyką pewnie doskonale kojarzą bardzo znanego aktora, będącego gorącym wyznawcą scjentologii, jakim jest Tom Cruise. Do bardzo licznego grona zwolenników scjentologii należą również m. in. Will Smith, John Travolta czy Kirsty Alley. To głównie za ich sprawą scjentologia, pomimo wielu dobrze znanych wątpliwości i zarzutów, nadal pozyskuje nowych wyznawców. Tym bardziej wartościowy może okazać się głos osoby ściśle powiązanej z samą elitą tej organizacji, pokazujący struktury w zupełnie odmiennym świetle. 

02.08.2013

"Karaluchy" Jo Nesbø


 
Autor: Jo Nesbø
tłumaczenie: Iwona Zimnicka
tytuł oryginału: Kakerlakkene
seria/cykl wydawniczy: Harry Hole tom 2
wydawnictwo: Dolnośląskie
data wydania: 29 czerwca 2011
ISBN: 978-83-245-8926-5
liczba stron: 320
audiobook dostępny na
audiotece.pl




"Karaluchy" to drugi tom serii, której głównym bohaterem jest policjant Harry Hole. Tym razem skomplikowane śledztwo sprowadzi go do stolicy Tajlandii. W tym właśnie miejscu zginął norweski ambasador. Już sam fakt, że jego ciało zostało znalezione przez prostytutkę sprawia, że wszyscy pragną sprawę rozwiązać możliwie szybko i najlepiej bardzo cicho. Do tego mężczyzna jest dobrze kojarzony z premierem, a obaj związani są z Chrześcijańską Partią Ludową. Nic więc dziwnego, że zarówno okoliczności zbrodni jak i skrzętnie skrywane tajemnice ambasadora mogą doprowadzić do upadku premiera. Właściwie trudno sobie wytłumaczyć, dlaczego do tak delikatnego zadania został przydzielony własnie Harry. Mężczyzna nadal zmaga się ze swoimi demonami a smutki bezskutecznie próbuje zatopić w alkoholu. Czy mimo to uda mu się wpaść na właściwy trop? Przecież nie od dziś wiadomo, że w Bankoku wyjątkowo łatwo ulec pokusom...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...